Niebo istnieje (3)
18 października 2012 r.
RAK
UMRZESZ
CIEMNOŚĆ
Te trzy słowa zamieszkały w mojej głowie ostatnimi czasy. Jeszcze nigdy nie czułam takiego lęku i niepewności kolejnych dni.
Od tamtej pory, kiedy dowiedziałam się o chorobie, nie wychodzę z domu. Oglądam filmy, a właściwe płacze. Nieustannie wylewam potoki łez i zdaje sobie sprawę, że nie tak powinnam spędzać ostatnie tygodnie swojego życia, ale sama myśl, że mogę już niedługo stracić każdy zmysł doprowadza mnie do szału.
Wyobraźcie sobie.
Jednego dnia wychodzisz przed dom i widzisz tą zieleń, tak uspakajającą. Błękit nieba albo po prostu chmury deszczowe. Słońce, zwierzęta, ludzi. Czujesz zapach wiatru, słyszysz śmiech dzieci bawiących się tuż niedaleko.
Czujesz nieśmiałość, kiedy pierwszy raz od dawna ktoś mówi ci komplement. Miłość, przyjaźń nawet i cierpienie.
A teraz wyobraź sobie, że to wszystko znika. Pojawia się strach, niepewność. Pustka tak przytłacza i powoduje, że stajemy się zagubieni.
Naprawdę jeszcze nie jestem gotowa, by stracić to wszystko, co inni uważają jedynie za otoczenie.
Patrzę w odbicie w lustrze. Widzę przygnębioną, szczupłą dziewczynę, jakby zmęczoną. Ma opuchnięte powieki i smutne oczy.
Ciężko mi na siebie patrzeć, kiedy wyglądam jak wrak człowieka.
Naszła mnie ochota, aby wyjść do ogrodu, zaczerpnąć powietrza. Zarzuciłam mój ulubiony, szary, wieloletni sweter i uchyliłam drzwi balkonu. Zimny powiew powietrza uderzył w moją twarz powodując miłe uczucie. Ściemniało się pomału, lecz moim zdaniem pora wieczorna jest najpiękniejszą, najprawdziwszą porą dnia. Siadam na huśtawce w kolorze ciemnego brązu, która pod moim ciężarem ciała zaczyna lekko skrzypieć, lecz mi to nie przeszkadza. Zamykam oczy i wsłuchuje się w dźwięk piosenek tutejszych ptaków współgrających z szumem drzew.
Jak ciężko będzie mi się z tym rozstać - to myśl, która nie daje mi spokoju od kilku minut, lecz w końcu zdaje sobie sprawę z pewnej rzeczy.
Może tak ma być? Jestem zdania, że nic nie dzieje się bez przyczyny, więc i to musi mieć jakiś sens.
Może jestem tak dobrym człowiekiem, że Bóg chcę mieć mnie przy sobie bym pilnowała sumienia tych bardziej zepsutych ludzi.
Albo chce ukarać mnie za błędy. Nie wiem i tak naprawdę nigdy się nie dowiem.
Powinnam dziękować za te 16 lat życia na tak pięknej planecie jaką jest Ziema. Wśród ludzi, tak innych. Za wszystkie wydarzenia powodujące, że moje dni nie były tak nudne.
Teraz trzeba w końcu żyć pełnią życia i czerpać, brać garściami jej każde mniej i bardziej piękne zachcianki. Nie liczyć czasu, bo każdy ma swój początek i koniec.
Dziś bardziej refleksyjna cześć.
Myślę, że się spodoba.
ps; Przepraszam, za błędy. Pisałam szybko i nie sprawdzałam.
Komentarze (11)
Ojej, super rozdział <3333. Cudooo <33333. Zostawaim 5 :)
Dziekuje :*
Cudne *-* <333 5 !!
bardzo mi miło :)
Piękne, opisanie uczuć po prostu bajka. Tak to jest, gdy żyjemy normalnie nie zdajemy sobie sprawy gdzie jesteśmy i jak tu jest pięknie. Dopiero gdy przychodzi do nas choroba, przez którą możemy zejść z tego świata, wtedy wszystko wydaje się tak nowe, tak piękne i wtedy żałujemy wszystkich straconych chwil. Niestety tak już jest, jak ja to mówię ~ wszystko dzieje się po coś. Żyjemy - po coś, Umieramy - po coś.
Rozdział pomimo tego, że jest krótki bardzo mi się podobał i zostawiam 5 :* Pozdrawiam!
Dziękuje i taka jest rzeczywiście prawda :)
Krótki, ale ciekawy rozdział. Cieszę się, że mogłam go przeczytać. Jest w nim dużo przemyśleń, ale uważam, że to dobrze. Zostawiam 5 :)
<3
Czekam na kolejną część :)
Ta dziewczyna jest nieuleczalnie chora? To ciekawe, bo albo jest na prochach, ale zupełnie pogodzona ze śmiercią. Emocjonalnie bardzo płaskie - jak na psychotropach - piszesz o śmierci, nieuchronnym jej nadejściu... a ja mam wrażenie, jak byś pisała o kubku kawy latte.
A jak twoim zdaniem powinien wyglądać opis uczuć dziewczyny śmiertelnie chorej? Ja chciałabym, aby w tej części zrozumiała, że warto czerpać tyle ile może przez ostatni czas. Ma leżeć i się użalać?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania