może
trochę mi zimno
i coraz bardziej
kiedy to chłód dochodzi do serca
w gardle coś drapie
i ramię szczypie
odwracam się, nie ma, ode mnie ucieka
złamana kość boli
i krew wypływa
oczy zmęczone wołają coś
nie chcę ich słuchać
zagłuszam uszy
by być nie mogły odpowiedzialne
schodzę po schodach
wychodzę na zewnątrz
boso z nadzieją że droga jest prosta
zamykam drzwi
dwoma kluczami
bo we śnie zawsze ktoś przez nie wchodzi
i myślę sobie
raz po raz częściej
czy wrócić powinnam, otworzyć drzwi
wiem że zwyczajność
jest przeciętnością
i kajdanami do innych drzwi
jednak to, aby zrobić cokolwiek
potrzeba impulsu
a tego nie mam
szukam we słońcu
i śpiewie ptaków
kieruję pytania w równie pochyłą
spadam i klękam
i zastanawiam
się nad słowami w obcym języku
siedzę i patrzę przed siebie
daleko
iść?
może i pójdę
zaczekaj na mnie
Komentarze (5)
zagłuszam uszy
by być nie mogły odpowiedzialne
To mi się podoba najbardziej i sprawiło, że zatrzymałem się na chwilę.
Najbardziej spodobała mi się trzecia zwrotka, choć całości również nie można niczego zarzucić : ) 5
Dziękuję :)
Jest w tym wierszu coś interesującego. 5 :)
Dziękuję ;)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania