Lecter
nie chcę milczeć niczym owce, powstałeś
w głębokich bliznach (strach, albo zalążek piękna - nie sposób określić) czym będziesz,
w bezkresnej ciszy wynurzasz się z piekła
kiedy martwe morze załamuje światło
budujemy miasta i wnikamy w nie
głosząc ewangelię stajemy się jak ten
ołowiany ślepiec - bzdura powiesz:
wszechświat wisi na włosku,
a nasz bóg pociera kamień o kamień.
Następne części: Lecter
Komentarze (11)
Piękny wiersz, zingara.
Pozdrawiam.
Rewelacja, przemawia do mnie.
Dzięki za czytanie i komentarze.
Bardzo na tak.
Miło mi.
Jakoś mnie naszło by zajrzeć w Twoje początki tutaj -
kurde, warto.
Świetny wiersz.
Dzięki
Kurczę, nawet betti tu była, ale podzielam jej zdanie szczerze mówiąc...
Oj, tak była -dzięki
Same ochy i achy... Ode mnie... no cóż - także 5.
Tylko zamknięcie nawiasu trzeba chyba przestawić...
Dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania