Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Luźna odp do jednego (kopiuj-wklej ale zmień nazwisko, bo się profka kapnie) argumentu w sprawie dopłat dla artystów

No dobra, ostatnimi czasy, to jest może od tygodnia, jestem mocno wkurwiony debatami na temat dopłat dla artystów. I nie, moje wkurwienie nie jest wynikiem tego, że uważam:

- dopłaty powinny być

- dopłat nie powinno być.

 

Szczerze? To mam na to wyjebane. I mówię to ja - artysta - malarz/pisarz. Natomiast, nie byłbym sobą, gdybym obok braku wyrobionego poglądu, co więcej w braku potrzeby wyrabiania sobie tego poglądu (bo bym musiał dużo myśleć, dużo realizować, tak, żeby mój pogląd był jak najbardziej logiczny, rozsądkowy, adekwatny do sytuacji, a jednocześnie zawierał w sobie szerszą perspektywę, niż uleganie presji, że nie mam empatii lub próbach udowodnienia, że ją, whatever)

 

Tym, co mnie irytuje, jest sposób, rzecz jasna, prowadzenia debaty. Bo w debatach padają nazwiska arcysławne i arcymartwe. To znaczy, bierzemy sobie przykład gościa z historii sztuki, jak w tym komentarzu:

 

" wiesz że Monet umarł w ogromnej biedzie? Wiesz że tak kończyło wielu artystów ? Bo wybrało sztukę ponad pieniądze

Dziś ich obrazy podziwiają miliardy ludzi a ceny sięgają setek milionów dolarów

Gdyby słuchali takiej argumentacji to oglądalibyśmy muzea disco Polo a najwyższym wymiarem sztuki byłyby bazgroły z jaskini"

 

i potem na tym przykładzie pojawia się argumentacja za tym, żeby dopłaty wprowadzać. I, przypominam, to nie jest tak, że wybrałem komentarz, który broni dopłat i go rozbrajam, bo jestem im przeciwny. Jestem przeciwny manipulacji faktami, danymi, wcielania skrawków informacji wyłącznie po to, by jakaś tam część biografii artysty pasowała do narracji.

Dlatego, poniżej moja wypowiedź dot. cytowanego komentarza:

Po pierwsze - powodem, dla którego Monet zmagał się z problemami finansowymi w pierwszej połowie swojego życia, bo nieprawdą jest, że umarł w biedzie, z czasem impresjonizm zyskał popularność, Monet, większą sławę, a wraz z nim także inni impresjoniści.

 

Jednak, bezpośrednim powodem trudności w świecie malarskim była decyzja o tworzeniu właśnie sztuki. Pod tym względem był to okres przełomowy dla sztuk plastycznych, ponieważ pierwszy raz powstał tak silny opór względem akademizmu i rzemiosła. Z miejsca, gdzie sztuka była w dużej mierze rzemiosłem - czyli sztuka nie była sztuką w sensie takim, jak ją rozumiemy dzisiaj, ale malarstwo było profesją, jak profesją było ciesielstwo, czy bycie piekarzem, architektem, budowniczym - to sprawiało, że zarobkowanie i życie ze sztuki było łatwiejsze, ponieważ jej zadaniem było sprostać oczekiwaniom odbiorcy - często możnych, władców, czy kościoła.

 

Natomiast w momencie, gdy pojawiał się impresjonizm, malarstwo przestało pełnić swoją funkcję rzemieślniczą, stało się sztuką w takim sensie, jak to dzisiaj dalej promujemy, nieudolnie, płytko, w sposób wypaczony - sztuka stała się nie tyle spełnieniem oczekiwań klientów, ale realizacją prywatnych ambicji artysty, manifestacją jego poglądów, czego kosztem było odrzucenie impresjonizmu z najbardziej prestiżowych wystaw - w przypadku impresjonizmu Salon Paryski odrzucił wiele prac i tak zrodził się Salon Odrzucony.

Prezentowano tam pracę impresjonistów - był to właśnie artystyczny manifest, którego celem było przedstawienie odmiennego podejścia do malarstwa, całkowicie inny sposób operowania materią malarską, stylem, zupełnie inny typ przedstawiania świata widzianego na płótnie. I to owocowało początkowo w niechęć ze strony innych, bliższym klasycznemu malarstwu artystów, niechęć ze strony potencjalnych klientów, wynikiem czego były trudne warunki życia artystów przed osiągnięciem sławy. Którą finalnie osiągnęli.

 

Jak widać - w przypadku Moneta jednym z istotnych motorów napędowych jego twórczości wcale nie były pieniądze, było wprowadzenie do malarstwa zupełnie nowego spojrzenia na to, czym malarstwo jest - dlatego jest to postać rewolucyjna, do dzisiaj sławna, której obrazy są tak wiele warte. Ponieważ stał się prekursorem kolejnych eksperymentów malarskich, które zaowocowały ogromną ilością kierunków w malarstwie, których nie tylko szczyt, ale też artystyczny przerost sprawił, że malarstwo odeszło w swych założeniach od klasycyzmu na tyle daleko, by po dziś dzień stawiać ideę, koncepcję, oryginalność ponad to wszystko, czym malarstwo było u swych podstaw.

 

Problemem nie jest kwestia dopłat, co pokazuje nawet historia Moneta, na którego powołuje się Pani, problemem jest kwestia, że współczesny światek artystyczny często chce tworzyć "wielką sztukę" a jednocześnie godnie żyć. Jednak to nie zawsze idzie w parze. Natomiast ilość realnych rzemieślników w obszarze sztuk różnej maści, jest ograniczona. Nikt również nie podejmuje pod dyskusję tematu, którym jest to, jak ogromna przestrzeń dla artystów istnieje obecnie w społeczeństwie/kraju, co oznacza, że nie wiadomo, ilu artystów mogą przyjąć domy handlowe, aukcyjne, galerie oraz jak wysokie jest zapotrzebowanie na sztukę przez przeciętne osoby, osoby średnio majętne oraz bardzo majętne. Bo istotą problemu jest fakt, że artysta to po prostu zawód, jeśli ktoś pragnie łączyć bycie artystą z zarobkowaniem.

 

Nikt natomiast nie pyta, ile realnych miejsc pracy jest dzisiaj dla artystów w świecie (oraz jakiego rodzaju są to zawody), każdy chce tworzyć sztukę, żyć godnie, i tak dalej. Ale to tak samo, jakby wysłać na studia z zarządzania tysiące osób wyłącznie po to, by osoby te dowiedziały się, że rynek pracy nie jest w stanie ich przyjąć, bo nie ma aż tylu miejsc pracy, a wtedy osoby te, zamiast podjąć realne kroki, jak przekwalifikowanie, itp. po prostu mówią, że chcą dopłaty, bo im w życiu nie idzie.

 

I finalnie - nie, to nie jest tak, że w momencie, gdyby artyści słuchali takiej argumentacji, to dzisiaj mielibyśmy muzea disco polo, czy bazgroły z jaskini - proszę zwrócić uwagę na malarstwo w flamandzie, którego rynkiem zbytu często byli zamożni kupcy - klient miał preferencje, oczekiwania - artysta je realizował. Inna dynamika relacji - klient oraz jego potrzeba > realizacja malarska. I nie zapominajmy, że jest to malarstwo na światowym poziomie. Podobnie kwestia z malarstwem włoskim, gdzie rynkiem zbytu był kościół, czy zamożne rody: klient z kapitałem ma oczekiwania, artysta spełnia te oczekiwania. Może problemem artystów nie jest to, że nie są w stanie utrzymać się ze swojej sztuki, ale fakt, iż ulegli pewnym przekłamaniom na temat sztuki, patrząc na sztukę w sposób współczesny, oderwany od rynku, od potencjalnych klientów, skupiony na artyzmie, zapominając jednocześnie, że sztuka była rzemiosłem - stanowiła odpowiedź na potrzeby klienta.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • realista

    JAT. Wcale tu nie chodzi o docenianie artystów, ale uczynienie finansowej furtki do obdarowywania swoich klakierów jak dawniej; Lucyna Krzemieniecka, „O wielkim Stalinie”:
    Józef Stalin – już to imię znacie.
    Ludowej Polski – wielki przyjaciel.
    Jego armia, jego wola wzniosła
    krwi ofiarą wolność nam przyniosła...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania