Mam nieco mieszane uczucia.
A to dlatego, że to co jest plusem utworu, jest również jego... /szuka słowa/ słabością. Mam na myśli emocjonalność. Niewątpliwie wzruszyłam się, ale... Wzruszenie bazujące na dzieciach, stracie rodzica i traumie z nią związaną, uważam za łatwe do osiągnięcia i nieco "tanie".
Zaletą zaś już bez żadnych "ale" jest ukazanie depresji drugiego rodzica i akcent na to, jak wpływa to na dziecko.
Za drobiazg do dopracowania, uważam dziecięce postrzeganie, słownictwo ("łóżeczko" itp.) właściwe bardziej dla przedszkolaka, a z tekstu wynika, że chłopiec chodzi do szkoły. Ale to drobiazg, wystarczy ujednolicenie informacji. Zawsze można też powiedzieć, że dziecko po prostu takie jest (w sensie mniej dojrzałe), a tekst za krótki, by to pokazać/uzasadnić. Zatrzymało mnie to natomiast zgrzytem.
Ogólnie, czytało mi się bardzo dobrze i na poziomie wprawki, oceniłabym tekst wysoko.
Anonim07.12.2020
Hej, Tjeri.
Z jednej strony nie dziwię się, że zwróciłaś uwagę na te zdrobnienia, bo sam podczas pisania się nad tym zastanawiałem. Ale doszedłem do wniosku, że pojedyncze słowo niepasujące do wieku to norma, bo każde dziecko ma swoje wyuczone słowa. I nie sądzę, aby była potrzeba to zwalać na mniejszą dojrzałość czy cokolwiek innego. Skoro dorośli mówią "dosmaczyć" itp, to dziecku tez to wypada. Często mam do czynienia z 5-latkiem i używa on przeróżnych słów, zapewniam.
Ale z drugiej strony dziwię się, że zwróciłaś uwagę na zdrobnienia, a nie zwróciłaś uwagi na to, że 6-letnie dziecko - bo z takim założeniem pisałem ten tekst - nie wiedziało, że mama umarła i nie da się jej "odkopać". Osobiście to uważam za największy minus tego tekstu. Ale prawdę powiedziawszy, pisałem ten tekst zainspirowany innym, który odniósł dość spory sukces, a który był podobnie naiwny. Ot, w literaturze czasem trzeba nagiąć rzeczywistość. A czasem nawet nie trzeba naginać, bo dziecko różnie może sobie wmówić i niemal "wyprzeć" fakt śmierci. "Licencia poetica."
A co do łatwizny, na jaką poszedłem. Tak, w pełni się do tego przyznaję, ale takie miałem założenie. Bo podobny był tekst, którym się zainspirowałem.
Antoni Grycuk - założeń Twoich co do wieku nie znałam. W sumie 6 lat to można by i pod przedszkole jeszcze podciągnąć. Co do tego, co wiedzą dzieci, a co sobie wyobrażają, to jest z tym bardzo różnie. Czasem, nawet jeśli o czymś wiedzą, to tak naprawdę nie rozumieją. Jest jeszcze sfera tematów tabu w domu, o których się z dziećmi w ogóle nie rozmawia (nie mówię, że wszyscy tak mają). Bardziej niż próba odkopania matki (różnymi stanami psychicznymi można by to wytłumaczyć), mój opór budzi same kopanie. Znaczy, że dzieciak samymi rączkami dokopał się tak głęboko. Tym bardziej, że nie było to dzień po pogrzebie, gdy ziemia mogła być jeszcze w miarę świeża.
Mnie się podoba stylizacja języka na bardzo dziecinny, oddaje to tragizm sytuacji. Rozumowanie dziecka ma swoją logikę, dla sześciolatka wielki dół nie musi być bardzo wielki. Chłopiec łaknie miłości i czułości, a ojciec też wymaga terapii, więc nie potrafi być jednocześnie tatą i mamą.
Pozdrowienia!
Anonim07.12.2020
Dzięki, Bożeno.
Starałem się to napisać językiem dziecięcym, czyli prostym, z częstymi powtórzeniami itp.
Dziękuję za kilka słów.
Komentarze (11)
Płaczę. Bardzo dobrze, emocjonalnie napisane. Nie dam rady nic więcej powiedzieć
Masz dobre oko, skoro zauważyłaś brak ogonka. Bardzo dziękuję.
Pozdrox.
A to dlatego, że to co jest plusem utworu, jest również jego... /szuka słowa/ słabością. Mam na myśli emocjonalność. Niewątpliwie wzruszyłam się, ale... Wzruszenie bazujące na dzieciach, stracie rodzica i traumie z nią związaną, uważam za łatwe do osiągnięcia i nieco "tanie".
Zaletą zaś już bez żadnych "ale" jest ukazanie depresji drugiego rodzica i akcent na to, jak wpływa to na dziecko.
Za drobiazg do dopracowania, uważam dziecięce postrzeganie, słownictwo ("łóżeczko" itp.) właściwe bardziej dla przedszkolaka, a z tekstu wynika, że chłopiec chodzi do szkoły. Ale to drobiazg, wystarczy ujednolicenie informacji. Zawsze można też powiedzieć, że dziecko po prostu takie jest (w sensie mniej dojrzałe), a tekst za krótki, by to pokazać/uzasadnić. Zatrzymało mnie to natomiast zgrzytem.
Ogólnie, czytało mi się bardzo dobrze i na poziomie wprawki, oceniłabym tekst wysoko.
Z jednej strony nie dziwię się, że zwróciłaś uwagę na te zdrobnienia, bo sam podczas pisania się nad tym zastanawiałem. Ale doszedłem do wniosku, że pojedyncze słowo niepasujące do wieku to norma, bo każde dziecko ma swoje wyuczone słowa. I nie sądzę, aby była potrzeba to zwalać na mniejszą dojrzałość czy cokolwiek innego. Skoro dorośli mówią "dosmaczyć" itp, to dziecku tez to wypada. Często mam do czynienia z 5-latkiem i używa on przeróżnych słów, zapewniam.
Ale z drugiej strony dziwię się, że zwróciłaś uwagę na zdrobnienia, a nie zwróciłaś uwagi na to, że 6-letnie dziecko - bo z takim założeniem pisałem ten tekst - nie wiedziało, że mama umarła i nie da się jej "odkopać". Osobiście to uważam za największy minus tego tekstu. Ale prawdę powiedziawszy, pisałem ten tekst zainspirowany innym, który odniósł dość spory sukces, a który był podobnie naiwny. Ot, w literaturze czasem trzeba nagiąć rzeczywistość. A czasem nawet nie trzeba naginać, bo dziecko różnie może sobie wmówić i niemal "wyprzeć" fakt śmierci. "Licencia poetica."
A co do łatwizny, na jaką poszedłem. Tak, w pełni się do tego przyznaję, ale takie miałem założenie. Bo podobny był tekst, którym się zainspirowałem.
Dzięki i pozdrawiam.
rączkami, powiadzasz??? ;)
Pozdrawiam
Pozdrowienia!
Starałem się to napisać językiem dziecięcym, czyli prostym, z częstymi powtórzeniami itp.
Dziękuję za kilka słów.
Pozdrawiam.
Mam tylko nadzieję, że nie pozostanie ten smutek w Tobie dłużej niż do nocy.
Dzięki i pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania