Poprzednie części:  Luminiowa kakofonia

Luminiowa taśma filmowa

Ciemna wiejska droga, wydłużone cienie, latarnia i odbicia świateł w kałuży.

Chcesz to milcz, kiedy każda z dróg prowadzi do twych rąk i ust. Rozmowę naszą przerwał ktoś… To była długa droga po bezdrożach.

Wszystko w czarno-białym kadrze, tylko lampa żółto-złota i kolorowe odcienie falujące na brudnej kałuży przy skrzyżowaniu.

Uwielbiam polskie utwory muzyczne, najbardziej do Mnie przemawiają swoją przepiękną formą zatopioną w dźwiękach. Znowu dziś popłynęłam w nieznane rejony. I te łzy, jakby nałożyły się na te dziecięce, wtedy niezrozumiałe. Identyczny flow, tylko z ponad dekadę później.

Ta wrażliwość popieprzona jest, gdy stawiasz krok twardy, mocno utwierdzony w swej decyzji i wyborze.

Jak sen z dzieciństwa, że śnisz o sobie, że patrzysz na ekranie telewizora, a tam w środku drugi jeszcze i budzisz się w takim amoku, że boisz się mocno w środku.

Jakby ktoś kadry poprzestawiał, a Ty jesteś taśmą tego swojego istnienia ku bytom spełnienia.

Zamykasz oczy i przez mocno zamknięte przenikasz życie, i on w latarni istnienia mocno trzyma w pionie zrozumienia.

Bezpiecznie ściąga buty. Skarpetka czarna z różowym kwiatkiem prawie by krwią się zmoczyła, gdybym tych Hial Drop Multi przez omsknięcie palca z mechanizmu kropli nie dziobnęła oczu.

Dudum poleciało i z głową uniesioną do góry wyszła z tej scenerii do przodu, bez oglądania się do tyłu.

Była gęsia skórka, ból podbrzusza i ostatni krok do nieba.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania