Listy, których nigdy nie napiszę - List drugi
Siedzę dzisiaj sam przed klawiaturą. Ile bym dał, żeby móc choć pisać z Tobą. Mam wrażenie jakbym widział Cię dzisiaj rano, ale to przecież nie może być prawda. Zamknęłaś mi usta na klucz i palce mi związałaś, dłonie moje związałaś. Dlaczego? Nie pamiętam, a może nawet nigdy nie wiedziałem dlaczego. Mogę się tylko domyślać, ale powiedz sama czy takie domyślanie warte jest czegokolwiek? Jesteś inna niż ja. Różni nas wiele, dzieli wiele. Skądże mógłbym wiedzieć dlaczego? Czy mogłoby być aż tak proste? Nie sądzę. Było na pewno coś czego nie byłem w stanie nawet sobie wyobrazić. Dlatego mnie dzisiaj wyprosiłaś z domu, po małej kawie. Tak, wiem, przecież nic nie powiedziałaś w zasadzie, ale przyznasz, że nie musiałaś nic mówić?
Kolejny zbyt długi wieczór. Dopadły mnie wspomnienia. Dopadają mnie echa twoich słów wypowiedzianych, napisanych. Nie wyobrażasz sobie nawet jak bardzo żałuję tego, że skasowałem wszystkie wiadomości od Ciebie. Wracałem do kraju. Kończyły się nasze najdłuższe wspólne wakacje. Chciałem wrócić do Ciebie, ale to było bez sensu. Nie mogłem tak zrobić. Pamiętasz, długo po tym powiedziałaś mi, że żałujesz. Żałujesz bardzo tego, że nie wykorzystałaś szansy jaką Ci dał… Kto? Los? Ja? Nie ma znaczenia, mogłem być wtedy z Tobą i powstrzymało mnie tylko twoje „nie”. Wiesz? Teraz ja żałuję. Bo ja też przespałem swoją szansę. Boże… Kilka szans zaprzepaściłem.
Przepraszam, nie umiem dzisiaj nic więcej Ci napisać.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania