Mój czas dobiega końca - Rozdział 2
Dziewczyna obudziła się w małym, białym pokoju, w którym były trzy łóżka szpitalne oraz cztery okna. Domyśliła się, że jest w szpitalu.
- Kochanie jak się czujesz? – zapytała ją mama, która siedziała na krześle przy jej łóżku.
- Lepiej. Gdzie tata? – zapytała El.
-Poszedł po kawę. Acha… - zaczęła kobieta, jag by coś sobie przypomniała – Dr Eden powiedziała, że będziesz miała jakieś badania płuc. To przez ten kaszel.
- Ale wszystko w porządku, prawda? – zaniepokoiła się dziewczyna
- Oczywiście skarbie. To pewnie pozostałości po tym zapaleniu płuc, które miałaś nie dawno.
- O, widzę, że się obudziłaś. – powiedziała wchodząc do pokoju z uśmiechem na twarzy Dr Eden. – To dobrze, bo jedziemy na badania.
Podeszła do je łóżka, nacisnęła przy nim jakiś guzik i zaczęła je prowadzić do wyjścia, aż do jakiejś Sali.
- Teraz nie możesz się ruszać. – powiedziała kobieta i wmasowała jej jakąś maść na klatkę piersiową.
Ellie czuła mrowienie. Miała robione USG, ale niezupełnie, bo na ekranie nie było pokazane wyraźnie co to jest.
- Ellie, narazie zostawimy cię tutaj. Muszę porozmawiać z twoją mamą. – powiedziała Clarissa.
Wyszły, a Ellie poczuła niepokój. Próbowała coś usłyszeć, ale drzwi były dźwiękoszczelne. W końcu do pomieszczenia weszła kobieta, a za nią jej mama, która… płakała? Ale co się mogło stać? Przecież sama mówiła, że wszystko w porządku.
- Ellie, musimy ci coś powiedzieć. – przewała jej rozmyślania lekarka.
- Co się stało? Czemu mama płacze? – pytała nastolatka.
- Nie wiem jak to powiedzieć, ale w twoich płucach jest guz, który jest niebezpieczny…
- Ja mam raka? – wykrzyczała Ellie, przerywając Clarissie przemowę.
- 3 stadium. – powiedziała Dr Eden.
- Co? To niemożliwe, to jakaś pomyłka, przecież ktoś by zauważył wcześniej, że mam raka płuc! – wrzeszczała roztrzęsiona Ellie.
- To, co uważałyście za zapalenie płuc, było 2 stadium.
- Czy to znaczy, że umrę?
- Ellie, spokojnie. Będę przy tobie ja i tata… - zaczęła mama, ale nie skończyła, bo zebrało jej się na jeszcze większy płacz i wybiegła z Sali.
- Mam raka. Ale jak? Przecież nie palę…
- To dla nas pozostaje zagadką. – skończyła kobieta i wyszła z pokoju zostawiając Ellie samą.
- Jestem Ellie McPherson i mam 3 stadium raka płuc. – szeptała do siebie dziewczyna. – Lepiej być nie mogło. – wyszeptała i zaczęła płakać.
Komentarze (7)
Historia wydaje się być ciekawa, jednak dalej czegoś w niej brakuje. Piszesz dobrze, nie męczyłam się czytając i napewno przeczytam kolejny rozdział ;)
BreezyLove dziękuję za opinię ;)
może więcej opisów, trochę głębszego zarysu. Opowiadanie jest ciekawe, od pierwszego rozdziału czytało się lekko i przyjemnie. 4:)
NataliaO Dziękuję za komentarz ;)
Czekam na następny rozdział.. Czyta się bardzo leciutko i w dodatku jest napisane takim jednocześnie prostym a wymagającym głębszego zastanowienia sposobem :) :) POzdrawiam i życzę powodzenia!
Wybacz, ale to mi przypomina nieudaną kopię "Gwiazd naszych wina". Ludzie, którzy dowiadują się, że mają raka, w ten sposób by się nie zachowywali. Brakuje mi opisu ich emocji, przemyśleń...
Zgadzam się z BreezyLove. Czegoś brakuje w tej historii. Może za mało emocji? I coś co rzuciło mi się w oczy - ,,zaczęła kobieta, jag by coś sobie przypomniała". JAG BY ? Czytalam rozdzial I i chyba pojawilo sie to samo. Nie chcę się czepiać, ale lepiej unikać tego typu błędów. Masz bardzo ciekawy, ale za razem trudny temat. Musisz się bardziej wczuć w sytuację dziewczyny. Może postawić się na jej miejscu ? Próbuj, bo historia ma potencjał.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania