LBnP - 8 - Ostatnia przygoda
Mleka nie było. Zauważyłem to po dziewiątej, kiedy mały stał już w piżamie i trzymał pusty kubek obiema rękami.
Włożyłem mu kurtkę na piżamę. Pobiegł jeszcze po swoją latarkę. Do sklepu mieliśmy pięć minut. Szliśmy dziesięć.
Oświetlał chodnik, koła samochodów i własne buty. Przy każdej studzience zatrzymywał się, jakby próbował zobaczyć, co jest pod spodem.
Sklep był prawie pusty. Wzięliśmy mleko, bułkę i małe żelki, których nie mieliśmy brać. Zjadł pół bułki jeszcze przed kasą. Drugą połowę schował do kieszeni.
Wracaliśmy wolniej. Przy ciemniejszych bramach podchodził bliżej mnie. W końcu stanął.
Wziąłem go na ręce. Był już ciężki. Przełożyłem mleko do drugiej dłoni i poprawiłem go wyżej. Oparł mi głowę na ramieniu. Bułka wypadła mu z kieszeni, ale nie schyliłem się po nią.
W domu postawiłem mleko na stole. Zdjąłem mu buty, potem kurtkę. Nie obudził się.
Zaniosłem go do łóżka. Nie pamiętałem, kiedy ostatnio zasnął mi na ramieniu.
Rano zapytał, czy pójdziemy jeszcze raz po mleko.
Powiedziałem, że przecież już mamy.
Komentarze (6)
Ten mały mnie rozczula... słodki dzieciaczek
Mnie też. I rośnie skubany za szybko.
Niech rośnie, byle zdrowo i bezpiecznie... nie ma nic piękniejszego niż dobre dzieciństwo, najlepsze podwaliny pod dorosłość
Dzięki.
NinjaC .
Bądź dla niego dobry
żeby cię nie potrząsnął, gdy dorośnie.
NO!
Starszy, będę. Wolę nie sprawdzać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania