Nieprawdoponocne (wiersze niewybrane)
W gęstych obłokach pościeli
ujrzałem dym rozczarowań
ulatujący z twych połamanych kości
wśród morfiny z małych radości
starałaś się go ukryć
kiedy stałem nad twym łóżkiem
i chciałem być tylko mgłą
lecz ty rzuciłaś mi to spojrzenie
słone i samotne boleśnie trzeźwe
uczyniłaś mnie kształtem wśród cieni
i choć już wtedy wiedziałem
nie ma dla ciebie żadnego ratunku
to zostałem i pozwoliłem byś mnie zużyła
chwyciłaś mnie jak strzykawkę
i wcisnęłaś sobie w wypalone żyły
uczyniłaś mnie bezsennym i materialnym
przypadkowo nieuleczalnym
i kiedy podłączyłem truciznę ze szczęściem
było dla nas już za późno
i tak zastał nas świt
w brzasku pobitego szkła
w dymie złamanych kości i serc
w desperackim smrodzie morfiny
mieliśmy nadzieję zapomnieć
że któregoś z nas tak naprawdę
nie było
Komentarze (13)
Ale dzięki, cieszę się, że podobało i mam nadzieję, że było zajebiście :)
Kawka siup!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania