Ludzie, którzy się wyłonili z.....
Nie wiem –jak i kiedy znalazłem się w tym mieście---nie był to jednak sen
Wielki tłum zgromadzony przed wejściem do majestatycznej świątyni--- Nie pamiętam---jak wyglądali poszczególni ludzie—chociaż obserwowałem ich z bliska--- Oni chyba myśleli że są zupełnie sami--- nie wyobrażali sobie ---że jest wśród nich przybysz z epoki upływającej do innych granic…
Miałem wrażenie---że widzę oczy kilku osób stojących obok mnie—oczy martwe i zmętniałe--- Spojrzenia zwracali ku Niebiosom –takim jasnym i bezgranicznym--- tam nadal panowała świetlistość—chociaż na ziemi już zapadał duszny zmrok---
Wydawało się—że szeptem wypowiadają jakieś słowa błagalne--- nie wypowiadali jednak żadnych słów--- to tylko szelest skądś płynący naśladował dźwięki języka ---którego nigdy więcej nie słyszałem----
W pewnej chwili wysoki słup płomieni ofiarnych wzleciał ku Niebiosom przepastnym i spokojnym--- zgasł w rejonach nieznanych ---niewyobrażalnie dalekich--- tylko w oczach kilku ludzi pojawił się jakiś błysk ---pełen nadziei -- nieokreślonej---
Tłum stał jeszcze przez chwilę –nieruchomo--- zapatrzony w klarowną przestrzeń--- a szelest gasnącego życia przebiegle imitował brzmienie języka melodyjnego i trudnego--- teraz już tylko echo moich pytań odbijało się od ścian domów na przedmieściach--- od murów świątyni ---
Gęsta noc dopadła mnie nagle--- długo szukałem bramy miejskiej--- o tej porze jeszcze otwartej
------------------------------------- ---------------------------------------------------
listopad 2023
Komentarz:
Jak doktor Johann Faust (już odmłodzony) wczesnym wieczorem wszedłem do jakiegoś miasta pełnego surowej, ale przepięknej architektury; przed wejściem do katedry zgromadził się milczący tłum. Ci ludzie na coś czekali, coś miało się wydarzyć... To z wiatru układały się słowa dziwnego, trudnego, ale jednocześnie niezwykle melodyjnego języka... Poszedłem w kierunku owego miasta, gdyż tam miała mieszkać Gretchen... Patrzyłem na twarze zgromadzonych kobiet i mężczyzn, ale Gretchen wśród nich nie było... Kiedy zapłonął wielki ogień rzucający barwne refleksy na twarze mieszczan, pomyślałem sobie, że ta gra świateł i cieni ma w sobie coś fascynującego....
Byłem przybyszem z okolic tak dalekich, tak bardzo nieadekwatnych i nieprzylegających do ich czasu, do ich sposobu opowiadania o świecie, ich życia codziennego.... Dlatego nikt mnie nie widział, nie zdawał sobie sprawy z mojej obecności...
Przechodziłem od człowieka do człowieka, a wtedy miałem wrażenie, że zgromadzony tłum to martwe figury- kukły zrobione z jakichś tkanin i kości słoniowej; spektakl trwał bardzo krótko- był dla mnie złym, nawet bardzo złym doświadczeniem;
To wtedy zrozumiałem, że Gretchen nie istnieje, nigdy jej nie było w świecie żywych///
Gretchen nie istniała tylko dlatego, że do jej świata przybył intruz z innych czasów, ktoś próbujący odkryć jej tajemnicę... Ale jaką tajemnicę?
Wkroczyłeś do świata, w którym nigdy nie płynął strumień życia- oto próba odpowiedzi...
Komentarze (6)
Przyszedłeś do miasta zupełnie obcego, które trwało w swoim czasie; ono żyło, ale jednocześnie było martwe, jego życiem była opowieść, obrazy, światła i cienie przekształcające obiekty architektoniczne w sposób mistrzowski. Życie w sensie biologicznym było gdzie indziej.... Tylko w twoich żyłach płynęła krew, a twoje serce, jak precyzyjny zegar, odliczało czas, który jeszcze miałeś przed sobą... Nie aż taki długi... Czas, który pozostał, zawsze jest stosunkowo krótki.... Ludzie z miasta, które odkryłeś byli wieczni, ponieważ zatrzymali się w tym jednym obrazie-wydarzeniu.... Dalej nie ma opowieści...
A teraz obserwuję linoskoczka Jana z Estonii, który wykonuje zawód łączący nas z tak odległą przeszłością... Zegar pokazuje godzinę 9.11 i to jest mojej niezmienne TERAZ
E! więc ten tekst jest starą wklejką a komentarze aktualnym odniesieniem do niej?
Są duże różnice w zapisie 🚒
Dziwne to wszystko i tytuł z pięcioma kropkami jakby trzy (katolicki rozmiar) było za mało.
W szpitalnych oddziałach położniczych wszyscy wiedzą skąd wyłaniają się ludzie 🐫
cul8r
Ps. Pakaz widowiskowy ponieważ większość osób specjalizujących się w tej formie akrobatki zrobi to: ważny jest dystans do pokonania i warunki atmosferyczne 🍊
Witam Caro Signor Cuore! Komentarz powstał w 2025 r. Całość jest moim komentarzem do obrazów Albrechta Dürera przedstawiających Norymbergę w XVI wieku. A tak naprawdę polemiką z duchowością " uwięzioną w sztywnych - stalowych" dogmatach religijnych- wszelkich religii. Moja odpowiedż: duchowość i metafizyczność mamy w swojej Duszy lub ewentualnie wymiarze podświadomej głębi. Skądś się wyłonili ci ludzie? Z jakiejś mrocznej otchłani, o której pisał Blaise Pascal
il cuore Jeszcze przed II wojną światową takie widowiska odbywały się bez lin asekuracyjnych. We Lwowie ( chyba 1928 r ) bukmacherzy przyjmowali zakłady- za to, że linoskoczek spadnie płacili 10 złotych, za to, że przrjdzie: 100 zł. Niestety, spadł...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania