LBnR - 3 - Blizny od kuchni
Światło z okapu tnie blat na trzy pasy.
Wchodzę po wodę.
Zostaję.
Stoisz przy zlewie.
Kran odkręcasz tylko na moment.
Woda zimna.
Słoik po sosie czeka na gwincie.
Gwint ma zadzior po łyżce.
Odkręcasz – bez walki.
Widzę twoją dłoń.
Jasną kreskę na palcu, która bieleje od zimna.
Krótki łuk przy kciuku – tam, gdzie zakrętki uczą siły.
Mamo.
Chcę wiedzieć skąd masz te blizny.
Nie podnosisz wzroku.
Mówisz z kuchni.
Jakbyś mówiła z pogody.
Odkręcasz dalej.
Słoik puszcza.
Filiżanka w zlewie pęka – cichy trzask w porcelanie.
Kropla nie rozlewa się – zostaje punktem.
Podaję ci ręcznik.
Moja ręka zatrzymuje się w pół drogi.
Te linie nie są historią.
To rutyna.
Wychodzę na klatkę.
Zamek trzyma.
Poręcz jest zimna.
Chłód trafia mnie dokładnie tam, gdzie ciebie.
Wiem, co mierzy.
Komentarze (10)
Chciałoby się rozebrać każdy wers z osobna na części pierwsze ale może poczekam na innych..,,czasem ponoć trzeba trochę poczekać" :-)
Za godzinę wychodzę..więc spróbuję podjąć interpretację...za nadinterpretacje tudzież błędne myślenie z góry przepraszam.
Zwrotka1.
Światło z okapu brzmi jak obraz, poznanie, tnie na trzy czyli Trójca? z okapu ..para unoszaca się w górę wskazuje na ocieplenie.Góra,niebo ..kierunek.
Wchodzisz po wodę, wchodzisz w ten obraz, chcesz się napić...napoić serce,Duszę.
Zostajesz ...brzmi jak spotkanie przy studni że Słowami ,,Daj mi pić".
Zlew robi tutaj zarówno za studnie jak i miejsce do rytualnych oczyszczeń...w tym wypadku.
Słoik, gwint,odkręcanie ...próba zrozumienia czegoś ale nie siłowo, nie wytrychem...słoik jak naczynie gliniane.Gwint ma zadzior po łyżce ...jak rana na sercu..na duszy.Ktoś wcześniej był ..ktoś zranił...ktoś próbował siłowo.
Widzisz dłoń, jasna kreska na palcu wskazuje że to dłoń prawa.Obraczki na niej nie ma ale była długo noszona stąd kreska jasna, zbierała ..blada od braku miłości ...chorą na brak uczuć.Wskazuje na kryzys w małżeństwie...chłód..
Kciuk ..i miejsce gdzie zakrętki uczą siły ,uścisk hermetyczne zamykanie ...zakręcanie mające za zadanie ochronę przed rozbiciem...uczą siły i wytrwałości.
,,Mamo.
Chcę wiedzieć skąd masz te blizny.
Nie podnosisz wzroku.
Mówisz z kuchni."
Pozwala mi myśleć iż wcześniejszą interpretacja jest trafna.
Skąd masz te blizny ,brzmi jak próba zrozumienia.
Kuchnia i pogoda to również wiele mi mówi .
Kuchnia brzmi jak ,,Marto ..Marto troszczysz się i niepokoisz o wiele a potrzeba tak mało albo tylko jednego.""
Pogoda kojarzy się ,,potraficie odczytywać..znaki....a nie umiecie"....
Yyy wiesz o który dokładnie fragment mi chodzi.:-)
,,Filiżanka w zlewie pęka – cichy trzask w porcelanie.
Kropla nie rozlewa się – zostaje punktem.""
Brzmi jak...skorupa pęka,ale zawartość się nie wylewa ..istota pozostaje nienaruszona.Jedna kropla zaledwie w Duszy pozostaje bezpiecznie.
,,Podaję ci ręcznik.
Moja ręka zatrzymuje się w pół drogi."
Ten fragment wzrusza najbardziej .
Już po kąpieli ,już po umyciu :-)
Podajesz ręcznik żeby otrzeć się z wody ale wyobrażam sobie ręcznik koloru białego jak biała szara która nakłada się na szczęście ecko przy Chrzcie.
Grzechy zmyte ,Dusza czysciutka .
Dłoń uniesioną do Błogosławieństwa ale też na znak władzy badanej z góry .Dłoń uniesioną w pół drogi bo to jeszcze nie koniec...Drogą nie ustaje ,stałe trzeba zawracać jeśli się pobłądzić...zdarzy.Cel nie jest jeszcze osiągnięty to zaledwie jeden odcinek.
Rutyna ,jak rutynowe codzienne czynności...toaleta...
Wychodzisz na klatkę,schody pod górę,przystanek .Pora odpocząć ,jeden odcinek drogi za nami.Chwila na oddech.
Zamek trzyma,jest dobrze,jest bezpiecznie.Chlod się nie wdziera choć poręcz zimna jak zimne zewsząd otoczenie paradoksalnie służąca za pomoc do celu.To taki przyrząd choć zimny ale ma za zadanie umocnić...podbudować..wesprzeć...kiedy wydaje nam się że idziemy sami.
,,Chłód trafia mnie dokładnie tam, gdzie ciebie.
Wiem, co mierzy."
Te słowa też mnie poruszają,wskazują na chłód środowiska,brak uczuć,niezrozumienie .Myślisz i czujesz tak samo.To taki chłód który boli,który trafia prosto w serce ..to taki chłód który mierzy siłę wytrzymałości,cierpliwość...chłód który mierzy miłość..który mierzy ile pokładów miłości mamy w sobie i ile z tego potrafimy wykrzesać...to coś jak ciągle rozpalanie wiary i miłości ,wbrew i pomimo..
Uff...trafiłam ?:-)))
Jakbyś mówiła z pogody.
dziecko *
nadanej*
Dobranoc.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania