Nie lękajcie się, cz. 4

Z dnia na dzień z telewizorów, ekranów urządzeń mobilnych, głośników radiowych i wreszcie papierowych szpalt wylewało się coraz więcej propagandowego szamba przeciwko opozycji, Federacji Europejskiej (wraz z nakłanianiem do poparcia "odzyskania niepodległości od okupanta"), mniejszościom seksualnym, religijnym, ateistom, Niemcom, Francuzom, Żydom, Litwinom i kto tam jeszcze mógł się narazić. Informacji z kraju i ze świata było coraz mniej, musiały ustąpić zmanipulowanym, propagandowym materiałom. Nie było to nic nowego, trwało to już wiele lat, ale nasiliło się od czasu pogorszenia się sytuacji gospodarczej, podziału kraju i nawarstwiających się problemów z infrastrukturą, katastrofą w ochronie zdrowia oraz innych nieprzyjemności trapiących zwykłych obywateli. Protestujących w jednym z mniejszych miast młodych ludzi, których koleżanka omal nie umarła rodząc dziecko z gwałtu nazwano "zwolennikami mordowania dzieci". Propaganda państwowa potrafiła nawet prozaiczny wypadek samochodowy spowodowany przez pijanego kierowcę połączyć z LGBT - w jednym z wydań propagandowego serwisu telewizyjnego wskazano na większą tendencję osób homo- i biseksualnych do popadania w nałogi, posługując się wynikami badań z dwa tysiące szóstego roku, na co zwrócił uwagę jeden z nielicznych niezależnych portali informacyjnych nadal dostępnych po wschodniej stronie zasieków. Programy satyryczne wyśmiewały wysyłaną z zachodniej części kraju pomoc dla dotkniętego poważną suszą afrykańskiego kraju, a transport wolontariuszy na miejsce propagandysta skomentował tak, że jeden samolot leci tam, a pięć z powrotem, pełnych terrorystów i leni. W studio rozległy się brawa.

Znów wróciły do łask sprowadzane z Dalekiego Wschodu odbiorniki na fale krótkie, dzięki czemu możliwe było słuchanie zachodniopolskich i zagranicznych stacji na częstotliwościach, których póki co nie zakłócały pospiesznie stawiane zagłuszarki. Popularnością cieszyła się też sieć TOR, choć w razie przeszukania, a zdarzały się one coraz częściej u osób podejrzewanych o "działalność antypolską" posiadanie takiego programu mogło skutkować dalszymi nieprzyjemnościami w postaci na przykład publicznego oskarżenia o posiadanie nielegalnej pornografii, co oczywiście później było przez odpowiednie służby publicznie prostowane wraz z przeprosinami, ale jak wiadomo, w takich sytuacjach trudno zmyć raz przyklejone błoto.

Mimo tego, że propaganda, już i tak toporna, stawała się coraz bardziej chamska, bezwzględna i prostacka, nadal miała swoje grono wiernych odbiorców, w niektórych miejscach wcale niemałe. Akty przemocy wypychały osoby LGBT z mniejszych miejscowości do Niepokalanowa, gdzie też nie mogli czuć się zbyt swobodnie. Mnożyły się ataki na osoby o innych kolorach skóry, organizacje pozarządowe, dewastacje synagog i meczetów.

Na obydwu stronach zasieków zbierały się grupy chcące przedostać się przez bramę. Z czasem przybywało tych zainteresowanych przejściem w kierunku zachodnim, a ubywało tych, którzy pragnęli znaleźć się wśród swoich na wschodzie. Wschodnia RP znacznie więc poluzowała warunki pobytu dla obywateli z miejscowości na zachodniej stronie, natomiast Zachodnia RP znów je zaostrzyła, bojąc się nawału zubożonych imigrantów, wzrostu przestępczości i oczywiście napływu szpiegów. Zrobiła to też większość państw Federacji Europejskiej, traktując już Wschodnią RP jako państwo de facto trzecie, zbuntowaną prowincję na kształt Naddniestrza. Jeśli ktoś decydował się na ucieczkę gdzieś dalej, to najczęściej przez Słowację, co z racji warunków naturalnych było ryzykowne, szczególnie w chłodniejszych porach roku. Niektórzy uciekali przez Litwę, ryzykując z kolei spotkanie z tamtejszymi nieprzyjemnymi pogranicznikami, najbardziej zdesperowani przez neutralną Ukrainę i Węgry lub Rumunię.

Mężczyzna o posturze zawodnika sumo usiadł przy stoliku tuż przy oknie kawiarni w pobliżu dworca centralnego. Sprawdził czas, za dziesięć minut powinni przyjść, on w tym czasie napije się kawy. Lekarz zabronił, ale bez paru filiżanek dziennie trudno było funkcjonować na takich obrotach, na których sumita działać musiał. Brązowe ziarna były też z tygodnia na tydzień coraz droższe, a sytuacji nie ułatwiało to, że tylko jeden, na dodatek eksterytorialny port morski znalazł się po podziale na wschodzie, co powodowało liczne protesty i zamieszki na wybrzeżu. Sumita jednak pieniądze miał. Jego zachodniopolski pracodawca płacił szczodrze, dodatkowo wynagradzając tę zsyłkę do Niepokalanowa, a małe, skorumpowane oczka świeciły się niczym nocne lampki na samą myśl o dodatkowym, nie do końca legalnym zarobku. Jak za każdym razem. Z drugiej strony, uspokajał sumienie tym, że przecież pomaga ludziom, a że nie za darmo i że nielegalnie... Nie jest organizacją charytatywną, a dodatkowo naraża własny tyłek.

Dawid i Marcin weszli do restauracji, rozglądając się. Szukali dwóch kostek cukru na serwetce u brzegu stolika. Znaleźli. Przywitali się z sumitą i usiedli naprzeciwko niego. Kelnerka akurat przechodziła i zebrała od nich zamówienia. Obydwaj zamówili herbatę.

- Zatem chcecie za mur? - od razu przeszedł do rzeczy sumita.

- W rzeczy samej - odpowiedział mu Dawid. Marcin przytaknął, to on załatwił przez swojego znajomego urzędnika spotkanie z kimś wyżej, tym oto człowiekiem naprzeciwko.

- Panie Dawidzie, nie musi pan opowiadać, o co chodzi, ja o wszystkim wiem. Na waszym miejscu nie wahałbym się ani chwili. Atmosfera tu jest coraz gorsza dla... takich par jak wy. Nie wiem, czy macie dostęp do niezależnych serwisów, ale powinniście to przeczytać. Przeskakujcie między kartami, wszystko aktualne, najstarsze sprzed miesiąca.

Informacje z polskojęzycznych i anglojęzycznych portali. Seria dziwnych zaginięć gejów i lesbijek w stolicy i innych większych miastach Wschodu. Zabójstwo pary gejów w ich mieszkaniu w stolicy - dwa dni wcześniej jeden z nich zwierzył się matce, że czuje się śledzony i ktoś był w mieszkaniu pod ich nieobecność. Nie zdążyli wymienić zamka. Założona przez jedno z religijnych stowarzyszeń strona ujawniająca dane osób LGBT, zwłaszcza z mniejszych miejscowości, nie tylko biorących udział w stowarzyszeniach, ze szczególnym uwzględnieniem wiarołomnych mężów i żon (tu Marcina przeszedł lekki dreszcz). Trzydziestopięcioletni pracownik fabryki doprowadzony do samobójstwa szykanami z powodu orientacji seksualnej. Lesbijka pobita i trwale oszpecona kilkaset metrów od domu, na zlecenie własnych rodziców. I wiele innych doniesień.

- Jeśli wam mało, znajdę kolejne. O tym pisać i mówić tutaj nie wolno, bo zamieszani są w to ludzie partii oraz księża w terenie, a ci są nietykalni. To, co wam oferuję nie jest za darmo oczywiście. Ale gdyby ci, o których czytacie zdecydowali się na taki ruch, dziś by żyli, cali i zdrowi w Łodzi, Poznaniu, Bydgoszczy, Toruniu czy jakimś innym Szczecinie. Albo w jakimś zupełnie innym kraju. Dostaniecie dwuletnie wizy z możliwością przedłużenia, dokumenty przygotuję, kiedy tylko otrzymam pieniądze, będą gotowe od razu. Napiszę wam zaraz, gdzie się spotkamy, bo ta miejscówka jest już spalona. Jeśli znajdziecie legalną pracę i mieszkanie, nie będzie z przedłużeniem ważności po dwóch latach żadnego problemu. Nasz kraj, znaczy nasza połówka kraju robi problemy głównie na początku, nie chcą... znaczy nie chcemy nawału szpiegów i biednych, którzy później lądują na ulicy. Gdybyście widzieli, jak wygląda to na Piotrkowskiej...

- Rozumiemy, liczymy się z kosztami - powiedział Marcin.

Urzędnik wyjął wizytówkę, na odwrocie przepisując coś z ekranu swojego telefonu.

- Proszę - podsunął kartonik chłopakom.

Adres portfela ethereum, miejsce kolejnego spotkania i oczekiwana suma oraz termin wpłaty - najpóźniej jutro, z powodu wahań kursowych.

Marcin schował wizytówkę, zanim Dawid po nią sięgnął. Chwilę rozmawiali z urzędnikiem, nie wątpili w to, że takie rzeczy się w ich kraju dzieją, natomiast dobrze też wiedzieli, że ten człowiek chce po prostu zarobić. Byli jednak zdecydowani. Marcin poczekał, aż jego partner pójdzie sobie odskoczyć do toalety, wziął serwetkę, napisał coś na niej i przekazał sumicie. Ten wyjął kolejną wizytówkę, zapytał przyciszonym głosem o coś, skinął głową, sprawdził coś na ekranie telefonu i napisał nową oczekiwaną kwotę kryptowaluty.

Drogę do domu Dawid i Marcin spędzili w ciszy. Dawid czuł się winny, że nie dość, że to nie on załatwił im spotkanie z typem ze służb migracyjnych, to jeszcze zapłaci, bo Dawid nie miał zielonego pojęcia o kryptowalutach. Owszem, posiadał trochę euro i funtów pochowanych tu i tam, ale nie rozumiał zagadnień związanych z cyfrowymi walutami, na dodatek przerażały go wahania kursów, które potrafią sięgać 20-25 procent dziennie.

- Nie chcę, żebyś tylko ty płacił.

- Jakoś się kiedyś rozliczymy - zaczął Marcin.

- Wiesz co? Mnie to wkurwia, że w ogóle musimy tak kombinować. Zrobiliśmy komuś coś złego?

- Ja tak - bez wahania odpowiedział Marcin.

- Ale pierdolisz, nie ty pierwszy, nie ostatni. Weźmiesz rozwód, dom sprzedacie. Nie macie dzieci przecież. Rodzice też zrozumieją - spokojnie mówił Dawid prowadząc auto.

- Tego nie wiem. Kurwa, ja poza głosowaniem nigdy się nie bawiłem w politykę, bo to śmierdzi. Właściwie nawet jestem bardziej prawicowy. Do kościoła chodzę, może nie co tydzień, ale jednak. A i tak na mnie też trafiło - nerwowo zaczął Marcin, nie odpowiadając na wątek poruszony przez partnera. Przypomniał sobie, jak kilka lat wcześniej popierał siłowe wyrzucanie uchodźców i było mu teraz trochę wstyd, bo teraz "oni" przyszli po niego. Może jeszcze nie tak dosłownie...

- Ja tam już w życiu nie pójdę. Niech sobie gadają, co chcą. A i tak niedługo będziemy razem w Poznaniu. Nie stresuj się.

Dawid położył się do łóżka, tej nocy nie mógł spać. Odpisał siostrze, studiującej w mieście powiatowym i przyjeżdżającej na weekendy, w środku tygodnia pytającej zwykle, jak leci. Gdy w końcu udało mu się zasnąć, przyszła wiadomość.

"Marcin: Dawid, musimy się pilnie spotkać. W tym parku, co ostatnio. Pojutrze, koło 17. Ważne. KC. Nie odpisuj. Marcin."

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (10)

  • poco 3 miesiące temu
    lękać nam nie nada
    zaleta, nie wada
    to nasza parada

    chodzić po chałupie
    ze piórkiem we dupie
  • Angela 3 miesiące temu
    Przeczytałam wszystkie części i napiszę szczerze, że weszły gładko, choć pomajstrowałabym trochę przy dialogach.
    Dosyć przerażająca, chociaż niestety możliwa wizja przyszłości i tych dwoje ludzi, którzy chcą tylko żyć normalnie.
    Ciekawa jestem ciągu dalszego. Jak to się potoczy?
    Pozdrawiam.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    *Troje - jest jeszcze Aneta, żona Marcina, nieświadomie i nie ze swojej winy wciągnięta w skazany na niepowodzenie związek. Można różnie oceniać postępowanie Marcina, ale w mniej konserwatywnym i bardziej tolerancyjnym społeczeństwie nie musiałby iść w układ, który jego też niszczy.
    Dialogi - spróbuję nad tym popracować.
    Dziękuję za głos, pozdrawiam.
  • Angela 3 miesiące temu
    cos_ci_opowiem Masz rację, tak bardzo przejęłam się losem chłopaków, że całkowicie
    zapomniałam o Anecie, a przecież, gdyby Marcinowi udało się uciec z Dawidem, to
    ona zostanie całkowicie sama.
    Pozdrawiam
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Angela Czy ja wiem? Są przecież obydwoje na etapie, w którym można zacząć od nowa. OK, jest wspólny dom, ale można go sprzedać. Później można zabrać się za budowanie nowego życia. Pozdrawiam.
  • Garść 3 miesiące temu
    Mnie ta część "weszła" najlepiej, tak pisz. 5
    Akcja nabiera rozpędu, szykuje się podstęp od strony wydawałoby się bezpiecznej.
    Postaci nabierają charakteru, a tło szczegółów.

    Słuchając do 24-tej obrad sejmu, już wiem. Taki może być konkretny powód rozbicia dzielnicowego kraju. Zdrajcy, V kolumna, teściowa z Tuskiem (słowa ministra) winni być izolowani na Zachodzie. Reszta wbita w ścianę wschodnią.
    Histeria o zagrożeniu bytu Ojczyzny, przy okazji wprowadzenia nowego rozporządzenia, poraża.
    Dlaczego tak robią?
    Prezes był łaskaw wymienić trzy największe problemy dla Polski:
    -inflacja,
    -covid,
    - siły wewnętrzne szkodzące państwu (czyt. władzy).
    Zauważmy. Nie parę tysięcy migrantów, nie polityka Łukaszenki czy Rosji.
    Ok. dwóch milionów Ukraińców pracuje u nas, spora część już mieszka, mimo że Wołyń nie zniknął z pamięci.
    !20 tysięcy Czeczenów wchłonęła niedawno RP, część została, zero zamachów terrorystycznych (nawet te w
    Rosji były sprokurowane przez KGB).
    W kościołach w niedzielę był odczytywany list pasterski o humanitarnej potrzebie traktowania ludzi, pozostających w kleszczach polityki Łukaszenki i Kaczyńskiego.
    Kaczyński nie wzywa pomocy Zachodu, rozpętując histerię zagrożenia Polski, bo doskonale wie, że to pikuś. Ale naiwni kupią wizerunek ojca narodu broniącego rodaków przed nawałą, przyda się on (wizerunek) w notowaniach i przyszłych wyborach.

    Tymczasem zdesperowani migranci mają "ścieżkę zdrowia", pushback. Wpychanie do rzeki, do lasu, szczucie psami, oblewanie wodą, traktowanie gazem pieprzowym, no ale jak przejdą pas ziemi stanu wyjątkowego, jest szansa na złożenie papierów azylowych lub przemyt do Niemiec.
    Osiem na razie znalezionych trupów po polskiej stronie, czy to już koniec?
    Będzie coraz zimniej, a i zmaleje liczba osób udzielających im pomocy.
    Dzielnej władzy już ktoś anonimowo pomaga, był napad na trójkę migrantów: łom i zdarcie z kobiety ubrania, oraz zniszczenie pięciu samochodów medyków, którzy udzielają pierwszej pomocy. Normalnie, pogratulować bandziorom postawy.
    Czynem, a nie zapiskami na forum, potwierdzają swój patriotyzm, odważnie wspierają władzę na "ścieżkach zdrowia".

    W Kuźnicy, na przejściu granicznym, chłopak, może dziesięciolatek, filmowany od strony ukraińskiej, rzucał pod strumieniami wody z polskich armatek kamieniami. Jak jego polski odpowiednik w czasie haniebnego stanu wojennego za czasów Jaruzelskiego. Wygląd polskich mundurów się zmienił, charakter władzy - nie.

    Wybacz dygresję, dobrego dnia.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Ciężko mi się odnieść do tej dygresji, pozdrawiam.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Nie chcę, żeby zabrzmiało to tak, że nie czytałem, przeczytałem, ale trudno mi po prostu cokolwiek napisać, bo poruszyłaś w swoim komentarzu tak dużo wątków, że nie wiem, za co złapać. Jeśli chodzi o Wołyń, z racji miejsca, z którego pochodzę nie mówiono o tym tyle, bo ludzi z tego regionu dotyczył podczas wojny terror niemiecki i rosyjski, ukraiński rozgrywał się relatywnie daleko. Dla mnie temat Wołynia to nowość, która wypłynęła przed kilkoma laty, kiedy "demokratyczne" władze w Kijowie zaczęły uśmiechać się do nacjonalistów z zachodniej Ukrainy sławiących zbrodniarzy pokroju Bandery. Dlatego jestem w szoku, że tak szeroko otworzono drzwi dla gastarbeiterów z tego kraju, a bronimy się po raz kolejny przed kilkoma tysiącami uchodźców wojennych, a niech będzie i że to są w pewnym odsetku migranci ekonomiczni. Od czego mamy służby, żeby ich sprawdzić? A, poczekaj. Mamy? Czy przypadkiem nie rozmontował ich pewien znawca języka keczua, który później zabrał się za armię z podobnym skutkiem? Wreszcie, od czego mamy służby migracyjne, które będą kontrolować, czy Ahmed poczciwie kroi kebab zamiast żyć z zasiłków? Do tego arabscy lekarze chyba nam nie przeszkadzają, ale mniej lub inaczej wykwalifikowanymi ludźmi będziemy pogardzać?
  • Bajkopisarz 3 miesiące temu
    Bardzo dobry rozdział, tym razem nie mam uwag, wszystko jasne.
    Ciekawi mnie, czy inspirujesz się trochę historią obu Korei? Jak to jest, że robi się dla ludzi taki raj na ziemi, a oni i tak chcą z niego nawiać.
  • cos_ci_opowiem 3 miesiące temu
    Malutkie nawiązanie do Korei dopiero będzie, planuję od samego początku pisania. Dzięki za głos, pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania