Przeczytałam tak szybko, że czuję niedosyt i chcę więcej. Luigi jest najlepszy i naprawdę wierny z niego przyjaciel j jak napisano, kolejna ofiara wielkiego nieporozumienia. Czekam na kolejne, oby jak najszybciej opowiadanie dodane :D 5
,, - tym razem Albert '' - Tym
,,zwrócił się do Lei zakrywając '' - przecinek przed zakrywając
,, Dzwoń jakby ktoś jeszcze pytał.'' - przed jakby
,, - nie zdążył dokończyć,'' - Nie
,, jednym słowem - cudowała.'' - a to jest świetne stwierdzenia
Trochę to trwało, zanim dotarłam do końca, bo obierałam ziemniaki, nawet nie wyszły koślawe :)
Podejrzewałam po tytule, że tak to się właśnie skończy, ale relaks mu się należał :) A tobie piąteczka :)
Do tej pory nie czytałem cie Ritha. To że lubisz włoski to juz mamy wspólny punkt. Poza tym ci co lubią kogo ja lubię to juz ich lubię. Vedi, bella. Tanti baci sulla guancia ...dal tuo ragazzo Trochę mówiłem w tym języku. Zrobiłem błedy?
A cholera wie :D Ja mówię tylko trochę, bardziej intuicyjnie rozumiem, poza tym to cudowny język, płynny, barwny i emocjonalny. Zapraszam w takim razie serdecznie i do innych tekstów :)
Jedno wiem na pewno.Ti amo. Dostałem kiedyś spodenki do spania i tam było napisane to piękne słowo w dwudziestu językach. Teraz wiem w ponad trzydziestu. Zapoznam się z twoimi tekstami. Tylko potrzebuję trochę czasu. :)
"- Okej - Albert wyhamował galopujące myśli - przepraszam cię, nie będę cię mieszał w to gówno." - nie za blisko te cię, koło siebie? Może z pierwszego "cię" zrezygnować?
"- Nic, nie wiem, nic, na razie nic. Dzwoń, jakby ktoś jeszcze pytał." - A tu z kolei jest trzy razy nic i w ogóle nie zgrzyta. Tu obrazuje tylko chaos myśli. Ciekawe. W ogóle, zdajesz się być mistrzynią takich dwoistości. Idziemy dalej.
Ps. Bo nie zwróciłem na to uwagi. Ciekawa ta cała Lea, tak w ogóle. Jej uległość i zagubienie jest bardzo ciekawie i strawnie przedstawione. Teoretycznie "zagubiona i wdzięczna pannica w opałach" to temat do bólu zgrany. Tu jednak podany jest na tyle strawnie, że w ogóle nie uwiera. Warto myślę, jej kreacje zaznaczyć, to zaznaczam. Natomiast, Luigi? - Nie. Nikt nie kocha paladynow w szafirowych zbrojach. Nie ufam w ten krystalicznie bezwarunkowy altruizm.
Dalej lecim.
Kolejny detal.
"Albert postanowił nabrać dystansu. W końcu, poza drobnym niedopowiedzeniem, nie zrobił niczego złego. Uwolnił, z niemałym zresztą trudem, kobietę przykutą do barierki na wybrzeżu, która pewnie zdechła" - Podoba mi się narracyjne "zdechła". Obrazuje nie to, że jest chamem, a raczej podkreśla zagubienie i niezawracanie sobie głowy detalami, takimi jak "adekwatne dobieranie słówek/myśli" - wszystko w myśl pietrzacych się lawinowo zagrożeń. Zacne.
Póki ma desperackie zapotrzebowanie na otwarty i błyskotliwy umysł. - lubię
Końcowa "lubieżność" podana bardzo spoczi Tera już nie ma wyjścia, tera już Pan musi rycerzowac do końca.
Ave
Jeszcze pytanie natury stricte logicznej. Na stacji nie było kamer. Policja nie mogła na bazie nagrań obadać?
To nie zarzut, bardziej pytanie, jak to widzisz?
Cesare nawet jak wie, to pyta i węszy jakby nie miał pojęcia, sądząc że w ten sposób, dowie się czegoś interesującego :) Przynajmniej tak usilnie próbuję go wykreować.
"Choć w perspektywie spędzenia reszty życia w pierdlu, jako ofiara przypadku wrobiona w wyrachowany mord, to chyba już wolał ubolewania nad puszczalską żoną." - tu bym zrobił "zamiast perpektywy", w perspektywie można coś np. zobaczyć, z perspektywy coś zrozumieć, ale to potem jakoś kulej z resztą zdania, jak dla mnie. Swoją drogą, ciekawe czy są ludzie, ktorzy mając do wyboru ożywione stosunki w mamrze i ubolewanie nad puszczalską, wybiorą stosunki? Pewnie tak, różne są ciągoty.
"Lea z zalotnym uśmiechem, wije się obok wyczyniając piruety językiem głęboko w jego uchu." - tu się rozesmiałam.
Lea powoli się odkrywa i mam wrażenie, że jest w niej coś brzydkiego i Albert skończy jako frotka w jej włosach, o ile podobne "ladies" używają frotek.
W każdym razie relaks jak najbardziej mu się należał ;)
Pozdrawiam ;))
Należał mu się, tak właśnie pomyślałam, niech se chłop odsapnie :D Tak, Lea miała być dziwną, lekko tajemniczą, lekko niezrozumiałą postacią. Idziesz jak burza Adamie! Cieszy mi się twarz, jak wstaję i widzę górę spostrzeżeń pod moimi wypocinami. Jutro wracam do "Grzęzawiska", w weekend paradoksalnie jestem mniej internetowa. Zapieprzają te wolne dni, człowiek nie wiem kiedy z piątku robi się niedziela wieczór :/
Ps. Zwrot dot. "perspektywy" zmieniam - masz rację. :)
Luigi <3 W stu procentach Włoch! Idealny przyjaciel!
Super Ci wyszedł :)
Hmm, Alberto nieświadomie przyciągnął do siebie Leę :D
Co ja dziś w ogóle czytam, jak nie o mordowaniu to o seksowaniu, no kurde xD Ale mają moje rozgrzeszenie, bo on po rozwodzie, a ona ma niepoczytalnego świra za męża, który chciał ją zabić!
Tyle się dzieje!
"Nie wiedział nawet, ile czasu minęło, odkąd zasnął, ale jak widać niedane mu było rozkoszować się snem sprawiedliwego, bo jego oczy otworzyły się z prędkością migawki w aparacie. "
"nie dane" zawsze osobno.
Wesoło, sympatycznie i bardzo włosko. Cieszę się, że nie wchodziłaś w szczegoły w końcowej scenie. Nie lubię, i to bardzo :)
Ok, to lecę dalej.
I tu też naprawiony błąd :)
Nie lubisz scen seksa? Spokojnie nie mam ich tutaj chyba wcale, więc bez obaw. Wesoło i włosko, taa, tak wspominam pisanie Lei.
Dziękuję za wieczorny maraton Ench :)
Komentarze (29)
Przeczytałam tak szybko, że czuję niedosyt i chcę więcej. Luigi jest najlepszy i naprawdę wierny z niego przyjaciel j jak napisano, kolejna ofiara wielkiego nieporozumienia. Czekam na kolejne, oby jak najszybciej opowiadanie dodane :D 5
Widzisz, bo pisze się jednak ciut wolniej niż czyta xD Miło, że zaglądasz, buziol :)
Taki jakby nadto wynaturzony syndrom sztokholmski...
W kolejnej części będziesz wreszcie mogła się odpowiednio rozpisać... :)
Zguglam syndrom sztokholmski ;)
Ritha lol
Okropny no co :p
,, - tym razem Albert '' - Tym
,,zwrócił się do Lei zakrywając '' - przecinek przed zakrywając
,, Dzwoń jakby ktoś jeszcze pytał.'' - przed jakby
,, - nie zdążył dokończyć,'' - Nie
,, jednym słowem - cudowała.'' - a to jest świetne stwierdzenia
Trochę to trwało, zanim dotarłam do końca, bo obierałam ziemniaki, nawet nie wyszły koślawe :)
Podejrzewałam po tytule, że tak to się właśnie skończy, ale relaks mu się należał :) A tobie piąteczka :)
Podejrzewałaś? Ty zboczeniuchu xd Miło mi, dzięks:)
Ritha, szczerze mówiąc, czekałam, kiedy do tego dojdzie :)
Było do przewidzenia, ale nie chciałam tak od razu, żeby nie wyszło romansidło xD
Do tej pory nie czytałem cie Ritha. To że lubisz włoski to juz mamy wspólny punkt. Poza tym ci co lubią kogo ja lubię to juz ich lubię. Vedi, bella. Tanti baci sulla guancia ...dal tuo ragazzo Trochę mówiłem w tym języku. Zrobiłem błedy?
A cholera wie :D Ja mówię tylko trochę, bardziej intuicyjnie rozumiem, poza tym to cudowny język, płynny, barwny i emocjonalny. Zapraszam w takim razie serdecznie i do innych tekstów :)
Jedno wiem na pewno.Ti amo. Dostałem kiedyś spodenki do spania i tam było napisane to piękne słowo w dwudziestu językach. Teraz wiem w ponad trzydziestu. Zapoznam się z twoimi tekstami. Tylko potrzebuję trochę czasu. :)
Na majciochach często piszą Uomo xd
Buziol i pozdro
"- Okej - Albert wyhamował galopujące myśli - przepraszam cię, nie będę cię mieszał w to gówno." - nie za blisko te cię, koło siebie? Może z pierwszego "cię" zrezygnować?
"- Nic, nie wiem, nic, na razie nic. Dzwoń, jakby ktoś jeszcze pytał." - A tu z kolei jest trzy razy nic i w ogóle nie zgrzyta. Tu obrazuje tylko chaos myśli. Ciekawe. W ogóle, zdajesz się być mistrzynią takich dwoistości. Idziemy dalej.
Ps. Bo nie zwróciłem na to uwagi. Ciekawa ta cała Lea, tak w ogóle. Jej uległość i zagubienie jest bardzo ciekawie i strawnie przedstawione. Teoretycznie "zagubiona i wdzięczna pannica w opałach" to temat do bólu zgrany. Tu jednak podany jest na tyle strawnie, że w ogóle nie uwiera. Warto myślę, jej kreacje zaznaczyć, to zaznaczam. Natomiast, Luigi? - Nie. Nikt nie kocha paladynow w szafirowych zbrojach. Nie ufam w ten krystalicznie bezwarunkowy altruizm.
Dalej lecim.
Kolejny detal.
"Albert postanowił nabrać dystansu. W końcu, poza drobnym niedopowiedzeniem, nie zrobił niczego złego. Uwolnił, z niemałym zresztą trudem, kobietę przykutą do barierki na wybrzeżu, która pewnie zdechła" - Podoba mi się narracyjne "zdechła". Obrazuje nie to, że jest chamem, a raczej podkreśla zagubienie i niezawracanie sobie głowy detalami, takimi jak "adekwatne dobieranie słówek/myśli" - wszystko w myśl pietrzacych się lawinowo zagrożeń. Zacne.
Póki ma desperackie zapotrzebowanie na otwarty i błyskotliwy umysł. - lubię
Końcowa "lubieżność" podana bardzo spoczi Tera już nie ma wyjścia, tera już Pan musi rycerzowac do końca.
Ave
Odniosę się potem, bo wychodzę w deszcz, a rad cennych tyle, że muszę na spokojnie :)
Czy tam... na deszcz
Jeszcze pytanie natury stricte logicznej. Na stacji nie było kamer. Policja nie mogła na bazie nagrań obadać?
To nie zarzut, bardziej pytanie, jak to widzisz?
Cesare nawet jak wie, to pyta i węszy jakby nie miał pojęcia, sądząc że w ten sposób, dowie się czegoś interesującego :) Przynajmniej tak usilnie próbuję go wykreować.
"Choć w perspektywie spędzenia reszty życia w pierdlu, jako ofiara przypadku wrobiona w wyrachowany mord, to chyba już wolał ubolewania nad puszczalską żoną." - tu bym zrobił "zamiast perpektywy", w perspektywie można coś np. zobaczyć, z perspektywy coś zrozumieć, ale to potem jakoś kulej z resztą zdania, jak dla mnie. Swoją drogą, ciekawe czy są ludzie, ktorzy mając do wyboru ożywione stosunki w mamrze i ubolewanie nad puszczalską, wybiorą stosunki? Pewnie tak, różne są ciągoty.
"Lea z zalotnym uśmiechem, wije się obok wyczyniając piruety językiem głęboko w jego uchu." - tu się rozesmiałam.
Lea powoli się odkrywa i mam wrażenie, że jest w niej coś brzydkiego i Albert skończy jako frotka w jej włosach, o ile podobne "ladies" używają frotek.
W każdym razie relaks jak najbardziej mu się należał ;)
Pozdrawiam ;))
Należał mu się, tak właśnie pomyślałam, niech se chłop odsapnie :D Tak, Lea miała być dziwną, lekko tajemniczą, lekko niezrozumiałą postacią. Idziesz jak burza Adamie! Cieszy mi się twarz, jak wstaję i widzę górę spostrzeżeń pod moimi wypocinami. Jutro wracam do "Grzęzawiska", w weekend paradoksalnie jestem mniej internetowa. Zapieprzają te wolne dni, człowiek nie wiem kiedy z piątku robi się niedziela wieczór :/
Ps. Zwrot dot. "perspektywy" zmieniam - masz rację. :)
Ojeeeezu, z milczacego klebka pożal się boże ofiary, nagle Kleo Sewittz na pełnej kurwie
Czytam dalej, widzisz? Czytam!
Widzę. Widzę Okropny. :))) Moje modły zostały wysluchane xD
Luigi <3 W stu procentach Włoch! Idealny przyjaciel!
Super Ci wyszedł :)
Hmm, Alberto nieświadomie przyciągnął do siebie Leę :D
Co ja dziś w ogóle czytam, jak nie o mordowaniu to o seksowaniu, no kurde xD Ale mają moje rozgrzeszenie, bo on po rozwodzie, a ona ma niepoczytalnego świra za męża, który chciał ją zabić!
Tyle się dzieje!
Hahaha, niczym Mar i jej "co za emocje" ;D
Luigi<3 Ale emocje że normalnie nie mogę a mąż Lei dalej jej szuka lecę dalej czytać pięć
Fajnie Mar, Luigi punktuje, git ;)
Luigi to taki Karl ;)
Bonsoir.
"Nie wiedział nawet, ile czasu minęło, odkąd zasnął, ale jak widać niedane mu było rozkoszować się snem sprawiedliwego, bo jego oczy otworzyły się z prędkością migawki w aparacie. "
"nie dane" zawsze osobno.
Wesoło, sympatycznie i bardzo włosko. Cieszę się, że nie wchodziłaś w szczegoły w końcowej scenie. Nie lubię, i to bardzo :)
Ok, to lecę dalej.
I tu też naprawiony błąd :)
Nie lubisz scen seksa? Spokojnie nie mam ich tutaj chyba wcale, więc bez obaw. Wesoło i włosko, taa, tak wspominam pisanie Lei.
Dziękuję za wieczorny maraton Ench :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania