nie ciągnij za warkocze
nie lubię, kiedy mnie malujesz. łzy wylewają się z obrazów.
kapią jak deszcz. po kropli albo jak krew z rozciętej rany.
zalewają pokoje. topią.
wtedy uciekam. od ciebie. od siebie.
jakbym odcinała korzenie, a one odrastają.
codziennie.
zamykam je w szarych murach. za oknami, które widziały
rozpadające się iluzje.
zbieram je. podnoszę z ziemi i zaciskam w dłoniach.
na nowo uczę się stawiać kroki.
Komentarze (10)
Dziwi mnie gdy ktoś mówi, że nie zmieniłby nic w swoim życiu, bo kłamie albo tak wypada powiedzieć.
Bez niego nie całość odbierana jest inaczej, lubię takie zabiegi.
Trzeba iść spać chyba
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania