Najbardziej nienawidzę w sobie niemocy.

Gdybym mogła cię zranić — zrobiłabym to bez zastanowienia.

Klęczałbyś tam, gdzie wcześniej stałeś dumnie.

Gdybym mogła o tobie zapomnieć — dzieliłyby nas sekundy istnienia.

 

Gdybyś był ogniem — odcięłabym ci tlen.

Gdybyś był iskrą — zdusiłabym cię w zarodku.

Znalazłabym każdy sposób, by zadać ci cios,

wet za wet.

Mogłabym nawet przerwać ci rdzeń.

 

Ale ty, jak tchórz, nosiłeś moje ciało jak mundur.

Karmiłeś się każdym dniem, w którym próbowałam być silna.

Znałeś drogę do miejsc, które bolały najbardziej.

Zamieszkałeś we mnie, pod moim własnym imieniem.

 

Na początku — senność, zmęczenie.

Potem dźgałeś mnie w serce.

Śmiałeś mi się prosto w twarz, wzbudzając nudności i zawroty głowy.

I znowu walka o każdy oddech, o każdą zgubioną łzę…

 

Aż w końcu stałeś się faktem.

 

Patrzyłam w lustro i nie wiedziałam, które z nas wygra.

Alea iacta est — powiedziałeś

i rzuciłeś mnie lwom na pożarcie.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • il cuore 2 godz. temu
    Ja pierdolę!?
  • il cuore 2 godz. temu
    Do chuja ale kropka tytule jest błędem gramatycznym zapisu🐎
  • Cain godzinę temu
    Ciekawe

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania