Ja i moi ludzie porwaliśmy Shiro... Tak mi przykro XD
Cały fragment obracał się głównie wokół walki z potworem, co mi się spodobało, była pokazana prawdziwa natura Zmorniczego. Zamieniał się częściowo w bestię... Ciekawy motyw, tego się nie spodziewałem. No i przede wszystkim nie spodziewałem się, że ja tutaj wystąpię! :D
Tekst wciągnął mnie i nie zwracałem nawet uwagi na przecinki, co jest dziwne... Ale pewien jestem, że nawet jeśli coś tam by się znalazło, to nie jest tego wcale dużo. ;)
Dużo się dowiedzieliśmy o Wieszczym, trochę o magii i trochę o... hm... krainach? Kirasejrska zbroja... Nie wiem, czy geneza nazwy pochodzi od jakiegoś państwa, miasta, ale zaintrygowała mnie. Życzę weny i powodzenia! :D 5
Anonim24.07.2015
Cholernie mi się spodobało że ubrałeś postać potwora w takie niestandardowe słowa. Nie tylko "rogi, srogi, dupa zimna", ale ostrogi, ogon zakończony berłem i tym podobne :D Nazwa też trafna - jaroszek. (Mam nadzieję, że to nie mój debiut jako gada :DD)
Chyba nikt na opowi nie ma takiej dbałości o szczegóły(no może AA ewentualnie). Zadbałeś nie tylko o doznania węchowe czytelnika, ale nawet wyjaśniłeś skąd się biorą, wielki + do klimatu. Świetnie oddałeś przemyślenia bohatera co do taktyki (tak samo jak w prologu zresztą). Wszystko jest przemyślane, a każde działanie ma swoją racjonalną pobudkę. Podoba mi się też bystrość i dedukcja Namira (jak choćby wzmianka o palcach obok spustów przy arbalastach).
Mało było dialogów, ale jak już się pojawiały były bardzo treściwe i klimatyczne, dobrze dobierałeś długość zdań w dialogach, co uwidoczniło efekt, może nie tyle pośpiechu co raczej "rozmowy polowej". Na dobrą sprawę jednak przygniatający jest stosunek opisów do rozmów i to jest spory problem. Opisy bowiem z natury zwalniają, przez co miejscami historia się ciągliwa. Ogólnie jednak - świetne - 5.
Początek wydał mi się ciężki. Idąc dalej już mnie zaciekawiło. Od tego momentu: "W starciu z potworami, Namir przypomniał sobie kolejną lekcję... "
Jednak opowiadanie jest trochę dla mnie jak by ciężkie. Brakuje mi odrobiny emocji, trochę to wszystko jest suche. Wiem taka tematyka, że chyba nie powinno się wymagać emocji. Ale trochę zaczyna być to schematyczne.
Opowiadanie dobre jak zwykle :) Kolejny rozdział wprowadza coś nowego. I fajnie zakończyłeś.
4 :)
Anonim24.07.2015
*była ciągliwa :D
Anonim24.07.2015
Zauważyłam jeszcze jeden błąd "Jaroszek nie wytrzymał napięcia, skoczył z ochrypłym wizgiem, machnął ostrzami umieszczonymi na czubkach skrzydeł, ." ~ Przecinek i kropka na końcu XD
Imię Drassena mnie rozwaliło :D Nie wiem dlaczego... ^^
Oki, czekam na dalsze części i mój prawdziwy debiut ;)
Napiszę tylko "wow", bo to kompletnie nie mój gatunek, ani go nie czytam, ani nie piszę, a jednak to czytałem naprawdę z zainteresowaniem. Opisy są naprawdę niezłe, dopracowane. Fabuła jest super. Namir i jego przemiany też. Po prostu zostawię pięć :D
"Pazury na ostrogach wyryły ziemi, by mógł lepiej skoczyć, rozłożył nieco barwne skrzydła, by lepiej przycupnąć, rozpłaszczyć się w liściach i trzcinie." czytam to zdanie któryś raz z kolei i wydaje mi się, że na początku coś jest nie tak; po prostu nie ogarniam, ale może tak ma być i już
Całość zdecydowanie na tak, chociaż wciąż ciężko mi się przyzwyczaić do takiego języka, i dlatego trochę mi zeszło z czytaniem tego tekstu. Ale nie ma w nim niczego, co by mi się nie spodobało - wzbudza we mnie coraz większe zainteresowanie i niecierpliwie czekam na kolejne części. Więc zostawiam 5.
Anonim25.07.2015
Dziękuję za komentarze i wytknięcie błędów.
@Drassen - tak, ma związek ;) BaneWood pamiętam. A zbroja kirasjerska to niegdyś była zbroja husarii - odmiana ciężka na konnicę i lekka na piechotę.
@Jared - myślę, że przyszły rozdział zaowocuje w zwroty akcji, wyjaśnienia i trochę "wtf?!". Będzie się działo i znowu nocy będzie mało! :D I nie, to nie Twój debiut, don't you worry! Wszystko przyspieszy.
@Nat - rozumiem, w porządku ;) Jest w tym pewna schematyczność, ale chyba uzasadniona - zaraz powiem czemu. Co do emocji, to zachowam je na zwroty akcji, wtedy niech działają, niech ludzie się burzą i złorzeczą autorowi! :D Aczkolwiek miałem nadzieję, że zmiana Namira w potwora, bo to właśnie on potworem się stał, poruszy nieco ludzi - jak wizgoż wydawał się nagle przy łowcy mało potworny. Chyba nie wyszło.
@Shiri - Bah, następny rozdział to główne role ;) Dzięki za błąd, poprawiony.
@Ichigo - Cieszę się, dzięki! :) Tym bardziej, że udało mi się wciągnąć do gatunku, którego nie czytasz normalnie.
@Wszyscy - niektóre mankamenty mogę wytłumaczyć tym, że chciałem zaprezentować wam szczegółowo postać Łowcy (będzie tego więcej, ale już nie w takim natężeniu i szczegółowości) - kim jest, co robi, CZYM naprawdę jest, jak myśli, jak walczy, jaką ma naturę i charakter (to też będzie nabywał wraz z rozdziałami). W tej chwili przed nami czysta fabuła, zwroty akcji, akcja i dialogi - opisów więcej potrzebował nie będę, gdyż wiecie już jak wygląda bor Czartoryski, Namir i główni bohaterowie tego opowiadania, podobnie jak wiecie już wystarczająco o Łowcy :) Nie jest to moje usprawiedliwienie, bo mogłem to napisać lepiej, ale przynajmniej da nadzieję, że kolejny rozdział nie znudzi :)
Anonim25.07.2015
@Autor - w sumie zmieniłem, teraz może być lepiej.
Anonim25.07.2015
Tak więc... Będę pierwszą osobą, która cie zlinczuje....
Jak mogłeś zabić biednego Jaroszka?! No jak, ja się pytam?! Przecież on był taki młody! Mógł sobie znaleźć jaką Jaroszke i mieć z nią małe Jaroszciciontka(?)! Jak mogłeś, ty potworze, bez uczuć ty taki no... XD (Oczywiście nie bierzcie tego na poważnie ;))
Dobra, idę przedawkować marsjanki i popić je Kubusiem T.T Zostawię jeszcze znicz dla biednego Jaroszka [*]
Czego ten mały jaroszek mógł chcieć od łowcy? Chyba tego serka co mu matras dał na wynos :)
A tak poważnie :) Jak zawsze, po czytaniu twoich opowiadań, ozór wisi mi jak psu w upał. Tylko, że mnie nie z upału tylko obolały. Poobijany o zęby, przy czytaniu tych wszystkich skomplikowanych słów, posiekany wizgami i świstami różnorakimi, odpoczywa teraz szczęśliwy, że nie musi się wypowiadać.
Świetny opos walki i postaci. Szkoda mi było wizgoża. On jeden, w tym całym ponurym świecie, wnosił trochę kolorów. 5 :)
Nie wiem czy to dzięki temu, że czytałem Wieśka, czy może dlatego, że sam próbuję nieco "postarzeć" mój styl pisma, ale czyta mi się to już bez problemu: )
"A na stratę wierzchowca też nie mógł sobie pozwolić, by ryzykować galop przez niepewne tereny. "
Nie jestem pewien, ale to "by" jest chyba błędem. Nie powinno być ryzykując?
Naprawdę dobre, nie mam czego się doczepić. Szczerze, to nawet nie szukałam,
za bardzo się wczułam. Sługa nie ma racji, to zdanie z całą pewnością jest poprawne.
Leci 5
Bardzo mi się podoba :D Piszesz długie, ale interesujące opisy, które pozwalają się bardziej wczuć w opowiadanie :)wciągnęło mnie i będę czytać kolejne części. 5
Dobrze mi się czytało. Znalazłam jedną literówkę: ,,Jakoś płynnej". Poza tym ok. Nie znam się na tym gatunku, bo rzadko go czytam, ale mnie wciągnęło. Czekam na kolejną część i zostawiam 5:)
Anonim27.07.2015
Dziękuję wszystkim za komentarze i opinie, cieszę się, że się podobało :)
Karola, szykuj język, bo będzie tego więcej! :)
To nie cytat z opowiadania, ale fragment komentarza NataliiO:
" Jednak opowiadanie jest trochę dla mnie jak by ciężkie. Brakuje mi odrobiny emocji, trochę to wszystko jest suche. Wiem taka tematyka, że chyba nie powinno się wymagać emocji. Ale trochę zaczyna być to schematyczne."
"Aczkolwiek miałem nadzieję, że zmiana Namira w potwora, bo to właśnie on potworem się stał, poruszy nieco ludzi - jak wizgoż wydawał się nagle przy łowcy mało potworny. Chyba nie wyszło." Moim zdaniem nie wyszło.
Komentarze (20)
Cały fragment obracał się głównie wokół walki z potworem, co mi się spodobało, była pokazana prawdziwa natura Zmorniczego. Zamieniał się częściowo w bestię... Ciekawy motyw, tego się nie spodziewałem. No i przede wszystkim nie spodziewałem się, że ja tutaj wystąpię! :D
Tekst wciągnął mnie i nie zwracałem nawet uwagi na przecinki, co jest dziwne... Ale pewien jestem, że nawet jeśli coś tam by się znalazło, to nie jest tego wcale dużo. ;)
Dużo się dowiedzieliśmy o Wieszczym, trochę o magii i trochę o... hm... krainach? Kirasejrska zbroja... Nie wiem, czy geneza nazwy pochodzi od jakiegoś państwa, miasta, ale zaintrygowała mnie. Życzę weny i powodzenia! :D 5
Chyba nikt na opowi nie ma takiej dbałości o szczegóły(no może AA ewentualnie). Zadbałeś nie tylko o doznania węchowe czytelnika, ale nawet wyjaśniłeś skąd się biorą, wielki + do klimatu. Świetnie oddałeś przemyślenia bohatera co do taktyki (tak samo jak w prologu zresztą). Wszystko jest przemyślane, a każde działanie ma swoją racjonalną pobudkę. Podoba mi się też bystrość i dedukcja Namira (jak choćby wzmianka o palcach obok spustów przy arbalastach).
Mało było dialogów, ale jak już się pojawiały były bardzo treściwe i klimatyczne, dobrze dobierałeś długość zdań w dialogach, co uwidoczniło efekt, może nie tyle pośpiechu co raczej "rozmowy polowej". Na dobrą sprawę jednak przygniatający jest stosunek opisów do rozmów i to jest spory problem. Opisy bowiem z natury zwalniają, przez co miejscami historia się ciągliwa. Ogólnie jednak - świetne - 5.
Jednak opowiadanie jest trochę dla mnie jak by ciężkie. Brakuje mi odrobiny emocji, trochę to wszystko jest suche. Wiem taka tematyka, że chyba nie powinno się wymagać emocji. Ale trochę zaczyna być to schematyczne.
Opowiadanie dobre jak zwykle :) Kolejny rozdział wprowadza coś nowego. I fajnie zakończyłeś.
4 :)
Imię Drassena mnie rozwaliło :D Nie wiem dlaczego... ^^
Oki, czekam na dalsze części i mój prawdziwy debiut ;)
Całość zdecydowanie na tak, chociaż wciąż ciężko mi się przyzwyczaić do takiego języka, i dlatego trochę mi zeszło z czytaniem tego tekstu. Ale nie ma w nim niczego, co by mi się nie spodobało - wzbudza we mnie coraz większe zainteresowanie i niecierpliwie czekam na kolejne części. Więc zostawiam 5.
@Drassen - tak, ma związek ;) BaneWood pamiętam. A zbroja kirasjerska to niegdyś była zbroja husarii - odmiana ciężka na konnicę i lekka na piechotę.
@Jared - myślę, że przyszły rozdział zaowocuje w zwroty akcji, wyjaśnienia i trochę "wtf?!". Będzie się działo i znowu nocy będzie mało! :D I nie, to nie Twój debiut, don't you worry! Wszystko przyspieszy.
@Nat - rozumiem, w porządku ;) Jest w tym pewna schematyczność, ale chyba uzasadniona - zaraz powiem czemu. Co do emocji, to zachowam je na zwroty akcji, wtedy niech działają, niech ludzie się burzą i złorzeczą autorowi! :D Aczkolwiek miałem nadzieję, że zmiana Namira w potwora, bo to właśnie on potworem się stał, poruszy nieco ludzi - jak wizgoż wydawał się nagle przy łowcy mało potworny. Chyba nie wyszło.
@Shiri - Bah, następny rozdział to główne role ;) Dzięki za błąd, poprawiony.
@Ichigo - Cieszę się, dzięki! :) Tym bardziej, że udało mi się wciągnąć do gatunku, którego nie czytasz normalnie.
@Wszyscy - niektóre mankamenty mogę wytłumaczyć tym, że chciałem zaprezentować wam szczegółowo postać Łowcy (będzie tego więcej, ale już nie w takim natężeniu i szczegółowości) - kim jest, co robi, CZYM naprawdę jest, jak myśli, jak walczy, jaką ma naturę i charakter (to też będzie nabywał wraz z rozdziałami). W tej chwili przed nami czysta fabuła, zwroty akcji, akcja i dialogi - opisów więcej potrzebował nie będę, gdyż wiecie już jak wygląda bor Czartoryski, Namir i główni bohaterowie tego opowiadania, podobnie jak wiecie już wystarczająco o Łowcy :) Nie jest to moje usprawiedliwienie, bo mogłem to napisać lepiej, ale przynajmniej da nadzieję, że kolejny rozdział nie znudzi :)
Jak mogłeś zabić biednego Jaroszka?! No jak, ja się pytam?! Przecież on był taki młody! Mógł sobie znaleźć jaką Jaroszke i mieć z nią małe Jaroszciciontka(?)! Jak mogłeś, ty potworze, bez uczuć ty taki no... XD (Oczywiście nie bierzcie tego na poważnie ;))
Dobra, idę przedawkować marsjanki i popić je Kubusiem T.T Zostawię jeszcze znicz dla biednego Jaroszka [*]
A tak poważnie :) Jak zawsze, po czytaniu twoich opowiadań, ozór wisi mi jak psu w upał. Tylko, że mnie nie z upału tylko obolały. Poobijany o zęby, przy czytaniu tych wszystkich skomplikowanych słów, posiekany wizgami i świstami różnorakimi, odpoczywa teraz szczęśliwy, że nie musi się wypowiadać.
Świetny opos walki i postaci. Szkoda mi było wizgoża. On jeden, w tym całym ponurym świecie, wnosił trochę kolorów. 5 :)
"A na stratę wierzchowca też nie mógł sobie pozwolić, by ryzykować galop przez niepewne tereny. "
Nie jestem pewien, ale to "by" jest chyba błędem. Nie powinno być ryzykując?
za bardzo się wczułam. Sługa nie ma racji, to zdanie z całą pewnością jest poprawne.
Leci 5
Karola, szykuj język, bo będzie tego więcej! :)
Lucinda - dzięki, poprawione :)
" Jednak opowiadanie jest trochę dla mnie jak by ciężkie. Brakuje mi odrobiny emocji, trochę to wszystko jest suche. Wiem taka tematyka, że chyba nie powinno się wymagać emocji. Ale trochę zaczyna być to schematyczne."
"Aczkolwiek miałem nadzieję, że zmiana Namira w potwora, bo to właśnie on potworem się stał, poruszy nieco ludzi - jak wizgoż wydawał się nagle przy łowcy mało potworny. Chyba nie wyszło." Moim zdaniem nie wyszło.
Dam 4
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania