Na Ptasiej
lustro odbija codzienność
ranek jak gazeta
możesz czytać albo zakryć twarz
udając niewinność
może okaleczy dzień
krew słodko spływa
kobieta tłucze szkło
spokojne miasto ptasia ulica
piją jak ptaki nieprzerwanie
spragnieni szukają
twojego powietrza
sąsiad wyleciał z czwartego piętra
krzyczy
łap mnie za skrzydła
na Ptasiej ptaki nie przestają śpiewać
miasto i spokojna okolica
chronię ich ciałka pełne kwiatów
w modlitwie do martwej rzeki
nie chcesz nie patrz
potrafisz uderzać aby zabić
Tak
kochają siebie inaczej
szybko bez blizn
Następne części: Na Ptasiej
Komentarze (13)
Bingo?
Ptaki są nie wszystkie czyste. Czyżby?
Bettina w pierwszej wersji ten tekst był jak marny kryminał. Teraz na szybko zmieniłam. Jeśli dobrze pamiętam to opisywałam patologię i mnie poniosło:) to raczej nie jest temat na wiersz. Ale nie chcę zgubić kilku wersów. I jeszcze coś poprawię. Dziękuję
No 👎 jak bɛdziesz potrzebowala interpunkcji, wal jak w dym
Wiem interpunkcja wana sprawa. Pomożesz
Patologia też ważna sprawa. Czy tutaj na opowi jest patologia? Bo na Ptasiej w moim mieście jest
Ważna miałam napisać
https://youtu.be/tzUqOFTuAoY?si=ijyT23OcYq2zl9uy
Super...chwilami.
Początek wspaniały.
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia 🌻
Wzajemne chociaż już po siedemnastej ale jeszcze został wieczór
Ptaki śpiewają, nie wiedząc,
że na dół leci człowiek.
Niebo jest czyste, powietrze słodkie,
a miasto ma swoje rytmy.
I w tej symfonii, co trwa bez końca,
tylko on jeden gra na strunach ciszy.:))) tak tylko sobie … fajny
zingara świetnie piszesz 🙂 dziękuję
W sensie lubię Twoje wiersze i to że potrafisz się bawić słowem i mniemam że nie tylko🙂
Oj co ja jeszcze potrafię :))) fiu fiu sama nie wiem , dzięki że jesteś
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania