Mekka
płonie stos
który podpaliłeś nad ranem
niewybredny gust
podniszczony fartuch
tym jest życie za i przed
sprzedałeś najcenniejszą rzecz
za garść srebrników
zadeptałeś święte oblicze
mówiąc o lekkości oddechu
nigdy nie byłeś święty
Jezus patrzy zza zasłony
a ty wolisz rozkosz
rozpustę wewnątrz duszy
Ojciec spogląda na płacz aniołów
niepokorny - przybity do kawałka drewna
umiera za pokolenia
duszony purpurową zasłoną
gdzieś jest zbawienie
gdzie indziej wybawienie
módl się
za mnie i
za siebie
Komentarze (9)
Oh, my bob...
''stos wspomnień'' - zamień na coś innego, bo psuje wiersz.
To jest... przeciętne. Nie spisałaś się autorko.
Szczera prawda.
Ma momenty, ale - przynajmniej dla mnie - miejscami lekki patos się wkradł. Rozumiem, że czasem ciężko jest szukać środków na siłę i jestem pewny, że tak ogarnięta poetyckonosoba jak Ty, użytymi środkami puszcza do nas oko, wystawiając się na strzał.
Pozdrox
Pozdrawiam :)
za ciężko tutaj
Something→No taki Twój ten tekst. Jestem za. A nawet nie przeciw:)
Druga najbardziej.
Pozdrawiam:) ?????
Dla mnie najlepsza ostatnia. Przemawia przez nią minimalizm i jakiś urok. Lubię utwory nawiązujące do religii, ale nie w taki typowo chwalebny, kościelny sposób. Sięgające dalej, głębiej.
Pozdrówka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania