Na Dalekiej, Tajemniczej, Śródziemnomorskiej, Starożytno-Mityczno-Fantazyjnej Planecie

Opowiadanie

 

"Na Dalekiej, Tajemniczej, Śródziemnomorskiej, Starożytno-Mityczno-Fantazyjnej Planecie"

 

gatunek: sny/fantastyka/fantasy/surrealizm/podróże/przygoda/nastrojowe/artystyczne

 

Rok 2013. Alternatywna rzeczywistość, wielokrotnie lepsza, weselsza i zabawniejsza niż ta z realnego świata.

 

Przez cały czas trwał wschód albo zachód słońca, które zaglądało znad horyzontu, z pomiędzy granatowego morza a częściowo zachmurzonego nieba. Niekiedy wiał dosyć silny wiatr. Od czasu do czasu można było zauważyć, jak pośród wysokich fal wyskakiwały z wody i z powrotem do niej wskakiwały skrzydlate jednorożce z rybimi albo delfinimi ogonami. Jednego dnia, wiatr przestał wiać, a morze uspokoiło się.

 

Dwa czerwono-pomarańczowe, wodno-lądowe krakeny, wyglądające jak wielokrotnie przerośnięte kałamarnice olbrzymie, powoli wydostały się z głębi morza na powierzchnię. Przepłynęły się po linii powierzchni, zwiedzając przez około siedem minut świat zewnętrzny, po czym z powrotem zniknęły głęboko pod wodą.

 

Dziewięć syren z weloniastymi ogonami pływało nad, wokół i w pobliżu usytuowanego na dnie morza zamku, wyglądającego jak gigantyczna muszla ślimaka, z której miejscami wystawały potężne koralowce i kolonie ukwiałów.

 

Tymczasem po bardzo nietypowych chmurach, unoszących się wysoko w powietrzu, między powierzchnią morza a monumentalnym i enigmatycznym nieboskłonem, wyznaczającym granice widnokręgu, z wdziękiem i gracją biegały cztery majestatyczne pegazy, przeskakując z jednego obłoku na drugi. Stworzenia emanowały złocistą aurą. Dosłownie promieniały.

 

Na morzu pojawił się brązowy drewniany statek, średniej wielkości, z beżowo-żółto-pomarańczowo-czerwonym żaglem. Nad nim unosiły się mewy i fregaty, a po jego bokach płynęły kalmary, łodziki, tuńczyki, płaszczki, samogłowy oraz delfiny. Zatrzymał się na styku wody i piasku plażowego, gdzie spacerowały kraby, krewetki, homary oraz langusty, a także pełzały małże i ślimaki. Na ląd zeszła tajemnicza, dostojna para: cesarz Imprezeusz Maximus i cesarzowa Imprezonina Maxima. Oboje mieli po trzydzieści do czterdziestu ośmiu lat.

 

Na plażę przybiegło dwadzieścia beżowych posągów. Dziesięć przedstawiało uzbrojonych w miecze albo szable żołnierzy w hełmach, zbrojach i pelerynach, a dziesięć - mieszczanki-szlachcianki w długich sukniach i ze zdobiącymi fryzury wieńcami, uplecionymi z kwiatów ogrodowych o dużych płatkach. Przed parą rozścielił się czerwony dywan, a po jego bokach zjawiły się mewy i pegazy. W powietrzu unosiły się hipokampy, grające na różnych instrumentach dętych, a także na znalezionych na plażach pustych muszlach po wielkich ślimakach morskich. Kraby, homary i krewetki klaskały swoimi szczypcami, skakały z radości i gwizdały. Chmury przybrały kształt stada pędzących koni, lwów, bawołów oraz słoni. W cieniu palm spacerowały dwunożne dinozaury, wilkołaki, koty za skrzydłami łabędzi i zmodyfikowane genetycznie, wodno-lądowe krewetki.

 

Dwoje ludzi weszło na dywan i poszło w głąb lądu, a wkrótce przed nimi pojawił się otoczony płotami oraz żywopłotami ogród z fontannami, basenami, kolumnami, łukami i statuami, długi oraz szeroki chyba na pięć kilometrów kwadratowych. Leżał bezpośrednio przy plaży, a w jego środkowej części stał ogromny pałac albo zamek, posiadający cztery kondygnacje, beżowe ściany zewnętrzne, czerwono-pomarańczowy dach, okna z okiennicami oraz markizami i taras oraz dwa balkony. Imprezeusz Maximus i Imprezonina Maxima mieszkali w tym i w kilkudziesięciu podobnych budynkach, rozsianych po połowie kontynentu i po niektórych wyspach.

 

Mężczyzna i kobieta przeszli obok willi. Znaleźli się w tylnej, największej i najatrakcyjniejszej części ogrodu, którego połowę stanowił trawnik. Mieścił się tu staw z wyspami i półwyspami oraz basen kąpielowy, otoczony kilkoma wielkimi kolumnami, łukami, obeliskami, piramidami i fontannami z motywami różnych mitycznych postaci wodnych oraz wodno-lądowych, a także taras z grillem, stołami, krzesłami, leżakami i hamakami, natomiast całość była otoczona wysokim murem, gęstym żywopłotem oraz rzędem drzew liściastych i iglastych oraz palm.

 

Przez niebo przefrunęło dwadzieścia pięć rydwanów, ciągniętych przez skrzydlate hipokampy, a wtedy spod żywopłotu wyskoczyło po dwadzieścia siedem żab, ropuch, traszek i salamander. Zwierzaki dały szalone i zabawne przedstawienie teatralne, po czym pobiegły i wskoczyły do stawu, w którym zanurkowały, a wtedy nad nimi przepłynęła ławica kilkudziesięciu kolorowych ryb ozdobnych.

 

Co jakiś czas, ponad chmurami można było zobaczyć złotą piramidę, wokół której fruwało kilka srebrnych, chmurowych, skrzydlatych, świetlistych, człekokształtnych istot. Wewnątrz budowli znajdował się brązowy korytarz, oświetlony ściennymi pochodniami. Po czerwonym dywanie przebiegły trzy dwunożne legwany, które następnie wskoczyły w lustro oparte o czerwony tron, a wtedy w niezwykły sposób przedostały się na drugą stronę. Wylądowały na słonecznej wyspie pełnej kwiatów, a po jej plażach spacerowały kraby pustelniki, skrywające się w opuszczonych muszlach po ślimakach.

 

Co pewien czas, z morza wyskakiwała bardzo niezwykła, bo wyjątkowo inteligentna, a na dodatek wodno-lądowa i wszystkożerna, fioletowa ośmiornica z wielką, żółto-limonkowo-zieloną muszlą ślimaka na głowie, potrafiąca całkowicie zmieścić się w swoistym nakryciu głowy, a zwąca się Ośmiorniczor. Wokół wyspy krążył kolega ośmiornicy, który był niewielkim rekinem żarłaczem, beżowym w pionowo ułożone brązowe paski, a dodatkowo posiadającym cztery dodatkowe kończyny pławno-lotno-kroczno-skoczne. Tak samo jak Ośmiorniczor, ten rekin również był nietypowym, wodno-lądowym oraz wszystkożernym stworem. Jego ulubionym przysmakiem były wodorosty, krewetki oraz małże, a na lądzie zaś owoce, jarzyny i szarańczaki.

 

W międzyczasie, Imprezeusz i Imprezonina znaleźli się w dziwnym świecie, gdzie wszystko unosiło się w powietrzu jak w tornadzie, i wirowało jak karuzela. Wylądowali na Oceanicznej Wyspie Morskiego Luksusu. Na słonecznej plaży, przyozdobionej rzędem wielkich palm wachlarzowych, tańczyło kilka par człekokształtnych rozgwiazd i homarów. Dwoje ludzi poszło w głąb otoczonego wielką wodą kawałka lądu. Minąwszy cztery albo pięć wzgórz, natrafili na willę, otoczoną kwitnącym żywopłotem oraz murowanym płotem. Na tym płocie można było zauważyć murale, podczas gdy na niektórych spośród wewnętrznych ścian willi widniały piękne mozaiki.

 

Para ludzi weszła do wnętrza budynku, a wtedy znalazła się w centrum pięknego, luksusowego miasteczka w znacznie lepszej, alternatywnej wersji lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku. Miejscowość próbowała bardzo mocno udawać, że w pewnym sensie nadal panują w niej starożytność i renesans. Architektura wyglądała jak przeniesiona z jakiejś fantazyjnej bajki, a dekoracje w ogrodach jak i wystrój wnętrz, przypominały treść pięknego snu albo epickich opowieści o utopijnym życiu w niebiańskich krainach.

 

Podczas zwiedzania miasteczka, na ulicach spotkali między innymi lwa, krokodyla, węża i dingo. Wszystkie z tych zwierząt były niezwykłe, bo posiadały skrzydła łabędzi albo bocianów i potrafiły latać, a także rozmawiać z ludźmi. Wąż spacerował na łapach legwana albo warana, a także był dumnym posiadaczem kołnierza podobnego jak u agamy kołnierzastej, ale kolorowego jak ogon pawia. Zwierzęta zaproponowały ludziom, żeby ci szybko biegli do portu w Klifowej Zatoce, znajdującej się w tylnej części wyspy, bo stamtąd mogą dostać się na Planetę Starożytnych Fantastycznych Przygód I Radości.

 

Ci więc tak też zrobili. Po drodze spotkali pięć posiadających motylowe skrzydła ślimaków, dużych jak filiżanki i skaczących z jednego kwiatka na kolejny. Gdy ludzie zjawili na miejscu, to znaleźli duży żaglowiec, wyglądający tak samo jak te z siedemnastego wieku. Podbiegli i wskoczyli na pokład, a wtedy statek pofrunął w kierunku nieba, zamiast popłynąć. Minął ławicę zmodyfikowanych genetycznie wstęgorów królewskich, fruwających po przestrzeni kosmicznej. Przyleciał na złocistą planetę i wylądował na zielonej plaży, gdzie został przywitany przez drzewa, krzewy, trawy i kwiaty, składające się na rozległy i sielankowy lasostep, ciągnący się aż po horyzont. Para ludzi zeszła na ląd. Między stawem a rosnącym kilkadziesiąt centymetrów dalej drzewem, siedziały żaby z ogonami aksolotli. Stworki przebiegły wzdłuż brzegu zbiornika wodnego dystans wynoszący trzy metry, po czym oddały po cztery skoki po powierzchni wody, a następnie zanurkowały i ukryły się pośród przybrzeżnych wodorostów.

 

Imprezeusz Maximus i Imprezonina Maxima przebiegli się wśród wysokich traw, a wtedy każda roślina w promieniu pięciuset metrów zatańczyła wdzięcznie. Z powierzchni planety uniosły się ptaki pluszcze i motyle pazie, które pofrunęły aż do chmur, a tam spotkały owce, biedronki, pegazy, lwy i smoki, relaksujące się w gigantycznych zamkach z piasku, spoczywających na rozległych dywanach, utkanych z chmur. W jednym z obłoków otworzyły się drzwi, a wtedy dwoje ludzi również uniosło się w powietrzu i powoli poleciało do chmury. Gdy w końcu dotarli na miejsce, to ukryli się we wnętrzu obłoku, a tam odpoczęli, delikatnie kołysząc się na hamakach oraz oglądając w telewizorze w kształcie kartonowego pudełka film o wyścigach rydwanów na jakiejś dużej arenie, na jakby hipodromie, który wyglądał bardzo podobnie jak amfiteatr. Między chmurami przefrunęły fioletowo-niebieskie szerszenie i różowo-zielone nosorożce. W międzyczasie, w filmie lecącym w telewizji, z nieba spadła gwiazdka, po czym wyskoczyły z niej trzy żyrafy, dziewięć zebr, siedem słoni i piętnaście hipopotamów.

 

Imprezeusz i Imprezonina wyskoczyli na zewnątrz. Znaleźli się na grzbiecie gigantycznego pomarańczowego guźca ze skrzydłami nietoperza. Nietypowe zwierzę pofrunęło na Luksusowy Archipelag Wiecznego Relaksu. Przeleciało nisko nad Wyspą Wesołych Płazów I Gadów, po której biegały dziwne, dwunożne triceratopsy. Zostawiło ludzi w parku otaczającym piękny przybrzeżny zamek i poleciało dalej, po czym nagle rozpłynęło się w powietrzu. Do pełnego wielkich kolumn i fontann pałacu, stojącego na górującym nad plażą klifie, nagle wbiegł dwugłowy pachycefalozaur z maczugopodobnym ogonem ankylozaura. Osobliwy dinozaur rozbił ścianę składającą się ze złota oraz bursztynu i wyfrunął przez masywne kamienne okno, zbudowane na jakiś antyczny styl, może starożytny albo renesansowy.

 

— Mam oryginalny pomysł! To będzie przebojowy motyw! Czy okaże się kapitalny? Nie wiem. Tak czy inaczej, z tego wszystkiego aż przypomniały mi się niektóre klasyczne filmowe hity z ostatnich pięćdziesięciu kilku lat — pomyślał autor tego opowiadania, po czym kontynuował pisanie.

 

Nagle wszystko okazało się znajdować we wnętrzu specjalnego miasteczka sztuki, kultury, rozrywki i showbusinessu. Dookoła można było zobaczyć między innymi: kino, bar karaoke, galerię sztuki, muzeum, pomieszczenia socjalne dla pracowników, przechodzące ekipy filmowe, basen kąpielowy, salon odnowy, salon gier video, luksusową fantazyjną fontannę której projektantów naprawdę wysoko poniosła wyobraźnia zmieszana z poczuciem humoru, bar sushi, kawiarnię z muzyką na żywo, sklep z ubraniami, muzyczne studio nagraniowe, plan filmu przygodowo-fantastyczno-sensacyjnego, plan serialu komediowo-surrealistycznego, sklep z markowymi ubraniami, prywatną przyczepę gwiazdy radiowo-telewizyjnej, autobus obwożący turystów i turystki po okolicy, sobowtóry sław filmu oraz muzyki z ostatniego półwiecza, subtropikalny park z drzewami owocowymi i palmami oraz egzotycznymi kwiatami, a także inne atrakcje.

 

Ponad tym wszystkim, przefrunęły dziewięćdziesiąt trzy rydwany w kształcie homarów, ślimaków, małży i rozgwiazd, ciągnięte przez skrzydlate jednorożce z ogonami ryb albo delfinów. Trzydzieści pięć sekund później, cały widok został powoli oraz stopniowo zasłonięty przez coraz większą ilość gwiazd, planet, księżyców, statków kosmicznych, galaktyk i pięknych, kolorowych mgławic.

 

Koniec.

 

nastrojowa muzyka:

 

The Human League - Tell Me When

Imperio - Nostra Culpa

Imperio - Quo Vadis

Imperio - Veni Vidi Vici

Imperio - Cyberdream

Imperio - Atlantis

Floorfilla - Anthem #3

Pharao - I Show You Secrets

Pharao - There Is A Star

Era - Ameno

Enigma - Mea Culpa

Vangelis - Conquest Of Paradise

Vangelis - Chariots Of Fire

2 Unlimited - The Real Thing

2 Unlimited - Jump For Joy

Captain Hollywood Project - Flying High

Magic Affair - Energy Of Light

Magic Affair - The Rhythm Makes You Wanna Dance

Magic Afair - Fly Away

Perplexer - Da Capo

Impact - U R The Real Thing

Red 5 - Deeper Love

Red 5 - Da Beat Goes

Scooter - The Age Of Love

Scooter - How Much Is The Fish?

Scooter - Stripped

Scooter - One (Always Hardcore)

Jam & Spoon - Age Of Love

Armand Van Helden - You Don't Know Me

Rimini Project - To Be Or Not To Be

Sonic Dream Collective - Gravity

Mr. President - 4 On The Floor

Mr. President - Take Me To The Limit

Ice MC - Give Me The Light

Sash! - Move Mania

DJ BoBo - Together

DJ BoBo - Pray

Sonique - Can't Make Up My Mind

Lumidee - Never Leave You

SQ1 - Balare

Ric Fellini - Welcome To Rimini

Unit T - Give Me Time

Nature One Inc - The Golden Ten

Pulsedriver - Neptuna

Aram Khachaturian - Sabre Dance (from Gayaneh)

Egyptian Lover - Freak-A-Holic

Toy-Box - Superstar

Benny Benassi ft. Gary Go - Cinema

Stereophonics - Have A Nice Day

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • kigja 2 tygodnie temu
    Ależ Ty masz wyobraźnię!
    Niesamowite!
    Jeszcze wrócę😊
  • Piotrek P. 1988 2 tygodnie temu
    Dziękuję za motywujący komentarz, pozdrawiam :-)
  • Jarema 2 tygodnie temu
    Zakręciło mi się w głowie od tego w połowie.
  • Jarema 2 tygodnie temu
    Ale doczytałem do końca, nieco oszołomiony pełnym wyobraźni opisem, choć nie mogę sobie wyobrazić niektórych, albo większości z tych stworów, o których wspominasz. Oczywiście postawiłem pięć.
  • Piotrek P. 1988 2 tygodnie temu
    Dziękuję za inspirujący komentarz i ocenę, pozdrawiam :-)
  • Narrator tydzień temu
    Pozazdrościć tak bujnej wyobraźni! Opisujesz fantastyczny świat, jakbyś rzeczywiście tam był. Jednego tylko mi brakuje - Imprezeusz i Imprezonina, oraz te wszystkie bajeczne stworzenia - o czym oni naprawdę myślą, co czują, co dla nich jest szczęściem, co nieszczęściem, czy w tej alternatywnej rzeczywistości istnieje miłość i zawiść, a może jakieś alternatywne uczucia? Postawiłeś sobie trudne zadanie, bo każda alternatywna rzeczywistość, choćby nie wiem jak odmienna, jest jednak pochodną rzeczywistości, w której żyjemy. Tym bardziej doceniam to co napisałeś, na piątkę!
  • Piotrek P. 1988 tydzień temu
    Dziękuję za komentarz, poruszający ciekawe oraz warte uwagi kwestie, i za ocenę. Pozdrawiam :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania