Oo, tu jest bardzo ciekawie! Można ten utwór zinterpretować na wiele sposobów. Ja widzę tak:
Cieszy nas szukanie, dążenie do celu, pokonywanie trudności. Gdy coś przychodzi za łatwo, sukces nie smakuje. To tak w skrócie moja pierwsza myśl, ale widzę jeszcze kilka innych opcji. Ciekawa jestem co inni tu zobaczą.
Lubię takie teksty!
Anonim16.11.2019
Dzięki, Tjeri, za opiniję!
Ja też jestem ciekaw interpretacji.
Antoniuszu→Lojalnie ostrzegam, że będzie to interpretacja... trochę przewrotna, ale takie miałem pierwsze myśli.
"Chłopiec'' łapie motyle. Zabija. Przyszpila ich ciała. ''Władca Motyli'', cierpliwie czeka.
Może łapacz zobaczy swój błąd. Odstąpi od zabójczego procederu. Nie odstąpił.
A zatem Władca daje się złapać. Poświęca się dla ''Motylandii'' .
Lecz zamienia się ''gorzką watę - trującą'' Dla zmyłki tworzy ''halucynację miasteczka''
''Chłopiec'' zjada watę, nic nie podejrzewając, bo w miasteczku, to normalne...
i umiera w męczarniach, świadomy swego błędu... lecz za późno.
Sorry AG. Dziwaczne to:)
Pozdrawiam. Bardzo na Tak!→Musi być→5
Anonim16.11.2019
Interpretacje bywają różne, prawdą jest to.
Dekosie, tak też można to rozumieć, przesuwając wagę tekstu w stronę motyla, jako postaci głównej.
Moja interpretacja będzie prosta. Przepraszam, że nie mam wyobraźni Dekaosa Dondi i inteligencji Tjeri.
Po przeczytaniu nasuwa się się jedno słowo Rozczarowanie. Czymś, albo kimś. Nie wszystko jest takie, jakie byśmy chcieli, żeby było. Porażka ma gorzki smak. Bardzo dobre opowiadanko. Pozdrawiam serdecznie :)
Bardzo ładne i faktycznie wielowarstwowe. Można też o miłości. Tej idealnej, której szukamy i która zawsze okazuje się nie być tak cudowna, jak wydawało się na początku.
Mimo że była gorzka, chłopiec zjadł watę. Zdecydował się pracować nad związkiem, choć mógł go wypuścić. Motyl nie odleciał, bo widać chciał tego samego. A wokół cyrk i zabawa, bo mimo gorzkich chwil jest im razem dobrze.
Tak ode mnie wyjątkowo romantycznie ;) Choć na pierwszy rzut skojarzenie miałam bliskie tego Tjeri.
Można by jeszcze dużo, naprawdę udane drabble.
Anonim16.11.2019
PKRopko,
nie wszystko jest tym, na co wygląda, parafrazując Dorotę.
Kurde, cieszy mnie
Wasza każda interpretacja.
Ciekawe, generalnie skłaniam się do tezy interpretacyjnej, że to co cenne, piękne traci swe przymiotny, kiedy dobrowolnie oddaje swoją wolność.
Kobiety, łapane motyle, ten najpiękniejszy okaz nie powinien trafić do gabloty, a chciał, więc zamienił się w watę cukrową na jarmarku egzystencji.
Tęsknota za zdobywaniem...
Niejednoznaczne, ciekawe mini.
Pozdro:)
Anonim16.11.2019
Wrtyczko,
nic nie powinno trafiać do gabloty, żadnej! Jakże się z Tobą zgadzam.
Zakończenie, zaskakujące i surrealistyczne, trochę mnie rozbawiło. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że lubię 'dziwne' i krótkie opowiadania z zaskakującym zakończeniem. Też pozdrawiam.
Mamy pięknego jak marzenie motyla, jest tak piękny, że nawet kolekcjoner chce go wypuścić. On jednak zostaje i zamienia się w watę cukrową, którą chłopiec zjada. Jest gorzka. No i co z tego wynika?
Mamy w tle wesołe miasteczko, czyli cyrk na kółkach. Mam nieodparte wrażenie, że ukrywa się pod nim życie. Na pokaz, sztuczne, a jednocześnie kuszące. Czy w tym miejscu można jednak to życie nazwać wartością najwyższą, kiedy brakuje zasad? Bo jakimś złamaniem zasad, równowagi w przyrodzie jest ten biedny, gorzki motyl. Czy tak się smakuje Pyrrusowe zwycięstwo?
Anonim16.11.2019
Każda interpretacja jest poniekąd słuszna, bo to otwarty tekst i każdy zrozumie to, co mu w jakiś sposób bliskie.
Miejmy tylko nadzieję, że nie dojdzie do tego, że ktoś zapyta: co autor miał na myśli? ;)
Komentarze (34)
Oo, tu jest bardzo ciekawie! Można ten utwór zinterpretować na wiele sposobów. Ja widzę tak:
Cieszy nas szukanie, dążenie do celu, pokonywanie trudności. Gdy coś przychodzi za łatwo, sukces nie smakuje. To tak w skrócie moja pierwsza myśl, ale widzę jeszcze kilka innych opcji. Ciekawa jestem co inni tu zobaczą.
Lubię takie teksty!
Dzięki, Tjeri, za opiniję!
Ja też jestem ciekaw interpretacji.
Pozdrawiam.
Antoniuszu→Lojalnie ostrzegam, że będzie to interpretacja... trochę przewrotna, ale takie miałem pierwsze myśli.
"Chłopiec'' łapie motyle. Zabija. Przyszpila ich ciała. ''Władca Motyli'', cierpliwie czeka.
Może łapacz zobaczy swój błąd. Odstąpi od zabójczego procederu. Nie odstąpił.
A zatem Władca daje się złapać. Poświęca się dla ''Motylandii'' .
Lecz zamienia się ''gorzką watę - trującą'' Dla zmyłki tworzy ''halucynację miasteczka''
''Chłopiec'' zjada watę, nic nie podejrzewając, bo w miasteczku, to normalne...
i umiera w męczarniach, świadomy swego błędu... lecz za późno.
Sorry AG. Dziwaczne to:)
Pozdrawiam. Bardzo na Tak!→Musi być→5
Interpretacje bywają różne, prawdą jest to.
Dekosie, tak też można to rozumieć, przesuwając wagę tekstu w stronę motyla, jako postaci głównej.
Dziękóweczka!
Pozdrawiam.
Kurczę, pomijając śmierć w męczarniach (bo mi nie pasi do poświęcenia), świetna interpretacja!
Moja interpretacja będzie prosta. Przepraszam, że nie mam wyobraźni Dekaosa Dondi i inteligencji Tjeri.
Po przeczytaniu nasuwa się się jedno słowo Rozczarowanie. Czymś, albo kimś. Nie wszystko jest takie, jakie byśmy chcieli, żeby było. Porażka ma gorzki smak. Bardzo dobre opowiadanko. Pozdrawiam serdecznie :)
Prosta? Chyba nie. Gdzieś tam łączy się z moją. Tylko akcent gdzie indziej.
Nasze dociekanie potwierdza to, że tekst jest dobry :)
Zgadzam się, że opowiadanie zatrzymuje i skłania do refleksji. :)
Doroto,
podziękowawszy za słowa, skłaniam się do tego, co mówi sowa. Ani prosta, ani zwyczajna Twoja interpretacja.
Dziękuję :)
Pozdrawiam.
Zaspokojenie czasem jednak znacznie gorsze niż frustracja. Dobrze mieć o czym marzyć, czego pragnąc. Pozdrawiam.
Prawdą jest, JamCi, że czasem nieosiągalne stanowi cel, motor napędowy.
Dzięki za interpretację.
Pozdrawiam.
Antoni Grycuk ja Ciebie też.
JamCi
Czasem gorsze to zaspokojenie.
Antoni Grycuk wiem.
A w zasadzie: czasem zaspokojenie to gorsze. Do wyboru.
Bardzo ładne i faktycznie wielowarstwowe. Można też o miłości. Tej idealnej, której szukamy i która zawsze okazuje się nie być tak cudowna, jak wydawało się na początku.
Mimo że była gorzka, chłopiec zjadł watę. Zdecydował się pracować nad związkiem, choć mógł go wypuścić. Motyl nie odleciał, bo widać chciał tego samego. A wokół cyrk i zabawa, bo mimo gorzkich chwil jest im razem dobrze.
Tak ode mnie wyjątkowo romantycznie ;) Choć na pierwszy rzut skojarzenie miałam bliskie tego Tjeri.
Można by jeszcze dużo, naprawdę udane drabble.
PKRopko,
nie wszystko jest tym, na co wygląda, parafrazując Dorotę.
Kurde, cieszy mnie
Wasza każda interpretacja.
Kłaniam się nisko, dziękując.
Pozdrawiam :)
Ciekawe, generalnie skłaniam się do tezy interpretacyjnej, że to co cenne, piękne traci swe przymiotny, kiedy dobrowolnie oddaje swoją wolność.
Kobiety, łapane motyle, ten najpiękniejszy okaz nie powinien trafić do gabloty, a chciał, więc zamienił się w watę cukrową na jarmarku egzystencji.
Tęsknota za zdobywaniem...
Niejednoznaczne, ciekawe mini.
Pozdro:)
Wrtyczko,
nic nie powinno trafiać do gabloty, żadnej! Jakże się z Tobą zgadzam.
Dzięki za odwiedzinex.
Pozdrawiam.
Antoni Grycuk, cieszę się, że tez tak uważasz.
Surrealistyczne drabble z zaskakującym i zabawnym zakończeniem, 5 :-D
O, cholercia. Że zabawne, to jeszcze nie było. Tyż fajnie!
Dzięki za słowa.
Pozdrawiam.
Zakończenie, zaskakujące i surrealistyczne, trochę mnie rozbawiło. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że lubię 'dziwne' i krótkie opowiadania z zaskakującym zakończeniem. Też pozdrawiam.
Mamy pięknego jak marzenie motyla, jest tak piękny, że nawet kolekcjoner chce go wypuścić. On jednak zostaje i zamienia się w watę cukrową, którą chłopiec zjada. Jest gorzka. No i co z tego wynika?
Mamy w tle wesołe miasteczko, czyli cyrk na kółkach. Mam nieodparte wrażenie, że ukrywa się pod nim życie. Na pokaz, sztuczne, a jednocześnie kuszące. Czy w tym miejscu można jednak to życie nazwać wartością najwyższą, kiedy brakuje zasad? Bo jakimś złamaniem zasad, równowagi w przyrodzie jest ten biedny, gorzki motyl. Czy tak się smakuje Pyrrusowe zwycięstwo?
Każda interpretacja jest poniekąd słuszna, bo to otwarty tekst i każdy zrozumie to, co mu w jakiś sposób bliskie.
Miejmy tylko nadzieję, że nie dojdzie do tego, że ktoś zapyta: co autor miał na myśli? ;)
Pozdro!
Antek, a co autor miał na myśli? Ot, ciekawość...
bez się w ostatnim zdaniu - korekta.
Często gonitwa za marzeniem jest ważniejsza od jego spełnienia.
Bardzo fajny i mądry drabbelek.
Pozdrawiam.
Dzięki, Angela.
Pozdrawiam.
Szukanie wymarzonego i na koniec zawód... No, całkiem dobre drabble.
A może to nie do końca zawód?
Dzięki za czytanie.
Pozdrawiam.
Antoni, obraziłeś się za moją piosenkę?
Absolutnie. I chyba widać to było po moim komentarzu :)
Czasami człowiek musi odpocząć od pisania, od wszystkiego.
To kamień z serca. Zatem odpoczywaj i wracaj na wazon, czy to drugie słowo. ?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania