Mekka

płonie stos

który podpaliłeś nad ranem

niewybredny gust

podniszczony fartuch

tym jest życie za i przed

 

sprzedałeś najcenniejszą rzecz

za garść srebrników

zadeptałeś święte oblicze

mówiąc o lekkości oddechu

 

nigdy nie byłeś święty

Jezus patrzy zza zasłony

a ty wolisz rozkosz

rozpustę wewnątrz duszy

 

Ojciec spogląda na płacz aniołów

niepokorny - przybity do kawałka drewna

umiera za pokolenia

duszony purpurową zasłoną

 

gdzieś jest zbawienie

gdzie indziej wybawienie

módl się

za mnie i

za siebie

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (9)

  • Aisak 14.08.2019

    Oh, my bob...

  • betti 14.08.2019

    ''stos wspomnień'' - zamień na coś innego, bo psuje wiersz.

  • Something 14.08.2019

    To jest... przeciętne. Nie spisałaś się autorko.

  • Aisak 14.08.2019

    Szczera prawda.

  • Canulas 14.08.2019

    Ma momenty, ale - przynajmniej dla mnie - miejscami lekki patos się wkradł. Rozumiem, że czasem ciężko jest szukać środków na siłę i jestem pewny, że tak ogarnięta poetyckonosoba jak Ty, użytymi środkami puszcza do nas oko, wystawiając się na strzał.
    Pozdrox

  • Something 14.08.2019

    Pozdrawiam :)

  • Florian Konrad 14.08.2019

    za ciężko tutaj

  • Dekaos Dondi 15.08.2019

    Something→No taki Twój ten tekst. Jestem za. A nawet nie przeciw:)
    Druga najbardziej.
    Pozdrawiam:) ?????

  • nimfetka 15.08.2019

    Dla mnie najlepsza ostatnia. Przemawia przez nią minimalizm i jakiś urok. Lubię utwory nawiązujące do religii, ale nie w taki typowo chwalebny, kościelny sposób. Sięgające dalej, głębiej.
    Pozdrówka.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania