Na znak pokoju

Czasem proszę myśli:


zostańcie;


nie idźcie w świat,


bo potem błądzę za wami,


jak cień za wiatrem,

jak liść za własnym drżeniem.

 

Moje myśli – jak dzieci –

nie znają posłuszeństwa.


 

Wybiegają przede mną w świat


nagie,

nieuchwytne,

niespokojne,

hałaśliwe, jak ptaki przed burzą.

 


Wtedy nakazuję im:

zostańcie;


lecz one pędzą dalej,

bezwstydnie unosząc mój

lęk,

obawy,

pragnienia,

jak płomień w dłoniach z papieru.

 

Więc pozwalam im odejść,


bez gniewu.

A ja zostaję sama,

z pustką

wypełnioną milczeniem,

jak przestrzeń między

wdechem i wydechem,

jak niebo o zmierzchu,

bez gwiazd.

 

Chciałabym je chronić,

zanim wzniosą się w niebo,

gdzie mój głos nie sięga,

gdzie słowo

staje się światłem.

 

A ja milczę, chociaż wiem,

że wytchnienie nie zamieszka

w moim sercu,

dopóki nie nauczę się

akceptować życia

jako rzeki,

która płynie

nawet bez brzegu.

 

Na znak pokoju

zbieram

ich rozproszone okruchy,

i patrzę bez żalu,

jak odchodzą. 


Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • il cuore pół roku temu
    Tyle słów, więc już myślałem, że znasz jakiś sposób i masz pomysł. Ech —...
  • LydiaDel pół roku temu
    Naturalnie, że mam pomysł, bo inaczej bym nie pisała, ale zatrzymam dla siebie. Interesuje mnie Twój. Masz jakiś?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania