Mój żeś
Ponownie postanowiłem wykopać swoją indywidualną wyspę bezludną.
Tym razem wykop prowadziłem w iłach marglastych. Szło ciężko, ale ściany były stabilne.
Po roku zaryłem w głaz. Tunel prowadził donikąd.
Tak mi się przynajmniej zdawało, zrobiłem jednak podkop, głaz zadrgał i nieco
osiadł. Z duszą na ramieniu, wślizgnąłem się w przestrzeń poza - głaz zasłaniał
tajną komorę, dziesięć metrów pod ziemią.
Już kilka lat robinsonuję w komorze. Właściwie to w komórce. Ma kształt jaja. Menu
dość jednostajne, dżdżownice i korzonki. Przeciekająca gruntowa woda podskórna
dostarcza mi niezbędnej wilgoci.
Postanowiłem spisać swoje przemyślenia w kamiennym notatniku. Palec unurzany w kale
posłużył mi za wieczne pióro.
"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
Nie będziesz wzywał imienia Boga twego nadaremno.
Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
Czcij ojca swego i matkę swoją.
Nie zabijaj.
Nie cudzołóż.
Nie kradnij.
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
Nie pożądaj żony bliźniego swego.
Ani żadnej rzeczy, która jego jest."
...
Komentarze (7)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania