Myśli
Często słyszę: „Nie da się”, „Nie wypada”, „Nie pasuje”. Każde takie zdanie wbija mnie w początek mojej pracy w gastronomii. Wtedy mówili dokładnie tak samo. Każde „nie” było regułą, każdy argument granicą, której nie wolno przekroczyć.
Patrząc teraz, widzę ich wyraźnie. Ich brak wizji. Ich brak kreatywności. Ich ograniczenia. To nie był brak doświadczenia – to była mentalna klatka. I to oni próbowali mnie uczyć.
A prawda jest prosta: da się inaczej. Da się lepiej. To, co „nie wypadało”, pasuje idealnie. To, co „nie można”, okazuje się możliwe. I nie tylko możliwe – świetne, dopracowane, działające.
Dziś wiem, że granice, które kiedyś mi pokazywali, były ich własnymi ograniczeniami, a nie rzeczywistością. I takie rzeczy bolą obecnie najbardziej tych, którzy wtedy mnie zatrudniali. Bo prawda jest zimna: świat nie czeka na przyzwoitość, na schematy, na reguły. Świat przychodzi do tych, którzy robią, którzy próbują, którzy widzą więcej niż oni.
A oni? Nadal stoją w miejscu, w swoich „nie”.
Dlatego to ludzie którzy nie wchodzą w ramy ogólnie przyjętej "normalności" będą szli do przodu, będą ulepszać nieulepszalne. Bo cudze granice nie są naszymi.
I nie dotyczy to tylko gastronomii. Widać to na każdym kroku. W każdej sekcji. Bo kiedyś to było, teraz to nie ma. Z tym, że ja pamiętam, co było wcześniej.
Wychwalanie regresu powstrzymuje progres.
Komentarze (35)
I tak jest wszędzie. Często. No ciężko ludziom przyznać że racji nie mają.
Moim zdaniem, przyznanie się do błędu bardzo dobrze świadczy o człowieku. U mnie w firmie, to jest zupełnie normalne. Czasem ktoś się myli, czasem ma rację. Słuchamy się nawzajem i razem tworzymy piękne rzeczy.
Zauważyłam w restauracjach w Polsce, że customer service też jest na wysokim poziomie. Do tej pory kojarzył mi się z babkami w urzędach, którym nie można przeszkadzać, bo jedzą kanapkę 😅
W cholerę z tamtymi czasami, dobrze, że to już tak nie wygląda.
Przed granicą przecinek, a nie kropka...
Najpierw muszę mieć dobrze napisany tekst, wtedy spokojnie czytam i mogę się odnieść, błędy mnie rozpraszają...
Z resztą... Po co pytasz? Ty bardzo dużo wiesz 🙂
No prawdziwe, nie trzeba szukać na sile by znaleźć przykłady. Przykłady są niedaleko 🫡
Eeej... tak prawdę powiedziawszy, to kiedyś szkoła gastronomiczna nie była niczym nobilitujacym 🥴 teraz nastąpiła zmiana, ponieważ system usług oraz bogacenie społeczeństwa stało się normal a nie luksus.
Znam takie rodziny gdzie wcale się nie gotuje, wszystko jest zamawiane z dostawą...
Nie wiem czy nie pisałem już o tym ale poznałem kiedyś człowieka, który pracował na planach filmowych czyli gotował dla aktorów oraz ekipy, pokazywał zdjęcia siebie z całą plejadą polskich aktorów, także ze Spielberg'iem 😜
Wporzo tekst.
Tak, już gdzieś wspominałeś o tym. Cóż, ja wcale szlachetnejszy się nie czuję, wręcz przeciwnie. Czasem, po serwisie jak w końcu usiądę, czuję się jak mop do podłogi. I fizycznie i psychicznie xD. Ale fakt, niektórzy myślą że to prestiż. Bycie kucharzem. Zwłaszcza tacy, którym te gotowanie niezbyt wychodzi xD
Ej, ale nie powiesz, strzeliłbyś fotkę ze Stevenem 😏
Wiesz... ten facet był niegłupi, bardzo krytycznie odnosił się do tego całego środowiska.
To bardzo inni ludzie i często wcale nie należy tego mieszać ze sztuką.
Choć czasem przyjdzie załamka. Ale potem trzeba wstać.
Kiedy jej nie mam, to się nie udzielam. Bo po co?
Lepiej wyjść na durnia raz i zapytać, niż tego nie zrobić i czuć się durniem do końca życia.
Niby tak, kto pyta nie błądzi. Ale i na to musi być odpowiednie miejsce. Nie lubię, gdy rzucę pytaniem i zostanie bez odpowiedzi. Sam mogę ją znaleźć.
To wybierz się w tym roku. Ciekawy event.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania