List do Umarłego Przyjaciela
List do Umarłego Przyjaciela
Witaj, przyjacielu!
A może raczej- żegnaj? Mam nadzieję, że tam, w górze masz pod dostatkiem tego, czego na tym moim świecie Ci było brak- szczerego uśmiechu, niezniszczalnych marzeń, ciepłego uścisku i trzymania za rękę. Jeśli Bóg sprawiedliwy, to na pewno Ci to dał.
Druhu mój, żałuję, że nie mogłam Tobie dać tylu rzeczy. Traktowałam Ciebie jak normalną osobę, która ma pocieszać mnie, a nie ja ją. Kiedy sobie uświadomiłam, że byłeś dla mnie jedyną podporą, było za późno. Huk zderzających się samochodów, krzyk, i po wszystkim. Zniknąłeś.
Wybaczysz mi, prawda? To, że Cię nie doceniałam. Teraz to me jedyne marzenie, wiesz?
Płaczę jak dziecko. Cóż, przecież każdy jest w duszy dzieckiem. Kiedy żywot Twój się skończył, nie docierało to do mnie. Upierałam się jak jakiś bachor. Krzyczałam.
Byłeś mi jak anioł prowadzący na dobrą drogę. Anioł, bez skrzydeł, stąpający po ziemi. Pocieszający najmniej dobre osoby na ziemi.
Płacząc, pozdrawia Ciebie
Przyjaciółka
PS: List ten był zainspirowany piosenką Reboot, oraz tragedią mojej kuzynki, którą pozdrawiam-Justyny.
~~Senezaki
Komentarze (9)
Smutne. Jak to przeczytałem poczułem się przez chwilę taki jakby pusty w środku. Zasługuje na więcej, ale da się wstawić tylko 5.
Bólu po zmarłym nigdy nie wyleczysz do końca. On jest, jak bumerang: zawsze wraca. Z czystym sumieniem daje 55
Dziękuję, naprawdę :)
Zmarli...odeszli...pozostawili nas. Tęsknimy za nimi, rozpaczamy, błagamy żeby wrócili, ale oni są. Dopóki mamy ich w sercach i umysłach będą żyć jako cząstka naszego ja. 5.
Jak dla mnie bardziej bolesna jest utrata przyjaciela, kiedy ten żyje XD Mimo to list bardzo mi się podobał :)
5/5
Shiroi... Rozrywanie duszy podczas gdy serce wybija oszalały rytm przerażenia na myśl o tej stracie... Masz rację.
Odchodząc, zabierają z sobą cząstkę nas samych. Nigdy już nie jesteśmy
tak całkiem kompletni. Jak puzzle, gdy jeden element się zgubi.
Shiroi...Chris... Dziękuję za te pozytywne piąteczki xD
To prawda, nasi bliscy zawsze zostają w naszym sercu. Żyją gdzieś w naszej podświadomości nawet jeśli myślimy,że jest inaczej. Na razie mam jednak wrażenie,że wolałabym ,by ich tam nie było... Smutne, wzruszające i jak najbardziej prawdziwe...Daję 5
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania