limbus puerorum

usta jak nóż z języka

w krtani łyżka ze słowem

woda z kamieni przez palce

zatraca się piachem

płacimy na ile wiary starcza

a kelner usłużnie donosi

kolejną tacę pełną szeptów

 

umierali przy urodzeniu

nie dotykając życia

żadna wichura nie porwie

ich chwilowych nagrobków

są jak żagle rozpostarte nad nami

chwytają najważniejsze prądy

łagodzą pisany los

 

na zapleczach piekła czy nieba

albo zupełnie gdzie indziej

 

w naszych duszach

Średnia ocena: 1.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • betti 27.06.2019
    Ten wiersz nawet udany i w miarę z sensem, poza dwoma pierwszymi wersami (spróbuj to sobie zwizualizować).

    Myślę, że z przesłaniem trochę się spóźniłeś, niektóre dogmaty zmieniają oblicze, ten na pewno. Na dodatek i wcześniej nie było to piekło ani niebo jedynie otchłań, która zapewniała nieochrzczonym dzieciom - szczęście, chociaż nie raj.

    Dziwić może jedynie, dlaczego osoby niewierzące poświęcają temu zagadnieniu czas i uwagę, przecież jeżeli w nic się nie wierzy, to jak może być coś? To jak wyrzeczenie się ateizmu, a już na pewno zaprzeczenie, a może tylko strach...
  • Ritha 27.06.2019
    Wiersz bez nagrobka jest jak karmel bez czekolady (może to głupie porównanie). Jak Wąski bez Siary. Też głupie. No że standard taki chodzi mi. Nie zaskoczonam. Przeczytałam, minęło 30 sekund, juz nie pamiętam co tam było.
    Taca pełna szeptów - fajne nawet.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania