Lea jest bardzo skryta, aż czasmi mam ochotę ją za to udusić. Nie wiem jak Albert to wytrzymuje, chyba też może ma ten tegos nie tak... Końcówka smutna, ciekawe co będzie dalej, 5 :)
Ritha Chciałam się odwdzięczyć z początku, ale tak mnie wciągnęło, że cóż, pobędę tutaj dłużej niż ci się wydaje, i może coś mnie tam pociągnie i do pozostałych utworów, ale na chwilę obecną skupię się na tym opowiadaniu <3
Tanaris wiesz, nie komentuję ludziom w zamyśle like for like, ble, po prostu lubię sobie czytnąć to tu to tam, przeczytałam całego Okropnego, całego Nazaretha, ostatnio połknęłam Nożyczki i co, i szukam dalszych wrażeń literackich, padło na Cb, bo wyczułam emocje w Twoim opowiadaniu. Ale, niezmiernie mi miło, ze zajrzałaś do mnie :) Opowi jednak nie umiera jak widać :D
"- Ehem - przytaknęła z duma," - dumą?
Trochę znam Włochów pod kątem pracy i jak na razie, to nie udało mi się spotkać większych opierdalaczy. Twgl. to najlepsi chyba zawsze byli i będą Azjaci... ;)
Sądząc po tym, jak często włażę w pracy na opowi, to chyba znasz przynajmniej jednego większego opierdalacza xD Nie nadążam poprawiać tych dupsów, ale kurczę wszystko skrzętnie sprawdzam i zawszę jakiś ogonek zeżrę, grr
- Po prostu chciałam jej pomóc - oczy Lei zaszkliły się wilgocią.
- Mów dalej - świdrował wzrokiem w jej twarzy. Miał nadzieję, że tym razem dowie się czegoś konkretnego.
- A tu, z kolei, mampewne obiekcje. Wydaje mi się, że tylko etrącenia dialogowe dookreślające wypowiedz, typu: szepnął, nurknął, powiedział, rzekł, mają prawo być zapisane z małej. Cała reszta, to chyba kropka i wielka L.
Fabularnie się rozwija. Dokładne, "Dość obrazowe" opisy, z czym (jak już mówiłem) zawsze mam problem. Ciekawie wplatasz potoczność, tak że w ogóle nie uwiera. Nawet, jeśli takowy zwrot, stoi ramię w ramię z fachowym, obcobrzmiącym nazewnictwem. Po prostu wyczucie i flow.
Jest dobrze.
Psikus
"Albert odpalił papierosa, ostatniego z paczki" - to powinno być od akapitu, inaczej wygląda jak dalsza część wypowiedzi Lei.
Bohaterowie rozczulają niefrasoblowością, z jednej strony wszędzie klaniają sie przed świetościami i robia znaki krzyża, a z drugiej, zachowują się jak w wesołym miasteczku, w grocie strachow, gdzie nic nikomu staç sie nie może, bo to tylko marketing dla dzieci. Przykład, ktory mnie rozłożył:
"Chcesz tego druta? Czy najpierw będziesz ją budził?" - rodzina jeszcze śpi, bo inaczej zarżałbym doslownie na głos. Takie perełki uwielbiam, a jest tu ich zdecydowanie wiecej
Świetnie się czyta.
Pozdrawiam ;)
Jak dobrze, że już nie jestem w ciąży i nie mam płaczliwych momentów, bo tutaj wyłabym jak bóbr. Cholernie smutny koniec i kurde, dlaczego ktoś ją przykuł i tak zostawił? Dlaczego ją - Ines oraz Leę? I to na dodatek w Asyżu! No Chyste Panie, czy tu będzie mowa o ciemnych stronach chrześcijaństwa?
Mam gęsią skórkę - dość nieprzyjemne uczucie.
No nic, muszę pójść dalej, bo nie zasnę.
Muszę się dowiedzieć, co tu się odwala!
"Albert zażartował, że jeśli otworzą kolejne kajdanki, to wyruszą na podbój świata, jako dwójka złodziei. "
- bez przecinka przed "jako".
Witaj. Ta część głównie opisowa, mało w niej dialogów. Ale to wynika z jej specyfiki. Za to końcówka mocna. Kurczę, trzymam kciuki za tą Leę, polubiłam ją. Mam nadzieję, że jej się nic nie stanie.
Intrygujesz, Ritho. W tle zarysowani lekko sprawcy albo sprawca. Włoski klimat unosi się w powietrzu, podtrzymywany przez przemycone przez Autorkę nazwy czy imiona.
Dobra, nie będę lać wody. Następną część postaram się czytnąć jeszcze dziś.
Hej hej :)
Spoko, ze polubilas Lee, prawda jest taka, ze nie umiem tworzyc zenskich postaci i mysle, ze kreacja Lei nie do konca mi wyszla. Panow mi sie lepiej pisze. Klimat wloski utrzymany raczej do konca. Co do kryminalnej "intrygii", oceniasz sama ;) Dziekuje i pozdrawiam :)
Jest klimat, jest impreza.
Znowu nie znam początku, a strasznie leniwy jestem w poszukiwaniach.
Wszystkie żony i kochanki mi to mówiły.
Ale to się po prostu czyta.
Komentarze (27)
,, jak duże L. Fron był '' - front
aż mnie dreszcz przeszedł :( Smutna część i ładnie opisany klasztor, 5 :)
Poprawiłam :) Miało być smutno tym razem, dziękuję Karolcia :)
Lea jest bardzo skryta, aż czasmi mam ochotę ją za to udusić. Nie wiem jak Albert to wytrzymuje, chyba też może ma ten tegos nie tak... Końcówka smutna, ciekawe co będzie dalej, 5 :)
Miło mi, że skusiłaś się i na mój twór :)))
Ritha Chciałam się odwdzięczyć z początku, ale tak mnie wciągnęło, że cóż, pobędę tutaj dłużej niż ci się wydaje, i może coś mnie tam pociągnie i do pozostałych utworów, ale na chwilę obecną skupię się na tym opowiadaniu <3
Tanaris wiesz, nie komentuję ludziom w zamyśle like for like, ble, po prostu lubię sobie czytnąć to tu to tam, przeczytałam całego Okropnego, całego Nazaretha, ostatnio połknęłam Nożyczki i co, i szukam dalszych wrażeń literackich, padło na Cb, bo wyczułam emocje w Twoim opowiadaniu. Ale, niezmiernie mi miło, ze zajrzałaś do mnie :) Opowi jednak nie umiera jak widać :D
Ritha Chyba jeszcze nie ta pora :D
"- Ehem - przytaknęła z duma," - dumą?
Trochę znam Włochów pod kątem pracy i jak na razie, to nie udało mi się spotkać większych opierdalaczy. Twgl. to najlepsi chyba zawsze byli i będą Azjaci... ;)
Sądząc po tym, jak często włażę w pracy na opowi, to chyba znasz przynajmniej jednego większego opierdalacza xD Nie nadążam poprawiać tych dupsów, ale kurczę wszystko skrzętnie sprawdzam i zawszę jakiś ogonek zeżrę, grr
Jestem ciekawa w co Lea się wplątała. Może jakaś sekta?
Zostawiam 5 i lecę do kolejnych ^^
Dzięki:)
- Po prostu chciałam jej pomóc - oczy Lei zaszkliły się wilgocią.
- Mów dalej - świdrował wzrokiem w jej twarzy. Miał nadzieję, że tym razem dowie się czegoś konkretnego.
- A tu, z kolei, mampewne obiekcje. Wydaje mi się, że tylko etrącenia dialogowe dookreślające wypowiedz, typu: szepnął, nurknął, powiedział, rzekł, mają prawo być zapisane z małej. Cała reszta, to chyba kropka i wielka L.
Fabularnie się rozwija. Dokładne, "Dość obrazowe" opisy, z czym (jak już mówiłem) zawsze mam problem. Ciekawie wplatasz potoczność, tak że w ogóle nie uwiera. Nawet, jeśli takowy zwrot, stoi ramię w ramię z fachowym, obcobrzmiącym nazewnictwem. Po prostu wyczucie i flow.
Jest dobrze.
Dzieki :) Co do dużych liter w dialogu, przyznaję - robię to "na czuja" :D Popracuję nad tym :)
Psikus
"Albert odpalił papierosa, ostatniego z paczki" - to powinno być od akapitu, inaczej wygląda jak dalsza część wypowiedzi Lei.
Bohaterowie rozczulają niefrasoblowością, z jednej strony wszędzie klaniają sie przed świetościami i robia znaki krzyża, a z drugiej, zachowują się jak w wesołym miasteczku, w grocie strachow, gdzie nic nikomu staç sie nie może, bo to tylko marketing dla dzieci. Przykład, ktory mnie rozłożył:
"Chcesz tego druta? Czy najpierw będziesz ją budził?" - rodzina jeszcze śpi, bo inaczej zarżałbym doslownie na głos. Takie perełki uwielbiam, a jest tu ich zdecydowanie wiecej
Świetnie się czyta.
Pozdrawiam ;)
Wspomniane zdanie zostało zaakapitowane. Tak, to trochę komedia, nie lubię do bólu poważnych tekstów (przynamnjiej pisać). I tu dziękuję:)
przeżegnał się i gibnął przed krzyżem, upomniany wzrokiem jakiejś staruszki
Ooo kurwa, teraz to się zaczytam, martwa kobieta w ciąży! Oujee!
No, martwa
O kurwa.
O jasna cholera.
Jak dobrze, że już nie jestem w ciąży i nie mam płaczliwych momentów, bo tutaj wyłabym jak bóbr. Cholernie smutny koniec i kurde, dlaczego ktoś ją przykuł i tak zostawił? Dlaczego ją - Ines oraz Leę? I to na dodatek w Asyżu! No Chyste Panie, czy tu będzie mowa o ciemnych stronach chrześcijaństwa?
Mam gęsią skórkę - dość nieprzyjemne uczucie.
No nic, muszę pójść dalej, bo nie zasnę.
Muszę się dowiedzieć, co tu się odwala!
Pozdro :*
I tu też grazie ;)
Kto je przykuł i dlaczego to jest kluczowe oytanie całej serii ;D
pytanie*
"Albert zażartował, że jeśli otworzą kolejne kajdanki, to wyruszą na podbój świata, jako dwójka złodziei. "
- bez przecinka przed "jako".
Witaj. Ta część głównie opisowa, mało w niej dialogów. Ale to wynika z jej specyfiki. Za to końcówka mocna. Kurczę, trzymam kciuki za tą Leę, polubiłam ją. Mam nadzieję, że jej się nic nie stanie.
Intrygujesz, Ritho. W tle zarysowani lekko sprawcy albo sprawca. Włoski klimat unosi się w powietrzu, podtrzymywany przez przemycone przez Autorkę nazwy czy imiona.
Dobra, nie będę lać wody. Następną część postaram się czytnąć jeszcze dziś.
Pozdrowionka :)
Hej hej :)
Spoko, ze polubilas Lee, prawda jest taka, ze nie umiem tworzyc zenskich postaci i mysle, ze kreacja Lei nie do konca mi wyszla. Panow mi sie lepiej pisze. Klimat wloski utrzymany raczej do konca. Co do kryminalnej "intrygii", oceniasz sama ;) Dziekuje i pozdrawiam :)
bardzo smutna część a dlaczego ta dziewczyna umarła pięć
Ponieważ ustały jej życiowe funkcje. Wtedy się umiera, Marg. Odchodzi.
:D
Dokładnie tak jak mówi.
Jest klimat, jest impreza.
Znowu nie znam początku, a strasznie leniwy jestem w poszukiwaniach.
Wszystkie żony i kochanki mi to mówiły.
Ale to się po prostu czyta.
To już przedwczoraj było przedwczorajsze. Stare jak nie wiem.
Niemniej jednak dziekuje :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania