Mafioso (cz. 6)

Mafioso (cz. 6)

Autor: Jordan Mateusz Tomczyk

 

Po wyjściu doktora Rose'a, ochroniarz wsparł się rękami o poręcz łóżka Ventiego, po czym przemówił poważnym głosem.

- Słuchaj, Luca. Domyślam się, że jesteś mocno osłabiony i przytłoczony tą całą sytuacją. Skup się jednak i powiedz, kto może stać za zamachem na twoje życie? Im szybciej podrzucisz nam jakiś pomysł, tym większe prawdopodobieństwo, że schwytamy sprawcę.

- Kiedy ja naprawdę nie wiem…

- Wszystko wskazuje na to, że do zatrucia mogło dojść na kilka godzin przed twoim zasłabnięciem. Z tego, co mi wiadomo, wcześniej krążyłeś po mieście, zbierając haracz od naszych klientów. Czy to możliwe, że któryś z nich dosypał ci czegoś do posiłku, lub napoju?

- Nie wiem ja…

Nagle poszczególne elementy w głowie Ventiego zaczęły układać się w logiczną całość. Wszystkie, poza jednym.

- To niemożliwe… - wyszeptał zaskoczony.

- Co masz na myśli? - spytał z zaciekawieniem Marco.

- Tamtego dnia odwiedziłem trzy sklepy spożywcze, kwiaciarnię oraz pizzerię. Tylko w tym ostatnim miejscu nie udało mi się ściągnąć haraczu od właściciela.

- O jakiej pizzerii mówisz?

- Werona. Prowadzi ją Giancarlo Paganini. Wypiłem u niego szklankę wody z cytryną.

Marco zmarszczył brwi.

- To ten, któremu kilka lat temu zastrzeliłeś żonę?

- Tak.

- A zatem ma powód, by się na tobie mścić.

- Owszem, jednak zastanawiam się, skąd może wiedzieć, że to właśnie ja pociągnąłem wtedy za spust? Nie był obecny przy tym zdarzeniu, a sam don Blasi dołożył wszelkich starań, by cała sprawa została skutecznie zatuszowana...

- Powiem ci coś, Luca – wtrącił się Andrea. - Gdyby jakiś mafioso zastrzelił moją żonę, zrobiłbym absolutnie wszystko, by poznać jego tożsamość i zemścić się na nim tak okrutnie, jak to tylko możliwe.

- Pewnie masz rację – przytaknął Luca.

Odczuwał wobec siebie złość, że wykazał się tak wielką nieostrożnością, dopuszczając do zamachu na własne życie. Świadomość, że mógł za tym stać podrzędny pizzerman tylko potęgowała jego irytację

- Tak, czy owak, należy to jak najszybciej sprawdzić – zarządził Marco. - W pierwszej kolejności powinniśmy udać się do restauracji. Jeżeli właściciel nadal tam jest i pracuje jak gdyby nigdy nic, prawdopodobnie nie ponosi winy za to, co cię spotkało. Jeśli jednak nie ma go w lokalu, zajrzymy do jego mieszkania.

- Obawiam się, że zdążył już nawiać i niełatwo będzie nam go namierzyć – stwierdził Andrea.

- Może sobie uciekać do woli, a i tak go dorwę! – warknął Venti. - Nie spocznę, dopóki ten bezczelny złamas nie odpowie za to, co mi uczynił!

- Powstrzymaj swoje emocje, Luca! - powiedział Andrea, kładąc mu przy tym dłoń na prawym ramieniu. - Póki co, nigdzie się stąd nie ruszysz. Słyszałeś, co powiedział lekarz? Potrzebujesz czasu, aby odzyskać siły. Nie zapominaj, że byłeś już jedną nogą na tamtym świecie.

- Dokładnie, Luca. - dodał Marco. - Zajmiemy się tą sprawą, przynajmniej do czasu, aż nie wydobrzejesz. Twojemu życiu raczej już nic nie zagraża, niemniej przed wejściem do sali posadziliśmy Mateo. Zapewni ci ochronę, tak na wszelki wypadek. Możesz zatem w spokoju odpoczywać i odzyskiwać siły. Ponadto, niedługo powinna odwiedzić cię Patrizia. Czuwała przy tobie już wcześniej, jednak była tak skrajnie przemęczona, że kazaliśmy jej iść do domu. Stwierdziła, że prześpi się kilka godzin i ponownie do ciebie zajrzy. Dlatego ciesz się jej towarzystwem i pozwól nam działać.

Venti wziął kilka głębszych wdechów i nieco się uspokoił. Wiedział, że jego towarzysze mają rację. Nerwami nic tutaj nie wskóra.

- Dobrze, ale obiecajcie mi jedno. Jeśli nikogo nie zastaniecie w pizzerii, spalcie ją. Po wydobrzeniu chcę udać się tam ponownie, aby na własne oczy zobaczyć jej zgliszcza.

- Jasna sprawa, Luca. Masz to jak w banku! Wiesz przecież, że piromania to moja druga natura – zaśmiał się Andrea.

- I jeszcze jedno. Zostawcie mi tu jakiegoś gnata.

- Po co? - zdziwił się Marco.

- Tak na wszelki wypadek. Przezorny zawsze ubezpieczony.

Ochroniarz wyciągnął zza pazuchy zapasowy pistolet i wręczył go capo.

- Va bene, Luca na nas już pora. Wkrótce znów się zobaczymy i wtedy zdamy ci raport z tego, co udało nam się ustalić. Trzymaj się! - powiedział Marco, po czym uścisnął dłoń kolegi w geście pożegnania.

- Ciao, amico! Bywaj zdrów! - dodał Andrea.

Towarzysze Ventiego ruszyli w kierunku wyjścia.

- A, byłbym zapomniał! - Marco zatrzymał się tuż przed drzwiami. - Don Blasi przesyła ci pozdrowienia. Kazał przekazać, że osobiście dopilnuje, aby sprawca poniósł odpowiedzialność za swój czyn. Możesz być zatem spokojny. Prędzej, czy później dopadniemy tego drania.

Po tych słowach Marco i Andrea opuścili salę, pozostawiając Lucę samego.

Zabawne. - pomyślał capo. - Jeżeli to właśnie Paganini próbował mnie otruć, teraz każdy z nas ma powód, by szukać zemsty na tym drugim. Zapowiada się ciekawa gra w kotka i myszkę, jednak to ja wyjdę z niej zwycięsko.

Po tej krótkiej refleksji ponownie zamknął oczy i niemal natychmiast zasnął.

 

PS. Na tym kończę tę serię, stanowiącą wstępne rozdziały książki pt. Mafioso - Zemsta, jaką zamierzam napisać w bliższej, bądź dalszej perspektywie ;)

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Jordan Tomczyk 4 miesiące temu
    Ciekaw jestem naprawdę, kto uznał, że to dzieło jest na tyle kiepskie, że zasługuje na najniższą z możliwych ocen, nie doceniając kompletnie trudu, jaki włożył w nie autor. I to już nie pierwszy raz. Śmierdzi mi to na kilometr jakąś prywatą, no ale cóż... Lepiej tak, niż pokusić się o merytoryczny komentarz i konstruktywną krytykę. Brak słów. Cieszę się jednak z pozytywnych komentarzy pod poprzednimi częściami tej serii.
  • Nie czytałem jeszcze Mafiosa,pewnie przeczytam. Ale wiesz co, jedna jedynka nie nic nie przekreśla, tak jak jedna jaskółka nie czyni wiosny. Dystans do siebie i własnej twórczości w pisaniu jest leczniczy, pisz czerpiąc z tego przyjemność.

    Pozdro:)
  • Jordan Tomczyk 4 miesiące temu
    illibro 2-kontynuacja illibro Dzięki bardzo za odwiedziny i oczywiście zapraszam do lektury ;) Faktycznie, czasem człowiek pomyśli, lub napisze coś w nerwach, jednak po ochłonięciu myśli nieco inaczej. Pozdrawiam :)))
  • Mroźny Ryś 4 miesiące temu
    Bardzo chętnie złapię za książkę, jak już się pojawi na półkach! Wciągnęło. :)
  • Jordan Tomczyk 4 miesiące temu
    Bardzo miło mi to słyszeć i dziękuję za miły komentarz :)
  • D.E.M.O.N 2 miesiące temu
    Masz rację, nie moje klimaty, ale tekst jet ogólnie dobry. Może administratorzy powinni wprowadzić widoczną skalę - ile osób dało 5, ile 4 ile 3, ile 2, i ile 1 gwiazdkę, bo uśrednianie to właśnie tak wychodzi, że jeden niezadowolony malkontent i ocena średnia leci w dół...
  • Jordan Tomczyk 2 miesiące temu
    Bardzo dobry pomysł, jestem za :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania