"Nie kukaj na niego, o ile dobrze pamiętam, to nadal jesteś moją żoną i w związku z tym nie będziesz pałętać się z obcymi typami." - "Nie kukaj na niego", oddzieliłbym kropką, nie przecinkiem, aresztę ubrał w odobną myśl. To tylko moja fanaberia, ale, czytając, potrzebuję tam dłuższej przerwy na wdech. Z drugiej strony, być może jestem u progu zawału serca. Jak się przez kilka dni nie pojawię na Opowi, znaczy, nic nie zmieniaj.
"- Kurwa, sam też wsiadaj, zamykaj drzwi i odjazd! - Cesare rzucił telefon na deskę rozdzielczą, częstując Marca wzrokiem człowieka pałającego chęcią mordu. - Nie dość, że zostawiłeś Vittorię w łapach jakichś popierdoleńców, nie dość, że byłeś z nią w jednym pomieszczeniu i wyszedłeś, pomimo że ja od trzech dni odchodzę od, kurwa, zmysłów, to jeszcze będziesz mi tu debatował! " - No. Kurwa. W końcu. O to mnie się rozchodzi. Ład i przyczyny na bok. Gitarra.
"Ja pierdole " - nie wiem, czy nie ę w pierdole. Jeśli tak. Wda zdania dalej to samo. Ps. Niełąd słowny, rwanie myśli, in plus.
Refleksja.
Fajnie nakreślone te dwa ludki. W kilku zdaniach, ale opisując ile i jak trzeba. Podoba mi się, że ( do tej pory) najbardziej wyrazista z postaci (z racji wkurwienia się innej) kapkę zmalała. To dobrze. Nie smakuje mięso świętych krów.
"zsikała mi tapicerkę i prawie wyznała miłość." - zsikała mi się na albo zasikała mi.
"Ona zabiła Cavandi, na dwieście procent, bo myślała, że mi zwietrzeje Lea z głowy i wtedy ona przejmie pałeczkę. " Zwietrzeje? - Może i tak. Pewności nie mam. Może: wywietrzeje.
Druga kwestia, to dwa x Ona. Druga "ona" chyba w pizdu.
"Przecięła ci hamulce i była z twoją żoną, nie rozumiem dlaczego ten twój prokurator jej nie przyskrzyni, tylko ja musiałem się dwa dni szamotać." - Tu również pozbyłbym się dookreślenia "twój" z "Twój prokurator".
"Jakby ktoś sfajczył kota w kominku. " - wyczuwam tu subtelnie puszczone oko.
"- Mogła kasować na bieżąco. Sprawdź robocze - zasugerował Luigi.+ - z pozoru zwyczajny dialog. Ale właśnie takie są naturalne. Bez udziwnień. Bez ukazywań na siłę, jakasz tom fajna i pełna zmyślnych porównań. W tym miejscu, w tej konkretnej sprawie, dwóch typów rozmawiało by właśnie tak. Na płytkim wdechu i czysto informacyjnie. Zwykły duperel, ale ja jestem przeupośledzony na punkcie celnie zastosowanej prostoty. Cudnie.
"- Pusto. Cesare dostawał wiadomości z adresu Lei, mogła się przelogowywać. Może zapisała gdzieś hasło? Trzeba znaleźć jakiś ślad - naciskał Albert. " - tu dalej, jak trzeba. Choć dopowiedzenie oczywistości "trzeba znalexć jakiś ślad" kapinkę trąci mi mychą.
- Kobieta w kręconych włosach weszła sama? Na własnych nogach? O własnych siłach? Dobro-kurwa-wolnie?! - dużo tu dziś do kopiowania, ale to dobrze. Oczywiście wiadomo, że "dobro-kurwa-wolnie" mi się spodoba.
Zastanawiam się czy rodziło się w tobie wzburzenie, pisząc to. To takie wyrwanie się z ryzó. Emocjonalnie podyktowane wtrącenie. Wplątując coś takiego zawsze tekst jest przez chwilę bardziej emocjonalny. Jest się wtedy w skórze osoby, która to wygłasza. Więc – widzi mi się.
Ładnie tą recepcjonistkę ogarnęli, choć zastanawiałbym się czy nie zdynamizować wyrzucając choć jedno z dialogowych dookreśleń. Choćby to: "powtarzała tępo"
"Wiem, że tak. Widzę to po twojej, kurwa, twarzy. " - znó dynamizujący przerywnik "kurwa". Bardzo dobrze. Odrobiłaś pracę domową z zaangażowania bohaterów. Piszę szczerze.
No i dobra. Sporo się dzieje. Dialogi zdynamizowane. Od strony logicznej, zastanawiam się czy w hotelu (może się mylę) nie powinno być kamery. W dzisiejszych czasach, są wszędzie.
Było jeszcze kilka mini-zacności dialogowych, ale zakładam, że sama wiesz, iż robota odwalona dobrze w tym zakresie i niektóre se odpuściłem.
Dzień dobry. Przechodzę do rzeczy i ja :)
"nie kukaj na niego" + kropka - zgadzam się, lepiej, zaraz zmienię
Ja pier-do-lę brzmi po fran-cus-ku, jak o w kur-wę, czy coś, ale tak teraz myślę, że tam powinno być "ę", nies-te-ty.
"zasikała" - tak podejrzewałam, zmienię
"wywietrzeje" - lepiej brzmi, zdecydowanie
"wyczuwam tu subtelnie puszczone oko" - nieprawda, to nie subtelnie puszczone oko, to zdanie aż podskakuje, macha łapkami i wola "Can, Can, sfajczyłam kota for you":D Tym drobnym akcentem temat kotów możemy uznać za zamknięty, starczy wygłupów ;)
Miau :D
"trzeba znaleźć jakiś ślad" - no, zdanie napisane ot tak, nieprzemyślane, cały ten frag. jest dość zwyczajny, tak po prostu
"dobro-kurwa-wolnie" - to samo przyszło, wczułam się fest w Cesarego tym razem, ogólnie całą tą część pisało mi się bardzo przyjemnie i naturalnie, aż dziwne.
"Odrobiłaś pracę domową z zaangażowania bohaterów. Piszę szczerze." - miło czytać, usiadłam do pisania myśląc - skup się, kurwa, bo Cię Can zjebie :D
"Od strony logicznej, zastanawiam się czy w hotelu (może się mylę) nie powinno być kamery. W dzisiejszych czasach, są wszędzie." - no nie wiem właśnie, pewnie są, zaniedbanie moje, to mógł być pensjonat, podrzędny, obskurny pensjonat, o!
O. I to jest jedna z lepszych części według mnie. Poprzednia też była bardzo si.
Przeplatanka z sądem i retrospekcjami. Znów internet odmówił mi współpracy, gdy dodawałam komentarz do części poprzedniej...
Kurwa!
Na razie nie mam sił go odtwarzać, więc zrobię przeskok komentarzowy, jednakże nic nie pominęłam w czytaniu - spokojnie.
Nie pominęłam, a nawet uważam, że ta część wraz z poprzednią są o jakąś klasę wyżej.
Takie uważanie nie może się u mnie brac z pierdół w deseń "dobry humor", bo mam taki se.
Myślę więc, że nie pierdole od rzeczy.
Ta część zdominowana ❤ ładnie przez Marca i Cesare'a, ten ostatni przejawia większy Mordor, stres i strach na niego wporzo działają - kontent.
Ten pierwszy to zawsze bene, "niech Ci się przyśni Marco Giordano, duże penisy i imaginaria niekoalowatych typow" - nie mogłam usnąć ze śmiechu :(.
I nic mi się nie śniło.
Teraz tak:
" - Nie kukaj na niego. O ile dobrze pamiętam, to nadal jesteś moją żoną i w związku z tym nie będziesz pałętać się z obcymi typami. Oświadczam ci uroczyście. Wsiadaj, albo sam cię wsadzę!" - po pierwsze "nie kukaj na niego!" - jest boskie.
Nie kukać - nowe, bycze sformułowanie.
Pod drugie...kcem takiego typa. Daj mi Marca na gwiaaazdke.
Ani pół penisa Ci si nie przyśniło? No to jaaak!
Mi się śniło, że moja babcia była zombie :/
Jak i tu zmaterializować Marca na gwiazdkę, hm... Jakby Arystokrata walnął se dziarę... :D Dobra, już przestaję, obiecuję :D
Dziękuję bejb, to bardzo motywujące, bardzo, bardzo, bardzo. :))) Ukontentowanam :>
Dziś Ci też coś ładnego pożyczę. Chyba, że zapomnę. Ale może nie zapomnę ;)
Ej, powinnyśmy razem coś napisać - Typ koala/niekoala, czyli poradnik dla zagubionych kobiet. I dla Dawida. (może nie wyczai tego kom. xd) Twoje wywody o imaginariach różnych typów są bez-błęd-ne. Pomyśl, ja chętnam :D
Ritha, po tym weekendzie uznaje, że jest jeszcze taki typ jak podkoala.
Szitsu.
Jak będziesz mi trochę mniej szmuglować o Arystokracie, to może napiszemy, jak się zgramy.
Hihi, może się powstrzymam. :p Typ - wspollokator typa. Typ - koala. Typ - mordor w oczach. Typ - nimfomańskie, szurnięte autorki tekstów, które życzą sobie erotycznych snów i są identyczne, pomimo że odmiennie. Wspominalam, że Cię ubostwiam? Powtarzam. ;)
,, Skąd miałem widzieć? - '' - wiedzieć
I tu cię muszę zmartwić :( W 24 części pisałaś tak ,, rękę do kieszeni w poszukiwaniu zdjęcia i notatki. Te lekko się pomoczyły, ale na szczęście liścik nadal był czytelny, a zdjęcie wyraźne. Rzucił je w stronę Marca, który spojrzał marszcząc brwi i czytając na głos.''
Czyli wiedział jak wygląda Wittoria. Może nie wyglądała na tym zdjęciu jak co dzień, ale charakterystyczne, rude włosy pewnie zauważył.
No nie chciałabym być na miejscu tej dziewczyny i być przesłuchiwana przez spienionego Cesare. Dał chłopak popis, ale się nie dziwię. Idę dalej, 5 wstawiłam :)
OMG Karola, jesteś nieoceniona! Taka wtopa... Faktycznie widział jej zdjęcie! Nie wiem jak to odkręcę :D
Ale ona nie była ruda, ruda była Marina Rossi. O Vittorii pisałam w cz. 15:
"Wyciszył dzwonki telefonu, uchylił drzwi sypialni, usiadł na brzegu łóżka i przez dłuższy moment przyglądał się pogrążonej we śnie Vittorii. Jej kasztanowe włosy sięgały prawie do pasa, a nieumalowana twarz była równie piękna jak w dzień." - miała kasztanowe włosy. Kasztanowe kręcone włosy i pobitą twarz na zdjęciu, którym Cesare rzucił w Marca w jego domu. Potem, w Palermo, Marco widział ją odwróconą plecami, jedyne po czym mógł poznać to włosy. No spieprzyłam. Ale Marco mógł nie skojarzyć, mógł tak skupiać się na Simonie, z góry założyć, że to jakieś szemrane towarzystwo jej znajomków, no nie wiem. :D
Tak, recepcjonista niestety znalazła się w nieciekawym położeniu, a Cesare miał pełne prawo być wściekły. Dziękuję Karolcia za spostrzeżenia :)
"I nie zaniepokoił cię ten obrazek? - Cesare odkrył jak rodzi się psychopata." - no, pychota.
"- Skąd ma wiedzieć, że to nieistotne - wtrącił Piperis. - Każesz jej mówić wszystko. - Cesare zamknął powieki na kilka ciężkich sekund. Czuł, że traci panowanie." - pychota no.2
"- Normal... - urwała, zdając sobie sprawę, że to drażliwe słowo. - Na nogach znaczy." - pychota no.3
I tak lubię. I takie kupuję. Niby akcja, dramat, sensacja, morderstwa i napięcie, a ja się szczerze szczerzę do co drugiego zdania.
Po dłuźszej przerwie wszedłem w akcję jak w masło. Duże brawa dla Ciebie i Twojego pisania.
Pozdrawiam ;))
Cesare świetnie na nią naskoczył. Należał się pustej damólce. Jezu, jak mnie wkurza "nie nie widziałam, nic nie słyszałam, nic nie wiem, ale on zawsze mówił dzień dobry"...
Imponuje mi gość :D Inteligentnie i sposobem, no i siłą, bo na miejscu tej dziewuszki już dawno podcięłabym sobie żyły.
Komentarze (22)
"Nie kukaj na niego, o ile dobrze pamiętam, to nadal jesteś moją żoną i w związku z tym nie będziesz pałętać się z obcymi typami." - "Nie kukaj na niego", oddzieliłbym kropką, nie przecinkiem, aresztę ubrał w odobną myśl. To tylko moja fanaberia, ale, czytając, potrzebuję tam dłuższej przerwy na wdech. Z drugiej strony, być może jestem u progu zawału serca. Jak się przez kilka dni nie pojawię na Opowi, znaczy, nic nie zmieniaj.
"- Kurwa, sam też wsiadaj, zamykaj drzwi i odjazd! - Cesare rzucił telefon na deskę rozdzielczą, częstując Marca wzrokiem człowieka pałającego chęcią mordu. - Nie dość, że zostawiłeś Vittorię w łapach jakichś popierdoleńców, nie dość, że byłeś z nią w jednym pomieszczeniu i wyszedłeś, pomimo że ja od trzech dni odchodzę od, kurwa, zmysłów, to jeszcze będziesz mi tu debatował! " - No. Kurwa. W końcu. O to mnie się rozchodzi. Ład i przyczyny na bok. Gitarra.
"Ja pierdole " - nie wiem, czy nie ę w pierdole. Jeśli tak. Wda zdania dalej to samo. Ps. Niełąd słowny, rwanie myśli, in plus.
Refleksja.
Fajnie nakreślone te dwa ludki. W kilku zdaniach, ale opisując ile i jak trzeba. Podoba mi się, że ( do tej pory) najbardziej wyrazista z postaci (z racji wkurwienia się innej) kapkę zmalała. To dobrze. Nie smakuje mięso świętych krów.
"zsikała mi tapicerkę i prawie wyznała miłość." - zsikała mi się na albo zasikała mi.
"Ona zabiła Cavandi, na dwieście procent, bo myślała, że mi zwietrzeje Lea z głowy i wtedy ona przejmie pałeczkę. " Zwietrzeje? - Może i tak. Pewności nie mam. Może: wywietrzeje.
Druga kwestia, to dwa x Ona. Druga "ona" chyba w pizdu.
"Przecięła ci hamulce i była z twoją żoną, nie rozumiem dlaczego ten twój prokurator jej nie przyskrzyni, tylko ja musiałem się dwa dni szamotać." - Tu również pozbyłbym się dookreślenia "twój" z "Twój prokurator".
"Jakby ktoś sfajczył kota w kominku. " - wyczuwam tu subtelnie puszczone oko.
"- Mogła kasować na bieżąco. Sprawdź robocze - zasugerował Luigi.+ - z pozoru zwyczajny dialog. Ale właśnie takie są naturalne. Bez udziwnień. Bez ukazywań na siłę, jakasz tom fajna i pełna zmyślnych porównań. W tym miejscu, w tej konkretnej sprawie, dwóch typów rozmawiało by właśnie tak. Na płytkim wdechu i czysto informacyjnie. Zwykły duperel, ale ja jestem przeupośledzony na punkcie celnie zastosowanej prostoty. Cudnie.
"- Pusto. Cesare dostawał wiadomości z adresu Lei, mogła się przelogowywać. Może zapisała gdzieś hasło? Trzeba znaleźć jakiś ślad - naciskał Albert. " - tu dalej, jak trzeba. Choć dopowiedzenie oczywistości "trzeba znalexć jakiś ślad" kapinkę trąci mi mychą.
- Kobieta w kręconych włosach weszła sama? Na własnych nogach? O własnych siłach? Dobro-kurwa-wolnie?! - dużo tu dziś do kopiowania, ale to dobrze. Oczywiście wiadomo, że "dobro-kurwa-wolnie" mi się spodoba.
Zastanawiam się czy rodziło się w tobie wzburzenie, pisząc to. To takie wyrwanie się z ryzó. Emocjonalnie podyktowane wtrącenie. Wplątując coś takiego zawsze tekst jest przez chwilę bardziej emocjonalny. Jest się wtedy w skórze osoby, która to wygłasza. Więc – widzi mi się.
Ładnie tą recepcjonistkę ogarnęli, choć zastanawiałbym się czy nie zdynamizować wyrzucając choć jedno z dialogowych dookreśleń. Choćby to: "powtarzała tępo"
"Wiem, że tak. Widzę to po twojej, kurwa, twarzy. " - znó dynamizujący przerywnik "kurwa". Bardzo dobrze. Odrobiłaś pracę domową z zaangażowania bohaterów. Piszę szczerze.
No i dobra. Sporo się dzieje. Dialogi zdynamizowane. Od strony logicznej, zastanawiam się czy w hotelu (może się mylę) nie powinno być kamery. W dzisiejszych czasach, są wszędzie.
Było jeszcze kilka mini-zacności dialogowych, ale zakładam, że sama wiesz, iż robota odwalona dobrze w tym zakresie i niektóre se odpuściłem.
"nie kukaj na niego" + kropka - zgadzam się, lepiej, zaraz zmienię
Ja pier-do-lę brzmi po fran-cus-ku, jak o w kur-wę, czy coś, ale tak teraz myślę, że tam powinno być "ę", nies-te-ty.
"zasikała" - tak podejrzewałam, zmienię
"wywietrzeje" - lepiej brzmi, zdecydowanie
"wyczuwam tu subtelnie puszczone oko" - nieprawda, to nie subtelnie puszczone oko, to zdanie aż podskakuje, macha łapkami i wola "Can, Can, sfajczyłam kota for you":D Tym drobnym akcentem temat kotów możemy uznać za zamknięty, starczy wygłupów ;)
Miau :D
"trzeba znaleźć jakiś ślad" - no, zdanie napisane ot tak, nieprzemyślane, cały ten frag. jest dość zwyczajny, tak po prostu
"dobro-kurwa-wolnie" - to samo przyszło, wczułam się fest w Cesarego tym razem, ogólnie całą tą część pisało mi się bardzo przyjemnie i naturalnie, aż dziwne.
"Odrobiłaś pracę domową z zaangażowania bohaterów. Piszę szczerze." - miło czytać, usiadłam do pisania myśląc - skup się, kurwa, bo Cię Can zjebie :D
"Od strony logicznej, zastanawiam się czy w hotelu (może się mylę) nie powinno być kamery. W dzisiejszych czasach, są wszędzie." - no nie wiem właśnie, pewnie są, zaniedbanie moje, to mógł być pensjonat, podrzędny, obskurny pensjonat, o!
Dziękuję i za jak zawsze wnikliwą analizę :)
Przeplatanka z sądem i retrospekcjami. Znów internet odmówił mi współpracy, gdy dodawałam komentarz do części poprzedniej...
Kurwa!
Na razie nie mam sił go odtwarzać, więc zrobię przeskok komentarzowy, jednakże nic nie pominęłam w czytaniu - spokojnie.
Nie pominęłam, a nawet uważam, że ta część wraz z poprzednią są o jakąś klasę wyżej.
Takie uważanie nie może się u mnie brac z pierdół w deseń "dobry humor", bo mam taki se.
Myślę więc, że nie pierdole od rzeczy.
Ta część zdominowana ❤ ładnie przez Marca i Cesare'a, ten ostatni przejawia większy Mordor, stres i strach na niego wporzo działają - kontent.
Ten pierwszy to zawsze bene, "niech Ci się przyśni Marco Giordano, duże penisy i imaginaria niekoalowatych typow" - nie mogłam usnąć ze śmiechu :(.
I nic mi się nie śniło.
Teraz tak:
" - Nie kukaj na niego. O ile dobrze pamiętam, to nadal jesteś moją żoną i w związku z tym nie będziesz pałętać się z obcymi typami. Oświadczam ci uroczyście. Wsiadaj, albo sam cię wsadzę!" - po pierwsze "nie kukaj na niego!" - jest boskie.
Nie kukać - nowe, bycze sformułowanie.
Pod drugie...kcem takiego typa. Daj mi Marca na gwiaaazdke.
BARDZO dobry dialog z Recepcjonistką.
Bardzo, bardzo si.
Mi się śniło, że moja babcia była zombie :/
Jak i tu zmaterializować Marca na gwiazdkę, hm... Jakby Arystokrata walnął se dziarę... :D Dobra, już przestaję, obiecuję :D
Dziękuję bejb, to bardzo motywujące, bardzo, bardzo, bardzo. :))) Ukontentowanam :>
Dziś Ci też coś ładnego pożyczę. Chyba, że zapomnę. Ale może nie zapomnę ;)
Szitsu.
Jak będziesz mi trochę mniej szmuglować o Arystokracie, to może napiszemy, jak się zgramy.
Powinnam chyba niebawem mieć wreszcie laptopa.
I tu cię muszę zmartwić :( W 24 części pisałaś tak ,, rękę do kieszeni w poszukiwaniu zdjęcia i notatki. Te lekko się pomoczyły, ale na szczęście liścik nadal był czytelny, a zdjęcie wyraźne. Rzucił je w stronę Marca, który spojrzał marszcząc brwi i czytając na głos.''
Czyli wiedział jak wygląda Wittoria. Może nie wyglądała na tym zdjęciu jak co dzień, ale charakterystyczne, rude włosy pewnie zauważył.
No nie chciałabym być na miejscu tej dziewczyny i być przesłuchiwana przez spienionego Cesare. Dał chłopak popis, ale się nie dziwię. Idę dalej, 5 wstawiłam :)
Ale ona nie była ruda, ruda była Marina Rossi. O Vittorii pisałam w cz. 15:
"Wyciszył dzwonki telefonu, uchylił drzwi sypialni, usiadł na brzegu łóżka i przez dłuższy moment przyglądał się pogrążonej we śnie Vittorii. Jej kasztanowe włosy sięgały prawie do pasa, a nieumalowana twarz była równie piękna jak w dzień." - miała kasztanowe włosy. Kasztanowe kręcone włosy i pobitą twarz na zdjęciu, którym Cesare rzucił w Marca w jego domu. Potem, w Palermo, Marco widział ją odwróconą plecami, jedyne po czym mógł poznać to włosy. No spieprzyłam. Ale Marco mógł nie skojarzyć, mógł tak skupiać się na Simonie, z góry założyć, że to jakieś szemrane towarzystwo jej znajomków, no nie wiem. :D
Tak, recepcjonista niestety znalazła się w nieciekawym położeniu, a Cesare miał pełne prawo być wściekły. Dziękuję Karolcia za spostrzeżenia :)
"- Skąd ma wiedzieć, że to nieistotne - wtrącił Piperis. - Każesz jej mówić wszystko. - Cesare zamknął powieki na kilka ciężkich sekund. Czuł, że traci panowanie." - pychota no.2
"- Normal... - urwała, zdając sobie sprawę, że to drażliwe słowo. - Na nogach znaczy." - pychota no.3
I tak lubię. I takie kupuję. Niby akcja, dramat, sensacja, morderstwa i napięcie, a ja się szczerze szczerzę do co drugiego zdania.
Po dłuźszej przerwie wszedłem w akcję jak w masło. Duże brawa dla Ciebie i Twojego pisania.
Pozdrawiam ;))
Dziękuję pięknie Adamie :)
Pozdrawiam :)
czytam dalej, nie moge ryzykować, ze ci odjebie i usuniesz
Imponuje mi gość :D Inteligentnie i sposobem, no i siłą, bo na miejscu tej dziewuszki już dawno podcięłabym sobie żyły.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania