nienaWIDZĘ CIĘ
twój uśmiech to rynsztok
a ja jestem żebrakiem, który chowa się w jego brudach
szukając szczęścia zsiniałymi dłońmi
chciałam cię kochać, żeby móc pokochać siebie
teraz cię nienawidzę
i siebie też
jeszcze mocniej niż kiedykolwiek
twoje dłonie na jej talii pokazały mi
jak bardzo się pomyliłam
nie powinnam cię wtedy spotkać
nie powinnam pozwolić ci otworzyć mojego serca
to moja wina, że kolejny raz
zaufałam gwiazdom
Komentarze (3)
Jest w tym wierszu coś, co sprawiło, że przeczytałam go kilkukrotnie. Podoba mi się : ) 5
Bardzo dobry tekst.
Trafił nie do mnie, a we mnie.
Bardzo git.
Plus, ciekawy tytuł.
Rany, jakie to prawdziwe.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania