miasto od nowa
w zasadzie w tym mieście nic się nie zmienia
nawet na rynku
dwie strzeliste wieże dalej przekłuwają niebo
jak dwie szpilki zszywają poszarpane chmury
słońce oświetla blade kamienice
aby szary kurz zmienił kolor na mniej posępny
może kroki stają się bardziej łagodne
miękkie i posuwiste jak w tańcu
kiedy podczas hejnału
nuty wplatają się w płowe warkocze kwiaciarek
w tym mieście pośród maszkaronów
życie się rodzi w rytmie starej dorożki
zmęczone konie okrążają Sukiennice
a jednak cisza odeszła gdzieś zapomniana
tłum ludzi tętni gwarem
wąskimi ulicami gołębie roznoszą listy
rodząca się miłość przysiada cicho na Plantach
na skrzypiących ławkach plączą się dziewicze
pocałunki
Komentarze (7)
Twój Kraków jest zarówno realny i magiczny. Świetnie to uchwyciłaś.
Starałam się oddać atmosferę… no i miasto niepowtarzalne ☺️
No, ten wiersz dużo lepszy od wczorajszego, da się zawiesić oko na temacie.
Sucre obydwa są liryką opisową i w takich kategoriach powinny być oceniane
Żeromski lepiej nie namalowałby krakowskiego rynku. Zbyt nieśmiałe onomatopeje. hciałbym posłuchać starej dorożki i trzepotu spłoszonych gołębich skrzydeł. Znaczy się warto poczytać:)
Ireneo dziękuję 😊też trochę mi tu jeszcze czegoś zabrakło… czegoś nieuchwytnego. Być może kiedyś go jeszcze poprawię od strony obrazowania… tak aby gołębie jeszcze raz zatrzepotały skrzydłami a przechodnie odruchowo podnieśli głowy☺️może nad miastem przyprószy szarością więcej…
Przeczytałem ponownie i podtrzymuję, że to jest ładny wiersz, zapadający w pamięć.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania