Poprzednie częściMIGAWKI Z KENII - MATHARE*

MIGAWKI Z KENII – MZUNGU PATRZY

Jestem na całodniowym spotkaniu z kenijskimi przedsiębiorcami. Siedzę sobie w swojej białej skórze i tylko dlatego jestem gościem honorowym. Osadzony w samym środku rzędu prelegentów, niczym na tronie z plastiku. Cóż, taki zwyczaj gdy pojawi się przypadkiem mzungu*. Staram się przez wiele godzin utrzymać skupienie bez żadnego konkretnego zadania. Ostatecznie sam je sobie wyznaczam – obserwacja.

 

Około dziesiątej rano wszyscy już dotarli, a część osób oddawała się posiłkowi. Proste śniadanie: tosty z dżemem oraz masłem orzechowym, herbata parzona w mleku. Wszystko okraszone spokojnymi rozmowami. Tematy lekkie, twarze pogodne. Dojadałem moją kanapkę mniej więcej do południa. Trochę pracy aż do obiadu, który zajął około godziny. Słodkie ziemniaki z fasolą i odrobiną potrawki wołowej z wszędobylskim ryżem pishori. Energia z posiłku pobudziła wszystkich.

 

Tego dnia szkolenia są z zakresu zarządzania, ekonomii i prawa. Podstawowy kanon teorii na całkiem przyzwoitym poziomie. Uczestnicy zgodnie mówią, że chcą rozwinąć swoje firmy. Słowo ekspansja pada dziś wielokrotnie. O tym, że byli kiedyś ofiarami handlu ludźmi nikt nie mówi.

 

Wypatruję znanego mi z Polski napięcia pośpiechu, bezosobowego skupienia na celu, rządzy przewagi. Nie ma.

 

Rzecz jasna, niczym kurtuazyjne „How are you?”, dochodzi do prób nakłonienia mnie do zakupu ciągnika dla młodego hodowcy ryżu pishori czy też sponsoringu studiów syna zatroskanej matki. Powoli oswajam się z tą wierzchnią warstwą. Warto ją przemóc z szacunkiem dla rozmówcy. Za okami tego sita zaczyna się prawdziwa rozmowa.

 

Staram się wyłapać unikalne indywidualności wśród osób, zgodnie z trendem mojego świata społeczności WEIRD**. Jednak przez pierwsze godziny grupa tych ludzi wydała mi się bezkształtna. Była bez wyraźnych kantów jednostek. Wirowała w chaosie rozmów i śmiechów. Cały dzień przebiegł tu jednak w pewnym nieznanym mi, pierwotnie naturalnym, porządku.

 

Grupa ma swój rytm zdecydowanie nierównomierny. Rytm jest osobnym bytem. Ten dodatkowy „uczestnik” oparł się wygładzeniu industrializacji. Szanuje istnienie i przyrodę. Doskonale wie kiedy przyspieszyć nasze ludzkie ciała. Bynajmniej nie zapoznał się z grafikiem szkolenia. Jest tu najstarszy, najbardziej doświadczony. To jest nasz lider!

 

* biały człowiek

** WEIRD: Western, Educated, Industrialized, Rich, and Democratic

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania