MIGAWKI Z KENII – ŻYCIODAJNA KWIACIARNIA
Nairobi to prawie 5 milionowa metropolia wschodniej Afryki. Jedna z czterech światowych siedzib ONZ. Na obrzeżach miasta znajduje się tu park narodowy, plantacje kawy i herbaty. Średnia wysokość to 1700 m n.p.m. Miasto zawiera w sobie jeden z większych slamsów świata – Kiberę – oraz zamożne dzielnice, niemal arystokratyczne, o jakich Warszawie się nie śniło. Pomiędzy tymi skrajnościami nie ma też monotonii.
Nie potrafię szybko przyswajać topografii tak dużych miast. Moja prywatna mapa powoli rozgałęzia się o nowe ścieżki. Absorbują mnie drobne sprawy, mikroświat lokalny.
Na przecięciu ulic Langata i Odinga tętni dość standardowo miejskie życie. Dwie większe szosy krzyżują się rondem. Są tu dwa pokaźnie sklepy wielkopowierzchniowe. Przepływa tędy, zdominowana przez miejski krajobraz, zaniedbana rzeka. Miasto ją obrosło. Koryto rzeki jest jednak naturalne i zakręca przy budynku, w którym mieszkam. Na brzegach przebija przez trawę i beton żyzna gleba z domieszką skały laterytowej.
Ten naturalny zasób, mimo tkanki miejskiej, jest oblężony przez wiele osób. To miejsce daje im pracę, jest przestrzenią społeczną, bywa domem. Wokół łachy żyznej ziemi powstała plantacja roślin, uliczna kwiaciarnia. Dzień i noc ten miejski ogród jest pielęgnowany. Woda z rzeki służy do podlewania roślin. Codziennie powstają nowe rabaty. Nocami płoną małe ogniska stróżów ogrodu. Za dnia młodociani ogrodnicy obmywają się naprędce wodą z plastikowych butelek. Wzdłuż chodników rozstawione sadzonki w foliach tworzą witrynę sklepową dla przechodniów. Kompleksowa działalność gospodarcza pracująca 24/7 bez żadnego budynku. Jej mieszkańcy, jak i właściciele biznesu, stali się częścią tego miejsca. Nie roszczą sobie praw do pełnego przekształcenia. Naturalnie żywotny meander jest gospodarzem, a oni pozostają w długoterminowej gościnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania