Poprzednie części: melanżcholia
melanżcholia
prawdziwa miłość to tęsknota
za tym
że jeszcze wczoraj nienawidziłeś jej kota
że wychodząc mówiła, że zaraz wraca
a gdy wracała to rosół na kaca
że w złości długo milczeć lubiła
a gdy milczała to na długość kija
że nie ma czasu, bo już jest spóźniona
a potem zmęczona w twoich ramionach zasypiała
prawdziwa tęsknota
to nie płacz i lament
to nie wspomnienia rozgrzebane
to nawet nie zdjęcia ze złości porwane
a potem na nowo na ślinę sklejane
bo prawdziwa tęsknota
to gdy tego przeklętego kota
byś zagłaskał na śmierć, na amen
bo dotykał jej skóry, niedawno, nad ranem
Komentarze (4)
Ten wiersz był publikowany trzy lata temu na opowi. Zebrał wtedy pochlebne opinie . Ciekawsze jest jednak to co autor tworzy dziś.
Druga strofa lepsza od pierwszej. Lepiej są połączone obrazki, ładniej płynie. No i ładne to sklejanie zdjęć na ślinę oraz głaskanie kota ze śladami dotknięć jej skóry. Pierwsza - do poprawienia, albo - wyrzucenia.
Mnie się bardzo podoba, i cieszę się z tej powtórki, bo ani wiersza nie pamiętam, ani autora.
Nic a nic.
No, całkiem spoko. Widzę tu taki trochę obraz polskiej, trudnej relacji, która jednak jest bardzo ludzka
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania