Miłość na odległość (na olbrzymią odległość)

Zaczynam mój dzień podchodzę do balkonu

Na ulicy góry śniegu żadnego człowieka---Idę do kuchni

gotuję wodę na herbatę siadam przy stole piję herbatę

Herbata z cytryną

zastanawiam się czy przejść przez olbrzymi park pełen zasp śnieżnych

a może raczej przez ogródki działkowe?

Teraz trochę wspominam ---moje myśli wędrują kilkoma prostopadłymi szlakami ---raczej nie spotkają się ---przynajmniej teraz---

A gdyby tak z moich myśli udało się narysować kontur gwiazdy?

Nie przypuszczałem że odległości w życiu codziennym mogą być tak wielkie ---wręcz olbrzymie---

uśmiecham się (ale dlaczego?

przecież w moim pokoju nikogo nie ma --- nikogo już nie będzie…)

Siedzę w milczeniu w myślach przemierzam coraz większe odległości

cały czas śnieg góry śniegu brak uczestników wydarzeń ---

prawdopodobnie uśmiechnąłem się---

W ten sposób podróżuję od zawsze--- a w każdym razie od dnia o którym zdążyłem zapomnieć---

--- ----

PS. To może być opisem mojej miłości na odległość---

---------------

styczeń 2026

--------------

Cytat zamiast komentarza: " Miłość w samotności jest doświadczeniem najcenniejszym... W samotności staje się kontemplacją i miłością do Najczystszej Miłości"

----

Anna Catharina Beyer (poetka zupełnie zapomniana)

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Moews godzinę temu

    Anna Catharina Beyer -skromna wdowa żyjąca w pierwszej połowie XIX wieku na Pomorzu pozostawiła po sobie trochę wierszy, natchnionych wierszy... Dzisiaj nikt już o niej nie pamięta... A szkoda!

  • Moews

    Dodam jeszcze, że Anna Catharina była gorliwą ewangeliczką; jej wiersze, które znalazłem, pełne mistycznej zadumy, ale jednocześnie takie proste, proste, zapisały się w mojej pamięci. Czytałem jakiś tomik jej poezji w języku niemieckim. Książkę wydała jakaś nieznana oficyna z miasteczka Ragnit w Prusach Wschodnich (może niewielkie wydawnictwo działające przy tamtejszej parafii ewangelickiej w tym miasteczku?). Pamiętam, że znalazłem ten tomik poezji w wielkiej stercie książek na strychu pewnego domu w Gdyni- Orłowie. Próbowałem się dowiedzieć, do kogo należały do książki; wdowa po właścicielu tego przedwojennego domu wspomniała o swojej teściowej, która tę bibliotekę otrzymała od rodziców. Gdzie mieszkała teściowa? Odpowiedź: przez pewien czas mieszkali w Królewcu, ale do tego miasta przybyli ze Szczecina. Po chwili namysłu właścicielka domu dodała, że prapradziadek teściowej pochodził z Brabancji. Podobno był pastorem i miał piękną Biblię z XVIII wieku. W tym domu w Gdyni- Orłowie byłem jeszcze dwa razy. Po latach widziałem ten dom, ten ogród pełen jabłoni i krzaków agrestu z okna pociągu. Do malowniczego Orłowa przyjechałem na pół godziny w listopadzie roku 2....., a zatem już w XXI wieku. Padał śnieg z deszczem, a dojazd do tego niezwykłego domu był zablokowany- zdaje się, że prowadzono jakieś prace remontowe lub coś w tym rodzaju....(?) Jakaś siła nie pozwala mi wrócić do miejsc poznanych w dzieciństwie i młodości... Zostały mi tylko stare zdjęcia i twarze, do których z trudem dopisuję imiona...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania