"Jeden zasadniczy wniosek, niesiony falą dedukcyjnej myśli," - a tu już na starcie - zacność. Tylko taka subtelna. No mini-zacność.
"Nie oddzwoniła." - dobreee. Yeee.
" - Zapowiadał się dłuższy monolog. - " - a tego wtrącenia to nie rozumiem, aleja pracuje dziś na 8%.
" Skremuję cię własną zapalniczką jeśli zajdzie potrzeba," - kolejne, bardzo dobre.
A tu z kolei sporo się wydarzyło.
Był taki moment, tak się chciałem dowiedzieć, że olałem wszelkie technikalia.Potem wróciłem, ale chwilowo olałem.
Motasz niezle. Podrzucasz kogoś na rozszarpanie, ale pózniej uczłowieczasz. Kazdy ma motyw. Każdy jest człowiekiem. I nic nie jest czarno-białe.
Zara się okaże, że Marco jest bratem Cesare aLuigi ich żoną albo co.
No nic. Od strony zapętlenia - miodnie.
Ps. Spoko ta związana wariatka nawet. Lubię.
"Podrzucasz kogoś na rozszarpanie, ale później uczłowieczasz. Każdy ma motyw. Każdy jest człowiekiem. I nic nie jest czarno-białe" - cieszy mnie, że tak to widzisz, bo tak ma być. Nie ma czarnych charakterów, a raczej każdy jest na swój sposób czarnym charakterem (poza Luigim, wyjątek potwierdzający fabułę).
"Zara się okaże, że Marco jest bratem Cesare a Luigi ich żoną albo co." - mówię, że moda na sukces... Ech, już więcej nie pomotam. Chyba. Tzn. to jest tak, w mojej głowie ta cała fabuła jest już znana i zleżana, więc ciężko mi stwierdzić czy faktycznie, patrząc z boku, nie motam za bardzo. xD
To cwaniaczek, nagrał wszystko i pięknie :) Trochę powiedziała, a może jak zesika się kolejny raz, zmarznie jej tyłek, a później wyschnie i zacznie capić, to już do reszty się otworzy :)
Świetna część. Szkoda tylko, że Vittoria nie oddzwoniła :( 5 :)
"- Ines Cavandi zmarła, gdyż jej organizm nie wytrzymał dawki narkotyków jakie zostały wstrzyknięte. Tak powiedział pan doktor. Pan doktor policyjny. - Ton jego głosu był szaleńczo spokojny, mrożąco złowrogi. - Zabawne prawda? Miałaś bardzo szerokie źrenice rano. Skąd bierzesz to gówno. Od tego pana z kucykiem, co sobie drzemał obok ciebie? Czy od tego drugiego?"
Zmarła, gdyż jej organizm nie wytrzymał dawki narkotyków, jakie zostały wstrzyknięte, powiadasz?
A Simona miała bardzo duże źrenice?
Okej. Mało szczegółów. Jak na informacje od lekarza policyjnego. Jak na opis przyczyny smierci z przedawkowania.
Jak na najechanie na Simone. Nie Twoja wina, jesteś laikiem w temacie, na szczęście masz mnie xd!
Dobra. Skoro zostały podane drogą dożylna, to spójrzmy na co można zemrzec i na co najłatwiej tą drogą: otóż ciężko w te stronę, że duże źrenice. Bo duże to stymulanty, dysocjanty, kwasy.
Małe. Lepiej, żeby miała rano źrenice jak łebki od szpilek, jeśli ma być zbieznosc, bo małe to opiaty, od opiatów podanych dożylnie przedawkować to z palcem w nosie, "jej organizm nie wytrzymał" to nie jest klarowna medycznie informacja.
Mogła zejść na zapasc serca, bo nie otrzymała na czas pomocy. Dostać depresji oddechowej.
Nie wiem, tu bym w tym fragmencie tak pogrzebala, ale może przez większą znajomość substancji psychoaktywnych, bo wydaje mi się to tak zrobione bez szczegółów, bo: " nie wiem, jakie by były szczegóły."
To ja wiem i podpowiadam - jak co. Jakbyś chciała to urealistycznic, umedycznic, uwiarygodnić.
Xd
Poza tym - wszystko swoim torem, wszystko się, brak obiekcji.
A tutaj wyżej - może przesadzam.
Po prostu dla kogoś bardziej zaznajomionego z tematem to brzmi deko laicko.
Ej, nie pomyslalam, że moge się Ciebie zapytać xd (!) Male źrenice? No patrz, ja pojechalam standardem, ktory zna kazdy laik, przyznaje - zlalam temat, sprobowalam go ominąć póki co przez lenistwo i wrocic do niego "w sądzie". Jak masz jeszcze jakies w tej kwestii sugestie to, jeslibym mogla prosic, kiedys jak bedziesz miec czas i natchnienie, mozesz mi szepnac slowko na fb :D (bede zobowiazana^^)
Tu także dziękuję:)
Seans z Leą <3
Najpierw psikuski:
"Bo wstałes lewą nogą."
" - Bedziesz? -"
"Przytaknęła, zanosząc się płaczem. - Zakochałaś się?" - tutaj dałbym "Przytaknęła..." od akapitu, nie jest to komentarz narracyjny do wypowiedzi Marco, dotyczy zachowania Simony, więc nie powinien być po "myślniku.
Z kolei "Zakochałaś się?" znowu mówi Marco, więc to od nnastępnego akapitu.
No i plusy (w zasadzie cała reszta tekstu), ale z "biżuterii" jest np. "Hop, kluczyki do góry. Bęc, środek dłoni. Hop, bęc. Hop, bęc." - taka sadystyczna beztroska, lubię ;)
Albo: "- Gul, gul, gul - szeptał." - na podobnej zasadzie dodatkowo z nutką perwersji.
Świetnie pokazana burza emocji Cesare po telefonie od żony. Albert strasznie "zszarzał" w ostatnich fragmentach, ale nie dziwię się, przy tak charyzmatycznych pozostałych bohaterach.
Bardzo dobra część.
Pozdrawiam ;))
Psikuski nareperowane, czujne oko Adama nie śpi, grazie! :)
"No i plusy (w zasadzie cała reszta tekstu)" :>>> grazie x2
Hop bęc mi się też widzi ;) Alberta traktuję po macoszemu, wiem, no nie rozerwę się :D
Dziękuję :)
Komentarze (15)
"Nie oddzwoniła." - dobreee. Yeee.
" - Zapowiadał się dłuższy monolog. - " - a tego wtrącenia to nie rozumiem, aleja pracuje dziś na 8%.
" Skremuję cię własną zapalniczką jeśli zajdzie potrzeba," - kolejne, bardzo dobre.
A tu z kolei sporo się wydarzyło.
Był taki moment, tak się chciałem dowiedzieć, że olałem wszelkie technikalia.Potem wróciłem, ale chwilowo olałem.
Motasz niezle. Podrzucasz kogoś na rozszarpanie, ale pózniej uczłowieczasz. Kazdy ma motyw. Każdy jest człowiekiem. I nic nie jest czarno-białe.
Zara się okaże, że Marco jest bratem Cesare aLuigi ich żoną albo co.
No nic. Od strony zapętlenia - miodnie.
Ps. Spoko ta związana wariatka nawet. Lubię.
"Zara się okaże, że Marco jest bratem Cesare a Luigi ich żoną albo co." - mówię, że moda na sukces... Ech, już więcej nie pomotam. Chyba. Tzn. to jest tak, w mojej głowie ta cała fabuła jest już znana i zleżana, więc ciężko mi stwierdzić czy faktycznie, patrząc z boku, nie motam za bardzo. xD
Świetna część. Szkoda tylko, że Vittoria nie oddzwoniła :( 5 :)
Tak więc:
"- Ines Cavandi zmarła, gdyż jej organizm nie wytrzymał dawki narkotyków jakie zostały wstrzyknięte. Tak powiedział pan doktor. Pan doktor policyjny. - Ton jego głosu był szaleńczo spokojny, mrożąco złowrogi. - Zabawne prawda? Miałaś bardzo szerokie źrenice rano. Skąd bierzesz to gówno. Od tego pana z kucykiem, co sobie drzemał obok ciebie? Czy od tego drugiego?"
Zmarła, gdyż jej organizm nie wytrzymał dawki narkotyków, jakie zostały wstrzyknięte, powiadasz?
A Simona miała bardzo duże źrenice?
Okej. Mało szczegółów. Jak na informacje od lekarza policyjnego. Jak na opis przyczyny smierci z przedawkowania.
Jak na najechanie na Simone. Nie Twoja wina, jesteś laikiem w temacie, na szczęście masz mnie xd!
Dobra. Skoro zostały podane drogą dożylna, to spójrzmy na co można zemrzec i na co najłatwiej tą drogą: otóż ciężko w te stronę, że duże źrenice. Bo duże to stymulanty, dysocjanty, kwasy.
Małe. Lepiej, żeby miała rano źrenice jak łebki od szpilek, jeśli ma być zbieznosc, bo małe to opiaty, od opiatów podanych dożylnie przedawkować to z palcem w nosie, "jej organizm nie wytrzymał" to nie jest klarowna medycznie informacja.
Mogła zejść na zapasc serca, bo nie otrzymała na czas pomocy. Dostać depresji oddechowej.
Nie wiem, tu bym w tym fragmencie tak pogrzebala, ale może przez większą znajomość substancji psychoaktywnych, bo wydaje mi się to tak zrobione bez szczegółów, bo: " nie wiem, jakie by były szczegóły."
To ja wiem i podpowiadam - jak co. Jakbyś chciała to urealistycznic, umedycznic, uwiarygodnić.
Xd
Poza tym - wszystko swoim torem, wszystko się, brak obiekcji.
A tutaj wyżej - może przesadzam.
Po prostu dla kogoś bardziej zaznajomionego z tematem to brzmi deko laicko.
Tu także dziękuję:)
Seans z Leą <3
Jak wzięłam na warsztat ten fragment, to wszystko, co przyszło mi do główki - napisałam.
Ha! Na coś się moje ex rzycie przydaje.
Ty mi się non stop przydajesz, nawet sobie nie zdajesz sprawy :)
"Bo wstałes lewą nogą."
" - Bedziesz? -"
"Przytaknęła, zanosząc się płaczem. - Zakochałaś się?" - tutaj dałbym "Przytaknęła..." od akapitu, nie jest to komentarz narracyjny do wypowiedzi Marco, dotyczy zachowania Simony, więc nie powinien być po "myślniku.
Z kolei "Zakochałaś się?" znowu mówi Marco, więc to od nnastępnego akapitu.
No i plusy (w zasadzie cała reszta tekstu), ale z "biżuterii" jest np. "Hop, kluczyki do góry. Bęc, środek dłoni. Hop, bęc. Hop, bęc." - taka sadystyczna beztroska, lubię ;)
Albo: "- Gul, gul, gul - szeptał." - na podobnej zasadzie dodatkowo z nutką perwersji.
Świetnie pokazana burza emocji Cesare po telefonie od żony. Albert strasznie "zszarzał" w ostatnich fragmentach, ale nie dziwię się, przy tak charyzmatycznych pozostałych bohaterach.
Bardzo dobra część.
Pozdrawiam ;))
"No i plusy (w zasadzie cała reszta tekstu)" :>>> grazie x2
Hop bęc mi się też widzi ;) Alberta traktuję po macoszemu, wiem, no nie rozerwę się :D
Dziękuję :)
Głupia lolitka się zakochała. Och, jak mi przykro.
Tępa dzida.
Elo, jestes swietna.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania