na drodze
nie po to pozwoliłam ci pisać na czystej kartce
żebyś umarł
z góry była tylko droga w przepaść
szybka niczym autostrada
pamiętam że biegłam
zdarte kolana i łokcie
we krwi twój uśmiech
wokół cisza ubrana jak panna młoda
nie nikt nie krzyczał
słowa zawisły
uderzą gdy schowam łzy do koperty
wyślę pod nowy adres
wcześniej muszę pozbierać siebie
ze śliskiej jezdni
zapakować i zaszyć ból
przecież nie po to pozwoliłeś mi pisać na czystej kartce
żebym umarła
Komentarze (9)
"przeciez nie po to pozwoliłes mi pisać na czystej kartce " - przecież*, pozwoliłeś*
Dużo zacności tu widzę, jestem na tak.
Ślepnę Ritha, bo przecież to nie wina klawiatury...
Dzięki za przeczytanie.
Pozdrawiam.
Ślepnę Ritha, bo przecież to nie wina klawiatury...
Dzięki za przeczytanie.
Pozdrawiam.
Bardzo ładne i smutne. Podoba mi się początek i zakończenie (te powtórzenie bardzo fajne).
Czwarta zwrotka najbardziej uderza.
Pozdrawiam.
Dziękuję, Adelajda za przeczytanie i komentarz.
Również pozdrawiam.
Emocjonlanie ale i surowo, i siła mimo wszystko siła.
No przecież nie można [chyba] się położyć i czekać na śmierć... ona i tak przyjdzie, nie ma co wyglądać z teśknotą. To nie siła tylko realizm.
Dzięki za komentarz. Pozdrawiam.
Poruszyłaś umysł... zapakować i zaszyć ból... bardzo to skomplikowane. Bo każdy inaczej odbiera śmierć kogoś bliskiego. Ile czasu potrzeba aby zaszyć ból. Pzdr
Kiedy wiersz porusza umysł, wtedy jest dobrze napisany, bo przecież o to tak naprawdę chodzi. Jeżeli chodzi o śmieć, to ta ma róźne oblicza szczególnie kiedy coś w nas umiera... Nie wiem ile potrzeba czasu, żeby zaszyć ból, kiedy się dowiem - napiszę.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania