Usunięte

Treść opowiadania usunięta

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (18)

  • Ichigo-chan 03.09.2015
    "Czytano 1 razy" - omg, wygrałam życie.
    "Więc strzeżcie się, żołnierzu, amatorów, bo my, profesjonaliści, jesteśmy przewidywalni. " - świetny cytat, zapiszę sobie xD
    Jak zawsze świetne, chociaż czytałam i czytałam, ale każdą jedną linijkę przeżywałam. Czuje się dynamikę akcji, opisy powalają i...
    I nie mogę się doczekać kolejnych części :D 5 ;)
  • Anonim 03.09.2015
    Subskrybuję na jutrzejszy poranek. :B Lepiej, żeby było dobre! :]
  • Drassen Prime 03.09.2015
    Cholera... Ślepy, jesteś genialny :O Tak rozwiniętej historii jeszcze nie czytałem w tak krótkim i treściwym opowiadaniu! Opisy powalają, dialogi są naturalne, ale ciągle sypie się kurwa, co tak średnio mi się podobało. Jednakże! Te rozmowy Drassena z Namirem, Namira z Majeczką... To było coś... Czułem się jak w kinie, widziałem wszystko przed oczami, czułem napięcie i czułem emocje bijące z bohaterów. Każdy unikalny, każdy z własnym charakterem. Teraz to, co mi się nie spodobało:
    - Przypadek ratujący Drassena od śmierci
    - Przypadek ratujący Sziroi z okowów żołnierzy
    - Strata połowy (pewnie nawet więcej) żołnierzy przez Pryma, mimo że to są zawodowcy, oddziały specjalne! Rozumiem, kilku mogło zginąć, ale aż tylu? To ile ich tam było? Dziesięciu, czy jak?
    Tak czy siak, realizm zachowany, mądre powiedzonka są, świetna historia i uniwersum jest, cholera, piękne! Zacząłem współczuć Drassenowi, gdy Sziroi się wyrwała i jakimś cudem załatwiła tego żołnierza. Moment, w którym hebber uświadamia sobie, że przegrywa - bezcenne. Ten ból, bezsilność, wszystko zostało naturalnie zachowane! Żal mi też było Majeczki, poczułem jej prawdziwy ból w sercu...
    Coś, co znielubiłem? Iared... Wydaje się ciekawą postacią, ale jak to magowie - nie lubię. Może i dla zasady, albo nie wiem... Po prostu ta postać nie przypadła mi do gustu. Krysa zaś było za mało, bym mógł się nim przejąć. Śmierć matrasa była miła dla oczu, serio, ucieszyłem się w pewnym sensie, że umiera i to z ręki hebbera. Właśnie, Drassen... Nie dlatego, że to moja postać, ale sama jego prezentacja... Zakochałem się XD Serio, postać, jaką sobie naprawdę wyobrażałem, jaką chciałem, byś stworzył. Skurwysyn, którego pod pewnymi względami da się zrozumieć, lecz to nie usprawiedliwia jego czynów. Nie umiem tego jakoś sensownie skomentować nawet, oniemiałem, skończywszy czytać to dzieło sztuki! :D Gdybyś papierowo Krucze Kroniki wydawał, z pewnością bym kupił. ;) Bez wątpienia masz, chłopie, talent, a twoje pomysły miażdżą mnie pod każdym względem.
    Będę aż brał z ciebie przykład! Tą częścią "Wioski, w której nie rodziły się dzieci" pokazałeś swój kunszt, a ja poczułem, że wreszcie ktoś poruszył moje serce tekstami!
    Jedni mogą powiedzieć, że liżę tyłeczek, ale tak naprawdę to nie tylko mi się pewnie podobało ;)
    Mogłem napisać więcej, ale cóż, nie będę się rozpisywać, byś miał mniej do czytania, w końcu więcej komów się pojawi ;) Powodzenia na szlaku :D
  • Slugalegionu 03.09.2015
    Ale nie sądzę, by tak się stało - Nie powinno zaczynać się zdania od "ale", tyle że to mówi wieśniak co się na tym nie zna, no i to popularny błąd, więc w dialogu może mieć sens: )

    "Właśnie", uświadomił sobie łowca, podrywając się gwałtownie, "nikt mi dalej, kurwa, nie zapłacił". - Jak to mówi Shiroi: You made my dayXD

    Świetne: D Tylko ta ciągła zmiana bohatera wprowadziła sporo chaosu.
  • Anonim 03.09.2015
    To Ślepiec zaczął tak mówić, nie ja, Sakal XD
    Ja pierdoke, jestem w tym opo zajebista 8| Rozwalił mnie ten sam fragment, co Sakal :D
    Kurde, nie wiem, co napisać, bo całość była ogólnie zajebista, wszystko mi się podobało: i klimat, i opisy, i przebieg historii, a szczególnie moje narze... znaczy... Ogólnie bardzo fajne! Szkoda, że Drassen koh(aj mnie) Pryme traktował mnie jak worek ziemniaków T.T Ale cóż, nie ma go przy mnie, więc pas cnoty chyba zdejmę, bo nikt inny... zresztą nieważne.
    "Zacząłem współczuć Drassenowi, gdy Sziroi się wyrwała i jakimś cudem załatwiła tego żołnierza." ~ Jeszcze sobie współczuł ;_;
    Dobra, nie wiem, co jeszcze napisać, więc napiszę tak - DAWAJMITUZARAZKOLEJNĄCZĘŚĆ! Ekhem, ekhem...
    Czekam na więcej!
  • Angela 03.09.2015
    Czytałam, i czytałam, a końca nie było. Ale warto bo np: postać Shiroi wykreowałeś przednio. Była jak żywa, ot
    taka mała zadziorna osóbka : )
    W tak długim i bogatym w zdarzenia tekście ciężko wyłapać błędy nie notując, ale ze dwa utknęły mi w pamięci.
    "byle naprędcej." - nie wiem czy to celowy zapis, mający podkreśli że bohaterka jest ze wsi.
    "A prosiłeś, by włos z głowy nikomu ma nie spadł " - bez tego "ma".
    Tak, czy owak zostawiam 5 : )
  • Autor Anonimowy 03.09.2015
    Po ocenach i komentarzach widać, że jest to dobre opowiadanie. Bo naprawdę jest dobre i nawet taki laik jak ja znalazł przyjemność w jego czytaniu. Bohaterowie są charakterystyczni, nie skłamię, jeśli powiem, że każdy zapadł mi w pamięci, a fabuła to już w ogóle jakiś kosmos. Napisałam gdzieś, że to co wstawiasz jest na poziomie, o jakim można tylko marzyć. Więc ponawiam moje słowa i dalej uczę się z Twoich tekstów jak pisać.

    „by klątwę zdjąć bez możliwości nawrotu trzeba wyrżnąć przeklętych i same źródło. ”
    „jednocześnie morka od ulewy.”
    „usta wypełniły się smakiem gorzkim popiołem i metaliczną krwią, ”
    „siwe strąki opadały na umęczoną twarz osoby, która udusiła się własną krwią, trzymając rozpaczliwie własne flaki, którymi wylewało się zeń życie.”
    „Pośrodku tego wszystkiego stał Drassen koh Pryme, wiążąc na sobie zbroję. Łowca ruszył w ich kierunku, ”
  • Anonim 03.09.2015
    Dziękuję za komentarze, poprawiłem błędy (umknęły mi, oj umknęły).

    Cieszę się, że się podobało.

    Ichigo - no i tak trzymać ;D A bierz tekst śmiało, zapisuj, wykorzystaj ;)
    Drassen - żołnierzy było ledwie tuzin :) To nie była spora operacja. Wiem, że dawno temu, ale Namir oszacował liczebność Beinvood w części drugiej. A przypadek ratował mnie już dwa razy - czemu do kogoś innego miałby się nie uśmiechnąć? :) Zwłaszcza, że przypadek też sprawił, że złe rzeczy się zdarzały.
    Sługa - wypowiedź rządzi się swoimi sprawami ;) Ale dzięki, że stoisz na straży. A ciągła zmiana bohatera zamierzona - można sobie to poukładać.

    Odpowiem wam jeszcze, jak wrócę do domu, ale i tak serce rośnie, jak czyta się komentarze!
  • Amy 03.09.2015
    Zauważyłam, że nie stawiasz przecinka przed "jak", nawet jeśli dalsza część zdania zawiera orzeczenie. To celowe?

    Czytałam to już wcześniej, dlatego nie mogę przypomnieć sobie żadnych innych błędów. Jak już mówiłam, na fantasy się nie znam, ale podobały mi się opisy i płynne zmiany bohaterów. :) Doskonale też wykreowałeś swoje postacie. :) Ogólnie wszystko zostało już chyba napisane, więc nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejne opowiadanie. ;)

    Chociaż nie, znalazłam coś, do czego mogę się przyczepić, lecz jest to moja subiektywna uwaga, a raczej widzimisię, a nie błąd. :) Przeszkadzały mi trochę archaizmy w tekstach narratora? Tak to mogę napisać? W wypowiedziach były idealne, ale np. "jeno" nie zawsze pasowało mi do zdania napisanego współczesnym stylem.
  • Slugalegionu 03.09.2015
    Ale dzięki, że stoisz na straży. - To był joke?XD
  • Drassen Prime 03.09.2015
    Nie lubię dzieł przypadku, jak chodzi o to spróchniałe drzewo, bo to wg mnie jest przesadzone. A przypadek negatywny jest okej, realistyczniej, bo takie sie czesciej wydarzaja w zyciu ;)
  • Anonim 03.09.2015
    Wróciłem z koncertu, odpisuję.

    Shiri - No sama sobie kłopotów narobiłaś, było Drassena pilnować. Na kolejną część trochę poczekasz, więc cierpliwości :) No i dziękuję!

    Angela - błędów było wincyj, sam niektóre przed chwilą poprawiłem, ale cieszy mnie to, że nie zauważyłaś ich, kiedy była pochłonięta historią :P Błąd, który wskazałaś poprawiony, a naprędcej, owszem, użyte specjalnie.

    Autorko Anonimowa - Dzięki za kiepskie zdania wypisane - jedno, czy dwa z nich były tak zapisane celowo, reszta poprawiona. Kłaniam się. I dodam: widzisz, Ty się uczysz pisać ode mnie, a ja niektóre rzeczy podpatruję u Ciebie :)

    Amy - no i masz, odkryłaś moją piętę achillesową, czyli słowo "jak" ;( Co do archaizmów - cóż, to był celowy zabieg, szkoda, że przeszkadzał. Mam nadzieję, że reszta nadrobiła z nawiązką ;) Dziękuję i mam nadzieję, że do następnej części!

    Sługo - nie, nie był joke, po prostu to też nie był błąd ;P

    Drassen - rozumiem, spoko, po prostu uznałem, że jeśli zdarzają się przypadki pechowa, to raz na jakiś czas może się trafić łut szczęścia. Oba IMO są realistyczne, choć jedno spotykane częściej od drugiego. Na szczęście zadbałem o to, by Shiri owe "Szczęście" przypłaciła porządnie, ale o tym będzie też w "Vezhy" :)

    Ogólnie: Dziękuję wam wszystkim, naprawdę było świetną zabawą i miejscami mega trudnym zadaniem pisać o Was i dla Was. Ulżyło mi, że postacie i dialogi się spodobały i wyszły dobrze, bo z nimi zawsze miałem problem, a przynajmniej zawsze miałem wrażenie, że kreuję miałkie postacie. Również konstrukcja fabularna sprawiła, że nieraz musiałem coś zmieniać, coś przesuwać, a na ścianie mam cały papierowy blat popisany fabułą (albo plakat z Wiedźminem, albo to, moja dziewczyna nie miała wyboru ;D). Dzięki raz jeszcze i mam nadzieję, że ujrzę tutaj też innych, którzy się zgłosili do Kruczych Kronik :)
  • KarolaKorman 04.09.2015
    Podobał mi się opis bohaterów. Rósł z akapitu na akapit. Wciąż można się było czegoś nowego o postaci dowiedzieć. Najbardziej polubiła Majeczkę :) Jej zmieniającą się postać, emocje i mimo bólu jaki przeżywała rozsądek.
    Języka nie złamałam, ale było ciężko :P Zdecydowanie wolę prosty język.
    Całość wyszła świetnie, więc zostawiam zasłużone 5 :)
  • KarolaKorman 04.09.2015
    Przecinek przed - rozsądek :)
  • Ronja 04.09.2015
    Przeczytałam całość wczoraj, lecz nie miałam już siły, by napisać coś z sensem. Nadrabiam więc.
    Zacznę od tego, że całość jest świetna. Nie jestem szczególną wielbicielką tekstów pisanych w dużej mierze staropolskim językiem, podobnie jak Karola wolę prostotę. Tutaj jednak każde zdanie niosło mnie do przodu, zachęcało do przeczytania następnego i tworzyło nieziemski, magiczny klimat. W zaledwie sześciu częściach udało ci się zawrzeć logiczną, spójną, ciekawą historię. Widać, że wszystko zostało przemyślane i dopracowane. Podziwiam także kreację bohaterów, na których chciałabym ciut bardziej się skupić.
    Sziroi - rozbawiła mnie modyfikacja nicku i wytłumaczenie pochodzenia imienia ;). Niby prosta dziewuszka, a tak zawzięta, uparta i pełna siły. Walcząca o swoje życie (mam tu na myśli życie, takie jakiego ona pragnie, a nie o życie sensu stricto) całym sercem, co zdecydowanie jest godne podziwu.
    Krys - podobnie. Zwykły chłopak ze wsi, któremu porwano narzeczoną. Chce ją odzyskać, mimo iż nie zależy mu na samym ślubie. Po prostu ma dobre serducho. Dodatkowo, to właśnie jego umiejętność tworzenia bomb przyczyniła się w dużej mierze do pokonania najeźdźców. Podoba mi się to, jak pokazałeś, że nie trzeba być super odważnym, wielkim wojownikiem, by mieć wpływ na losy najbliższych (tu też odnoszę się do faktu, że to Krys ostrzegł wioskę przed niebezpieczeństwem).
    Drassen - gość dążący do celu po trupach, mistrzowsko wykreowany. Ciężko go nazwać czarnym charakterem, choć ze wszystkich ukazanych tutaj postaci jemu najbliżej do tej roli. Znów świetnie pokazana cienka granica między dobrem, a złem. Tak jak w prawdziwym życiu, tu także nie ma ludzi jednoznacznie złych, czy dobrych. Każdy ma własne motywacje i pragnienia, które pchają go to takich, a nie innych działań.
    Iared - tajemnicza i interesująca postać. Z jednej strony nie wzbudził mojej sympatii, a z drugiej jest tak ciekawy, że czekałam na jego pojawienie się w historii. Zaskoczyło mnie zakończenie, zastanawiam się, czy w następnej odsłonie rozwiniesz jeszcze ten wątek :).
    Majeczka - magiczna osoba, łącząca całą historię w jedną spójną całość. Pięknie ukazałeś emocje i uczucia jej towarzyszące. Dodatkowo, chcę zaznaczyć, że wybrałeś idealną piosenkę. Uważam, że ta kołysanka, nawet w oryginalnej wersji jest strasznie creepy :D
    No i na koniec Namir, nasz główny bohater. Kolejna tajemnicza postać. Przekupny z jednej strony, z drugiej honorowy w obliczu prawdziwej przysięgi. Myślę, że gdzieś w głębi nie jest tak szorstki jak się wydaje :) Dobrze śledziło się jego losy. Walki i nawiązanie do słów mistrza naprawdę przypadły mi do gustu, a motywacje oraz sposób postępowania był przystępny i logiczny dla czytelnika. Sposób poprowadzenia historii także zaciekawia i zachęca do poznania dalszych przygód Namira.

    Podsumowując przydługi wywód, seria jest naprawdę dobra i z chęcią zajrzę do kontynuacji, gdy tylko wyjdzie :). Cieszę się, że w końcu przeczytałam coś twojego.
  • Anonim 04.09.2015
    Nie czytałem komentów, yolo. Jeśli coś zostało wyjaśnione wyżej to trudno.

    Jedna z lepszych części. Szczególnie warta odnotowana przez wzgląd na pomysł z Kostuchą, po prostu banalny w swej prostocie, a jednocześnie tak genialny. Myślałem, że opisujesz jakiegoś żołnierzyka,a tu wychyla się zdanie: "Oto do Szklanicy zawitała Kostucha." Od tego momentu czytałem jak zahipnotyzowany, aż trafiłem na akapit trzeci. Złamana brzoza była, co tu dużo gadać, strasznie naiwnym wyjaśnieniem. To już prędzej bym się dał przekonać, że bohaterka urwała sobie dłonie (jak T-Bag w "Skazanym na Śmierć") i zostawiła je dyndające na sznurach. Opis walki ze strażnikiem trochę nadrobił złe wrażenie, na szczęście.

    Jest też parę niedociągnięć, które tu przejdą bez echa, ale na takiej nowej fantastyce brutalnie by je wyłapali i osądzili z inkwizytorskim pietyzmem. :P Np. "lecz potem poszły w ruch cepy, widły, nadziaki i bomby, których Pryme kompletnie nie przewidział" - można przeczytać na dwa sposoby. Z pierwszego wynika, że Drassen nie przewidział, że wieśniacy będą uzbrojeni w widły, cepy, nadziaki i bomby, a z drugiego, że nie przewidział tylko bomb.A tu bardziej oczywiste niedopatrzenie: "Wszystko w imię ratowania jednej szlacheckiej rodzinny." (bo to chyba nie było celowe słowotwórstwo?)

    "Wygrać walkę, mawiał stary mistrz, to najpierw ją sobie wyobrazić." - spodobało mi się, że hołdujesz pierwszej części, fajny easter egg. Walka Drassena ze Zmorniczym niezła, ale w sumie właśnie tego się po Tobie spodziewałem. Ostatnia wstawka epilogu z Prymem z pozszywaną mordą epicka :D Ogólnie cała seria bardzo dobra. Za tę część 4.5.
  • Anonim 04.09.2015
    Dzięki za wyczerpujący komentarz, takie mi się zawsze czyta dobrze ;)
    Pewnie by je brutalnie wyłapali, ale z drugiej strony - błędami to one nie są, a niedociągnięcia to ja widzę i w opowiadaniach, które NF publikuje papierowo ;D Co do rodzinny - fakt, mea culpa.

    Co do brzozy - rozumiem, dalej jednak upieram się, że czasem łut szczęścia może się uśmiechnąć, tym bardziej, że wiem czemu Sziri została doń przywiązana. Niektóre kwestie wyjaśnią się w Vezhy.

    Oj, ta blizna będzie miała wielkie znaczenie w Vezhy. Podobnie Krys, o ile wyrazi zgodę, by dalej był. :)

    Dzięki wielkie, cieszę się, że się podobało!
  • Lucinda 05.09.2015
    Ostatnia część jest świetna, z resztą jak całe opowiadanie. Mimo że to fantasy, naprawdę się wciągnęłam. Czekałam na tę część, a kiedy się pojawiła, nie miałam czasu jej przeczytać. Na szczęście w końcu znalazłam chwilę:)
    ,,A Krysowi zupełnym przypadkiem przyszło zadecydować (zastanawiam się, czy tu nie powinno być przecinka) kto przeżyje. ";
    ,,Zachłysnęła się, płuca zapiekły boleśnie, miała wrażenie, że zwymiotuje. Świat topniał, chował się w ciemności, miała wrażenie, że spada w dziurę, duszną, mroczną, bezdenną dziurę," - czy to powtórzenie ,,miała wrażenie" było celowe?;
    ,,Większość egzorcystów zginęła właśnie z rąk pospólstwa niż nieumarłych. " - trochę nie bardzo w tak skonstruowanym zdaniu pasuje mi słowo ,,niż", bardziej ,,nie" albo że więcej zginęło z rąk pospólstwa niż nieumarłych;
    ,,Uniósł odruchowo zwój, skumulował energię w dłoni, pergamin zesztywniał, naelektryzował się, runy błysnęły ostro, światło uderzyło ostro w oczy, oślepiło." - skoro jest już napisane, że ,,błysnęły ostro", używanie tego słowa za drugim razem wydaje mi się niepotrzebne, ale to tylko moje zdanie;
    ,,Stał pośrodku gigantycznej polany, ciągnącej się od horyzont po horyzont" - chyba ,,od horyzontu"?;
    ,, Czy naprawdę tak umrę; pogrążony w iluzji, " - myślę, że w tym miejscu użycie średnika było przypadkowe, wystarczyłby przecinek;
    ,,że uratujesz (tu też mi się wydaje, że powinien być przecinek) ilu się da. ";
    ,,Kobieta w czerni nie była w stanie nic zrobić – nie była nawet materialna, służyła jedynie zwiad, czujkę" - czy nie powinno być ,,służyła jedynie za zwiad..."?;
    ,,Wbił pięty mocniej w miękkie, ignorując chrapanie wierzchowca. " - tu chyba czegoś brakuje;
    ,,Nie wstrzymując biegu (przecinek) zamachnął się";
    ,,Jeszcze niedawno pomarańczowo-czerwona, niewyraźna łuna teraz stała się jęzorami ognia, walczącymi z deszczem o przetrwanie, " - wydaje mi się, że po ,,niewyraźna łuna" powinien być przecinek.
    Co do treści nie mam żadnych zastrzeżeń, ciekawe postacie, fabuła nie nudziła, ode mnie 5 i z chęcią przeczytam następne opowiadanie. Mam nadzieję, że już niedługo:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania