Myśli
Często słyszę: „Nie da się”, „Nie wypada”, „Nie pasuje”. Każde takie zdanie wbija mnie w początek mojej pracy w gastronomii. Wtedy mówili dokładnie tak samo. Każde „nie” było regułą, każdy argument granicą, której nie wolno przekroczyć.
Patrząc teraz, widzę ich wyraźnie. Ich brak wizji. Ich brak kreatywności. Ich ograniczenia. To nie był brak doświadczenia – to była mentalna klatka. I to oni próbowali mnie uczyć.
A prawda jest prosta: da się inaczej. Da się lepiej. To, co „nie wypadało”, pasuje idealnie. To, co „nie można”, okazuje się możliwe. I nie tylko możliwe – świetne, dopracowane, działające.
Dziś wiem, że granice, które kiedyś mi pokazywali, były ich własnymi ograniczeniami, a nie rzeczywistością. I takie rzeczy bolą obecnie najbardziej tych, którzy wtedy mnie zatrudniali. Bo prawda jest zimna: świat nie czeka na przyzwoitość, na schematy, na reguły. Świat przychodzi do tych, którzy robią, którzy próbują, którzy widzą więcej niż oni.
A oni? Nadal stoją w miejscu, w swoich „nie”.
Dlatego to ludzie którzy nie wchodzą w ramy ogólnie przyjętej "normalności" będą szli do przodu, będą ulepszać nieulepszalne. Bo cudze granice nie są naszymi.
I nie dotyczy to tylko gastronomii. Widać to na każdym kroku. W każdej sekcji. Bo kiedyś to było, teraz to nie ma. Z tym, że ja pamiętam, co było wcześniej.
Wychwalanie regresu powstrzymuje progres.
Komentarze (35)
Zgadzam się z tym w 100%.
To jest smutne, 7 lat po praktykach miałem rozmowę o pracę z typem który na praktykach mi gadał że się nie nadaję. Życie zweryfikowało. Nie mogłem go przyjąć, nawet gdybym chciał. A nie chciałem.
I tak jest wszędzie. Często. No ciężko ludziom przyznać że racji nie mają.
JagVetInte Ciężko, szczególnie tym z większym doświadczeniem.
Moim zdaniem, przyznanie się do błędu bardzo dobrze świadczy o człowieku. U mnie w firmie, to jest zupełnie normalne. Czasem ktoś się myli, czasem ma rację. Słuchamy się nawzajem i razem tworzymy piękne rzeczy.
Mona Demona No tak. I na tym polega współpracy. Nie ma jej tam, gdy ktoś ma się za nieomylnego, kult jednostki wokół siebie buduje. To jest złe...
JagVetInte Zgadzam się, choć pracowałam w Polsce tylko cztery lata. Byłam wtedy swieżakiem po studiach i jedyne co mogłam zrobić to trzymać się reguł — dobrych i złych. Wszystkie przestarzałe. Nie wiem jak to teraz wygląda w Polsce.
Pewnie zmienia się na lepsze.
Mona Demona mogę za gastro tylko mówić, ahe tak. Zmienia się, słuchają 🙂
JagVetInte To super 🙂
Zauważyłam w restauracjach w Polsce, że customer service też jest na wysokim poziomie. Do tej pory kojarzył mi się z babkami w urzędach, którym nie można przeszkadzać, bo jedzą kanapkę 😅
W cholerę z tamtymi czasami, dobrze, że to już tak nie wygląda.
Mona Demona Zmiany są dobre. Wiesz, żadna szanująca się restauracja nie pozwoli sobie na zatrudnianie pracowników przez których czujesz się niemile widziana, bo to nie o to chodzi.
JagVetInte Oczywiście. I tak trzymać 🙂
'' Każde „nie” było regułą, każdy argument. Granicą, której nie wolno przekroczyć.''
Przed granicą przecinek, a nie kropka...
Jest więcej interpunkcyjnych wpadek, trzeba je znaleźć, bo chyba ''nie wypada'' mi ich poprawiać... z szacunku dla kreatywności
Grafomanka Supcio ,,dzienki.
Grafomanka a może do treści się odniesiemy?
JagVetInte, a czemu przecinek przed granicą?
Najpierw muszę mieć dobrze napisany tekst, wtedy spokojnie czytam i mogę się odnieść, błędy mnie rozpraszają...
Grafomanka bo edycja. Wiesz, jak piszesz, coś nagle chcesz zmienić, zostaje błąd, nie zauważysz. Roztargnienie to jest. Może być, czy to nie jest roztargnienie?
Z resztą... Po co pytasz? Ty bardzo dużo wiesz 🙂
O kurdę, jakie to prawdziwe :)
Przypomniało mi się, że kiedyś tak sama z siebie pomalowałam szybę wystawową w sklepie z towarami skonfiskowanymi na granicy. Ojej, ale zadyma się zrobiła, dyrektywy nie wystosowano i nie zatwierdzono wytycznych :)
Szpilka Ha ha, to nawet szczegóły potrafią wyprowadzać z równowagi strażników rzeczywistości xD
No prawdziwe, nie trzeba szukać na sile by znaleźć przykłady. Przykłady są niedaleko 🫡
/Bo kiedyś to było, teraz to nie ma./ – a może; tego?
Eeej... tak prawdę powiedziawszy, to kiedyś szkoła gastronomiczna nie była niczym nobilitujacym 🥴 teraz nastąpiła zmiana, ponieważ system usług oraz bogacenie społeczeństwa stało się normal a nie luksus.
Znam takie rodziny gdzie wcale się nie gotuje, wszystko jest zamawiane z dostawą...
Nie wiem czy nie pisałem już o tym ale poznałem kiedyś człowieka, który pracował na planach filmowych czyli gotował dla aktorów oraz ekipy, pokazywał zdjęcia siebie z całą plejadą polskich aktorów, także ze Spielberg'iem 😜
Wporzo tekst.
A no właśnie widzisz, w taki sposób często jest formułowane te zdanie. Przynajmniej ja się z tym spotkałem, byłem ciekaw czy ktoś to zauważy 🫡
Tak, już gdzieś wspominałeś o tym. Cóż, ja wcale szlachetnejszy się nie czuję, wręcz przeciwnie. Czasem, po serwisie jak w końcu usiądę, czuję się jak mop do podłogi. I fizycznie i psychicznie xD. Ale fakt, niektórzy myślą że to prestiż. Bycie kucharzem. Zwłaszcza tacy, którym te gotowanie niezbyt wychodzi xD
Ej, ale nie powiesz, strzeliłbyś fotkę ze Stevenem 😏
Już chuj teraz z tymi fotkami, bo można samemu zrobić sobie teraz przy Al
Wiesz... ten facet był niegłupi, bardzo krytycznie odnosił się do tego całego środowiska.
To bardzo inni ludzie i często wcale nie należy tego mieszać ze sztuką.
il cuore wiem... Wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje w kręgach takich ludzi
Fajnie masz. Ja mam czasem problem z wyra wstać. A ci dopiero a przekonywać siebie samego z że warto cokolwiek....
Warto. Warto budować sobie otoczenie. Swoje zdanie. Wiedzieć że ma się rację, gdy czas to potwierdza. To pomaga. W życiu.
Choć czasem przyjdzie załamka. Ale potem trzeba wstać.
JagVetInte mi pomaga w życiu świadomość, że nie mam racji. W sensie nie można być pewnym na sto procent. Można jedynie mieć swoje zdanie i trzeba zawsze wkalkulować, że się mylimy.
Poncki To jest oczywiste. Ale jeśli wiem co robię, widzę efekty... To mam pewność racji.
Kiedy jej nie mam, to się nie udzielam. Bo po co?
JagVetInte no właśnie. Kiedy nie masz pewności, że nie masz racji? Dlaczego? A to właśnie najlepszy moment, żeby się najeszc wiedzy. Wejść w dyskusję o rzeczach których się nie rozumie z ludźmi którzy rozumieją to aż nadto i wyjść z tej dyskusji z wiedzą pomimo karcacych spojrzeń. To jest właśnie pewność siebie.
JagVetInte jak to ktoś kiedyś mądrze powiedział...
Lepiej wyjść na durnia raz i zapytać, niż tego nie zrobić i czuć się durniem do końca życia.
Poncki można też obserwować. A z obserwacji płynie nauka. Czasem, ludzie którzy tematu nie znają, zakłócają moim zdaniem naturalność rozmowy. Lepiej słuchać, i wyciągać wnioski. To moje zdanie.
Niby tak, kto pyta nie błądzi. Ale i na to musi być odpowiednie miejsce. Nie lubię, gdy rzucę pytaniem i zostanie bez odpowiedzi. Sam mogę ją znaleźć.
JagVetInte myślę, że dobrze by było przywołać jakiś przykład.
Poncki np. gdy jestem na targach gastronomicznych.
JagVetInte nie jestem kucharzem. Lubię gotować i bardzo chętnie wziąłbym udział w dyskusji o gotowaniu z ludźmi, którzy mają o tym specjalizacje. Tak też kiedyś zrobiłem i spotkałem się z pogardliwym spojrzeniem, bo coś tam zapytalem laickiego, ale ja nie czułem dyskomfortu tylko ciekawość.
Poncki Heh... Ja też nie rozumiem pogardy że strony profesjonalisty w kierunku laika. To jest... No nie zrozumiałeś trochę dla mnie.
To wybierz się w tym roku. Ciekawy event.
*Niezrozumiałe
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania