Poprzednie częściMIGAWKI Z KENII - MATHARE*

MIGAWKI Z KENII – NIE POŻĄDAJ RZECZY

Po przylocie do Kenii odczułem lęk przed brakiem stabilnej organizacji codzienności. Chodziło o proste czynności jak przechowywanie jedzenia, znajomość najbliższej topografii, arsenał domowych sprzętów takich jak garnki, kubki, sztućce. Potrzebna była mi sensowna odpowiedź na otaczającą rzeczywistość.

 

Natychmiast zacząłem gromadzić zapasy. Cukier, herbata, kawa do zaparzenia w przywiezionej kawiarce. Na śniadanie pieczywo tostowe – starczy na klika dni. Woda! W większej ilości. Przydatna tutaj też do mycia zębów. Garnek i patelnię udało mi się pożyczyć od koleżanki w celach oszczędnościowych.

 

Cała ta próba okiełznania codzienności nie jest tutaj postrzegana pozytywnie. Nasza europejska chluba: roztropność i gospodarność jest w Afryce niczym więcej jak nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu.

 

- Mzungu* nosi codziennie siatkę z zakupami!

 

Nikt tu tak nie robi.

 

Planowanie po kenijsku jest niczym transport minibusem typu matatu**: pełny kreatywnych rozwiązań i konfiguracji w chwili potrzeby. To możliwości kostki Rubika bez ograniczeń ilości wymiarów.

 

A zamrożone jedzenie w chwili gdy chcemy przyrządzić obiad? Przecież i tak rozmrozi się w trakcie gotowania. Po co o tym myśleć dzień wcześniej?

 

* w języku swahili: biały człowiek

** https://www.opowi.pl/migawki-z-kenii-matatu-a97254/#comment-882448

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania