MOJA WIELKA IMPROWIZACJA
"Samotność, cóż po ludziach" poeta powiedział
lecz mając armię służby, co mówi - nie wiedział.
Miał czas, żeby podumać... na paryskim bruku
i z codziennych czynności śmiać się do rozpuku.
Nie musiał iść do sklepu po chlebek i masło,
nie musiał się zamartwiać, gdy w pralce coś trzasło.
Nawet chleba tym masłem nie musiał smarować -
po to najął kucharkę, by mogła gotować.
Nie musiał zmywać podłóg, ani kurzu ścierać,
zamiast wannę szorować mógł krawat wybierać,
zawsze wszystko miał czyste - nie słyszał o praniu
i tylko wśród koszmarów śnił o prasowaniu.
Do mechanika nigdy nie musiał zasuwać,
bo dorożkarz (lub kowal) zwykł konia podkuwać.
Jego głowa nie znała doby planowania
i nie musiał się martwić remontem mieszkania.
Mógł więc pisać, rymować w dzień, albo i w nocy
funkcjonując beztrosko bez żadnej pomocy.
Lecz urody poezji Adama nie zmieni
to, że nigdy nie stąpał zbyt twardo po ziemi…
PS.
By wśród poezji wilków nie robić za owcę
wierszyk ten napisałem trzynastozgłoskowcem…
VII’2021
Komentarze (3)
wierszyk ten napisałem trzynastozgłoskowcem' - jedyny dobry rym i za to gratulacje!
to, że nigdy nie stąpał zbyt twardo po ziemi…"
Urocze.
Reszta przypomina mi piosenkę "Cysorz to ma klawe życie".
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania