Nie puszczę z dymem
Ziemia paruje. Nocą przeszła
burza. Wezbrały ścieżki, drogi.
Piach zrysowany rwącym nurtem
za dnia wypieszcza bose nogi.
A w zagłębieniach lustra wody,
do stóp rzucone dla ochłody.
Na bagnach koncert - brzęczą arie.
Ptactwo zerwało się do lotu.
Każdą komórkę ciała karmię
cudem natury. Bez powodu
zamykam szczelnie szczęście w dłoni
(jeśli się wymknie, nie dogonię).
Tatarak, mięta - rzekę stroją;
obłe kamienie. Przysiąść. Chwile
topią codzienne niepokoje,
a ja pod słońce głowę schylam.
Badam palcami chłód; plusk gada
do mnie i ptactwa na biesiadach.
A nieopodal starorzecze
gości łabędzie, rosną młode.
Podglądam z dala. Tu też szczęście
kołysze się na gładkiej wodzie,
czaruje kręgi, miga złotem.
Chowam pod żebra, by na potem
jak znalazł mieć, gdy jesień, zima...
Dym zamgli obraz, mknąc z komina.
Komentarze (12)
Bardzo, bardzo lubię takie klimaty... ocieka liryką 10
Bardzo mi miło, Grafi. Thnx :)
No coś takiego, liryka jednakowoż wzięła się z żebra,
Choć tak niemęski, a jak Ewa;)
dużo świecidełek i jakby ze złota, tylko to tombak...
No jasne. . I w ogóle tiaaa.
Ech... no tak, to jest wysoki poziom... tego i owego. Jest jakieś określenie na taki format?
cul8r 🥹
Ot, rymowanka:)
Pozdro
A to całkiem ładne jest. Zostawiam piątaka zdecydowanym kliknięciem.
Dzięki za zdecydowanie :)
Pozdro
Nie trzeba wychodzić z domu i być na spacerze. Komplet
Trzeba wychodzić:)
Dzięki bardzo:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania