Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Mistrz Thorú (miniatura)
Knuta patrzyła długo na Mistrza Thorú, który w medytacji poruszał piórkiem w powietrzu za pomocą siły woli. W komnacie luster ciężko jej się było skupić na samym piórku, by nim poruszać... Wszędzie wszak była ona, a z luster spozierały szyderczo demony.
- Co się kurwa patrzysz? - spytał Mistrz Thorú, nie otwierając oczu.
- Mistrzu - zagadnęła go, nie zamykając oczu, ani nie odwracając wzroku. - Mistrzu, skąd wiesz, że patrzyłam?
Ale Mistrz nie odpowiedział. Lata później, gdy Mistrz Thorú w niewyjaśnionych okolicznościach zginął od ciosu sztyletem w pustym pomieszczeniu, na cmentarzu w noc pogrzebu pojawiła się osoba.
Knuta. Wygnana za oszukańcze czary, gotowa na wszystko pani zła, była uczennica Wielkiego Mistrza Thorú. Knuta, której imię budziło nienawiść i strach. Knuta Zła, mawiali.
Knuta stała w sześciokącie wśród luster i bezgłośnie inkantowała przyzwanie. Po dłuższej chwili z prochu powstał, świeży i rumiany, Mistrz Thorú. Miał zamknięte oczy, jak zawsze. Ona też.
- Mistrzu, zdobyłam świat. Zniszczyłam podwaliny Cesarstwa. Stworzyłam Czarne Imperium. Zabiłam Wielkiego Mistrza i wskrzesiłam go. Nie potrafię jedynie - otworzyła oczy. Klęczał w powietrzu jak dawniej, obracając drobinkami żwiru za pomocą siły woli.
Mistrz otworzył usta. Knuta wyciszyła krzyki demonów z luster jednym gestem. Thorú poruszył gałkami ocznymi, nie otwierając powiek. To był ich znak, Knuta zamknęła oczy.
Mistrz zdematerializował się z cichym "puk" i z powrotem rozpadł na proch. Wiedźma szukała Thorú długie dekady, goniąc za niejasnym, szukając wzmianek... na próżno. Gdy zrezygnowała i wróciła na cmentarz, który porosła dżungla, zorientowała się, ze mimo upływającego czasu, lustra dalej stały w sześciokącie jak wtedy. Polerowane supersrebro dalej odbijało każdy detal.
Stanęła przed nimi i złożyła palce do zaklęcia. Skupiła wzrok na odwiecznym cieniu za lustrem.
- Przybądź, wzywa cię Knuta Zła, Imperator Świata Czerni, Bogini...
Głos z lustra za nią zasyczał. Kontynuowała niewzruszona, ale syknięcia zaczęły działać jej na nerwy.
- Psst!
- Psst!
Gdy się odwróciła, twarz Thorú wypełniała całe lustro, od ramy do ramy. Miał, jak zawsze, zamknięte oczy.
- Mistrzu...! - krzyknęła.
- Co się kurwa patrzysz? - zapytał, nie otwierając oczu, Thorú.
I tak to się skończyło.
(powitajcie nowych bohaterów, którzy, być może, w nowych wcieleniach pojawiać się będą od czasu do czasu.)
Komentarze (25)
W kilku momentach się pogubiłam. Potem odnalazłam. Jeśli taki był cel to oki ;)
Nie jestem fanką magii ale podoba mi się tutejszy klimacik.
Pozdrawiam
Lubię Dark Fantasy, ale pisać tego bym się nie odważył.
"Gdy zrezygnowała i wróciła na cmentarz, który porosła dżungla, zorientowała się, ze mimo upływającego czasu, lustra dalej stały w sześciokącie jak wtedy." - że
Przewidziałem. Czekałem tylko, kiedy. Haa. Nie ukrywam, że tamto z petem nadal top, a to po prostu luźne.
Odskocznie być muszą, bo można z okurwienia skoczyć z dachu.
Sprawnie opisane. Lekko podane.
Ogólnie, dziwnie Cię obserwować z poza Pulp. Nawet teoretycznie zwyczajny tekst, jak ten, nosi znamiona pisanego "poważniej". Ale to lekkie zakrzywienie przez pryzmat właśnie obcowania z Pulpami.
A tam, eh... Małowane , połamane paznokcie wybijające cudne rytmy w przemoczony welur trumny.
W sensie "jakaś dwoistość. Powierzchowne piękno, a pod spodem gnicie.
Kojarzą mi się z tamtym framnentem obrazy, typu: ciemno, ale nie całkowicie. Taki półmrok. I mocno zadymione sale. Nie wiem. Takie coś.
Tamto spoko.
Tylko, kurwa, ja wiem, że jak pracujesz nad czymś długo, to sie możesz bać, żeby tutaj wrzucając sobie czegoś nie przekreślić, ale, ten... Myślisz coś, żeby od początku czy scenki ze środka?
Ale bedzie wykurwiste, juz to czuje.
W sensie, spiralnie mógłbym zacząć, ale uwierałoby mnie to. Dowód. Najnowsza seria. Znam rozkład ośmiu pokoi w przód, a nie umiem otworzyć pierwszysch drzwi. To stoję. Sprawdzam klucze. Nic nie pasuje.
"Mistrz otworzył usta. Knuta wyciszyła krzyki demonów z luster jednym gestem. Thorú poruszył gałkami ocznymi, nie otwierając powiek. To był ich znak, Knuta zamknęła oczy" - jeszcze ciekawiej
"Mistrz zdematerializował się z cichym "puk"" :D
"zorientowała się, ze mimo upływającego czasu" - że*
Witam postaci w takim razie :)
Wczoraj jak się już uwaliłem, ale jeszcze nie usnąłem, że o Twej (wiadomo, której) miniaturce pomyślałem.
I... Kurwa, to było jego dziecko. Te, które, ten, ten.
Dlatego na końcu "jest taki markotny".
Tyle rozszyfrowalem.
Może nie wszytko, ale dobre i to.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania