Poprzednie części: Nie wierzę...
Nie wierzyłeś, że wierzę? (+18)
Niewielki kościół liczący sobie niemal dwieście lat stoi na obrzeżach miasta. Jego fasadę wykonaną z piaskowca wieńczy figura świętego Michała Archanioła ustawiona pomiędzy dwiema ażurowymi wieżyczkami. Złożone skrzydła opadają wzdłuż tułowia. W rękach dzierży pikę zakończoną krzyżem.
Na całość zapraszam do Zeszytu trzeciego mojej książki: Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (19)
Fantastyczne, KarOla! Piona zasłużona: ): )
Dziękuję Noren :)
Współczesny Hiob. Z kunsztem przedstawiłeś dramat człowieka zrozpaczonego. Jestem ateistką, ale Biblia to arcydzieło. Atmosfera starych świątyń i sztuka sakralna zawsze silnie oddziałują i pobudzają do głębokiej refleksji. Pytanie o sens zdarzeń tak mocno wybrzmiewa w Twoim utworze. Widzę cień Boga, który pada na człowieka wierzącego. To ludzkie, prośba o wyjaśnienie i potrzeba gestu pocieszenia. Dla mnie rzeczywistość jest zbiorem cząstek o pewnych cechach, ale boski cień zachwyca moją wyobraźnię. Dziękuję i zostawiam 5.
Pięknie dziękuję :) Ten tekst chodził za mną dłuższy czas, ale nie znajdywałam powodu do takiego wielkiego żalu i zwątpienia. Wreszcie znalazłam. Może za ubogo opisałam kościół pomijając zupełnie opis wnętrza, ale chciałam, żeby czytelnik skupił się na postaci, a nie oglądał freski :)
KarolaKorman, i właśnie emocje znalazły się na pierwszym planie, a szczegółowy opis tła nie był konieczny :)
Kurczę... Świetny tekst, idealny do spania ;) chwila refleksji była... Więc zasłużone 5 ;)
Fajnie, że miałeś chwilę refleksji, dziękuję :)
wow. Mocne słowa, ale idealnie opisana frustracja człowieka. 5 :)
Dziękuję Ci candy za wszystkie pozostawione komentarze :)
....5 :)
Dziękuję :)
Nawet nie wiem co napisać, po prostu mnie zatkało. Wielkie 5
Dziękuję, że po krótkiej nieobecności nadrobiłaś i przeczytałaś wszystko, co w tym czasie dodałam, dziękuję :)
Mnie również zatkało i nie wiem co napisać, wybacz. Tekst jest nasiąknięty emocjami, które wręcz przytłaczają ciężarem, co jest dobre. Naprawdę dobre opowiadanie.
Dziękuję Shiroi :)*
Z takiej strony językowej nie znałam cię. Ale jestem pod wrażeniem. Wielkie rozżalenie mężczyzny któremu los zabrał to co najbardziej kochał. Zostawił tylko starego kota. Symbolika tej wielkiej rozpaczy jest taka znana nam wszystkim. Też wołam do Boga i zadaję pytania dlaczego zawsze zabiera nam to co najlepsze. Dlaczego patrzy się na umierające dzieci w oddziałach onkologicznych, dlaczego pozwala na barbarzyńskie wojny. Przecież on wszystko może. Też rzadko chodzę do kościoła z powodów osobistych, ale modlę się do niego swoją modlitwą i proszę go o pokój dla tych najsłabszych. Ponoć Bóg daje krzyż tym ludziom których kocha. Ale ja nie chcę takiej miłości.
pasjo, przepraszam, nie widziałam tego wpisu wczoraj. Taka miłość, o której piszesz, jest straszna. Porównując ją do ziemskiej miłości Bruno kochał Lenę, a matka Kornela z moich opowiadań. Ja też bym takiej nie chciała :( Pozdrawiam serdecznie :)
Ałć. Nie wiem dlaczego, ale po przeczytaniu pomyślałam, że to bardzo...odważny tekst. Mocne słowa, bez upiększania, głaskania - ale tak chyba wygląda bezsilność. Są rzeczy z którymi nie da się pogodzić. Ode mnie komplet gwiazd i pozdrówka.
Ale zrobiłaś mi przyjemność, że odkopałaś takiego staruszka :)
Tak, mocne słowa padły w tym tekście, ale wyobrażając sobie sytuację, w której znalazł się bohater, słowa same układały się w taką całość.
Dziękuję za odwiedziny :)
Pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania