leśne urojenia
chciałaś zamieszkać w lesie
chwila dłuży się
miedzy mchem a kamieniami
odliczana trzaskiem suchej gałęzi
przez sito konarów odmierza martwy czas
od kroku do kroku
przestrzeń traci wymiar
zastygła jak sosny w bezruchu
bezimienna
nieznana
cisza nie może zasnąć
wybudzona szelestem liści i ptasich
skrzydeł
pieszczona palcami wschodzącego słońca
pod drzewem
rozłożą się obrazy
przywołasz je spokojna
w takim domu w pościeli z mchu
sny zapachną igliwiem
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania