LBnP - 5 - Bez limitu
Weszła późno. Drzwi zamknęła biodrem. Klucze wrzuciła do miski przy drzwiach. Zabrzmiało głośniej niż wczoraj.
– Szkoda gadać – rzuciła i usiadła przy stole.
Torba została na krześle obok, rozpięta. Zwykle już bym wstał. Woda, czajnik, kubek. Ten jej, wyszczerbiony. Herbata z tej samej puszki, którą tak lubi. Wtedy dopiero zaczyna mówić. Najpierw trochę, potem więcej.
Tym razem nie wstałem.
Spojrzała na mnie.
– No co?
Wzruszyłem ramionami. Czajnik stał pusty.
Sięgnęła po telefon. Odblokowała, przewinęła, zablokowała.
– Serio?
Nie odezwałem się.
Przesunęła torbę bliżej siebie, zamknęła ją jednym ruchem.
– Dobra.
Wstała, nalała wody do czajnika i odstawiła go na miejsce.
Ten kubek wyjęła sama.
Komentarze (14)
Mam nadzieję, że nie piszesz z pozycji kogoś, kto doświadczył tego na własnej skórze :)
Pozdrawiam :)
Ale... No, od prozy trochę więcej Ninjo 🙂
Lubię ten tekst, ale nie w tej kategorii.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania