Miłość

Miłość

Gdy spotkała mnie miłość —

ta wielka, o której piszą w książkach —

czekałam dumna

na każdy jego gest.

Patrzył na mnie

jak nikt dotąd.

Serce biło jak szalone,

dłonie drżały.

A on — wpatrzony jak w obraz —

bał się odrzucenia.

Byłam piękna jak bogini

i sądziłam jak ona:

jeśli kocha,

na pewno coś zrobi.

Dotąd szalony, rozmowny,

nagle smutny, milczący,

sparaliżowany.

I odeszła moja miłość —

tam, gdzie mówiono mu,

że jest mądry, piękny, czuły.

Zapominam.

Mam rodzinę, pracę, pasje.

Kocham.

Lecz w snach powraca,

by przypomnieć tamto uczucie —

jakby gwiazdy wirowały ze mną.

A tak mało brakowało.

Wystarczyło jedno moje słowo.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Dona65 2 godz. temu
    Tutaj, również nierówne wersety. Do poprawienia, moderatorze
  • Aisak godzinę temu
    Musisz samodzielnie, więc klikasz:
    Profil. Drabinka po lewej. Publikacje. Ołówek po prawej. Zapisz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania