(Nie)swoja
Ołena Marciuk poznała siłę miłości w wieku piętnastu lat.
Wprawdzie opowieści jej starszych koleżanek z sąsiedniej wsi ukraińskiej brzmiały nieco bardziej przyjemnie i romantycznie, ale cóż.
Takie życie.
To nie były czasy na wyższe uniesienia uczuciowe.
Ołena (dla swoich Ola), była córką osadnika w chutorze Sienkiewka. Polski rząd przydzielał weteranom wojny polsko – bolszewickiej nadziały ziemi na terenie wschodnich rubieży Rzeczypospolitej.
Tworzyli zwarte kompleksy polskości w morzu ukraińskiej biedy. Współczesne lachy – łycary.
Jej pechem była matka. Tutejsza.
Taką sobie upatrzył ojciec i wszyscy za to zapłacili.
Najpierw on i brat.
W czterdziestym trzecim ojciec zawisł na drzwiach własnego domu. Osobiście przybił go do nich teść, młynarz z Dołhobycz.
Parę lat temu pili razem samogon w knajpie pobliskiego miasteczka, załatwiając interesy.
Ojciec całował go z dubeltówki, a Hawrył ściskał po ukraińsku.
Wylewnie i szeroko.
Spotykali się na święta katolickie i prawosławne.
Gorzała płynęła po sumiastych wąsach ojca i zmierzwionej brodzie młynarza.
A teraz wbijał gwoździe w dłonie i stopy swojego zięcia.
- Ty polski pan. To nasza ziemia i won. - W oczach miał szaleńczy błysk. Wyjął nóż. - Zhańbiłeś moją córkę.
- Przecież wtedy też byłem Polakiem – wyszeptał Marciuk.
- Ale tu już nie ma Polski.
Wyciął ojcu przyrodzenie i przybił obok jego twarzy.
Jej siedmioletniego brata przecięli piłą. Męskie nasienie wroga trzeba wyplenić.
A ona patrzyła.
Wokół zaczynało szaleć morze w skali dziesięć Beauforta.
Morze ognia.
Matka dostała parę razy w twarz od swojego ojca, parę kopniaków i została załadowana na wóz razem z Ołeną.
Jechali przez nocny las, pełen dziwnych dźwięków; skrzypienia starych drzew, pohukiwania sów i głosów różnych zwierząt.
Dziewczyna zawsze bała się nocnego lasu, ale tym razem czuła, że nie on jest dla niej zagrożeniem.
Nie myliła jej intuicja.
Na najbliższym postoju poczuła twarde łapsko na ustach, jakaś siła zawlekła ją w krzaki, zdarła ubranie, kolano rozepchnęło uda i brutalne coś wdarło się do środka.
- Ty lacka sucz. Ty poczujesz, co to dobry mołojec. - wysyczało do ucha brodate, śmierdzące moczem i potem stworzenie.
Wykręciła z trudem głowę i w świetle ogniska na zawsze zapamiętała twarz swojego pierwszego kochanka.
Jej dziad Hawrył, nie miał zmiłuj dla zhańbionej Polakiem córki, ani dla jej pomiotu.
Nastia została zagoniona do najcięższych prac – obrządzania bydła i świń, wyrzucania gnoju i pracy w polu (zaczynały się zbiory), a Ołena, kopana i bita przy każdej okazji, na pastwisko.
Spały z matką w oborze.
Tak upłynęło dwa tygodnie, aż którejś nocy obudziły je krzyki.
Z chałupy jacyś ludzie z błyszczącymi w świetle płonącej chałupy orzełkami na czapkach, wywlekali starego Hawryłę.
- Ty byłeś w Sienkiewce? - zapytał jeden z nich. Pewnie dowódca.
Dziad tylko charczał.
- Byłeś? - Głos Polaka stawał się zimny pomimo ciepłej nocy i żaru bijącego od płomieni.
Charkot.
Dwóch żołnierzy podniosło Hawryłę i rzuciło go na sztachety niskiego płotu.
Dwie wyszły z niego po drugiej stronie.
Później odnaleźli Ołenę i matkę i wywlekli na jasno oświetlone podwórze.
Dowódca, przystojny trzydziestolatek ubrany w prawie kompletny mundur przedwojennego oficera, przyglądał im się długo.
- Tyś żona Marciuka? - zapytał. - I córka tego tu? - Wskazał brodą nadziane zwłoki.
Kobieta skinęła głową.
- Tutejsza?
Powtórne skinięcie.
- Widziałaś co zrobili z twoim mężem? To zrobił twój ojciec. Dlaczego nic nie powiedziałaś?
- Panie, ja nic nie mogłam! - krzyknęła i upadła na kolana.
- Mogłaś. Umrzeć razem z nim.
Ołena po raz kolejny dryfowała w morzu ognia. Wóz zaskrzypiał i ruszyli, a ona patrzyła na matkę przybitą do drzwi stodoły.
Przy jej głowie zwisał ochłap mięsa. Wycięty srom.
- Ty córka Polaka, to Cię „Piorun” oszczędził. Przyda nam się kobieta w obozie. - Usłyszała szept.
- Ja już nie wiem, czyja jestem.
- Moja.
Jakieś ręce wślizgnęły się pod spódnicę. Leżała na wozie bokiem i nawet nie jęknęła.
Po wszystkim przewróciła się na wznak i w świetle pełni zobaczyła twarz młodego żołnierza.
Swojego drugiego kochanka.
-Jak masz na imię?
- Janko.
Życie w obozie płynęło monotonnie.
Czasami jakieś oddziały wychodziły na akcje, a później przysłuchiwała się opowieściom o spalonych ukraińskich wsiach i walkach z oddziałami UPA.
Opatrywała rannych, gotowała i prała.
Czasami szła z Jankiem pomiędzy drzewa i uczyła się miłości.
„Taka partyzancka dola
domem ziemia oraz bór
czasem kula ciebie woła
czasem woła wroga sznur”
Tak śpiewali partyzanci na rzewną nutę. Wszystkie te pieśni partyzanckie na taką są, ale ta wyjątkowo chwytała ją za serce, bo były w niej ślady ukraińskich dumek.
Aż przyszedł dzień, kiedy naprzeciwko siebie stanęły oddziały „Pioruna” i osławionego „Boriva”, który był odpowiedzialny za spalenie między innymi Sienkiewki.
Ołena siedziała w obozie, nasłuchując gęstniejącej strzelaniny i obserwując biegających ludzi.
Spływało coraz więcej rannych i dziewczyna miała pełne ręce roboty i krwi.
- Ale jatka – wyszeptał partyzant z plutonu „Żbika” przyniesiony przed chwilą. - Chcieli nas okrążyć na skraju lasu, tam przy strudze i doszło do wali wręcz. Ale im daliśmy popalić. - Uśmiechnął się i głowa opadła mu na bok.
Walka była skończona.
Oddział „Pioruna”, choć wykrwawiony, zajął pole i pobliski chutor Włodywój.
Tam przeniesiono rannych i dziewczyna po ich opatrzeniu poszła na skraj lasu zobaczyć, czy jeszcze jakiegoś żywego tam nie ma.
Gdyby był Ukrainiec, Polacy zabiliby go od razu, a to przecież też jej bracia.
Czerwone słońce stało nad koronami drzew. Słyszała szmer wąskiej strugi i czuła odurzający zapach łąki. Ziół i kwiatów. Szałwii, rumianku i dzikich goździków.
Cisza łąkowa, to tylko buczenie owadów.
Pod jednym z drzew usłyszała cichy jęk.
Skoczyła i zamarła.
Na trawie leżał Janko, a na nim jakaś zwalista, nieruchoma postać.
Ołena z trudem zaczęła spychać z chłopaka ciało i poznała tę twarz.
Dobrego mołojca i jej pierwszego kochanka.
Janko westchnął.
- Dobrze, że jesteś.
Szarpało ją w środku. Fala przebiegała przez ciało, mrówki wędrowały wzdłuż kręgosłupa.
Zwymiotowała.
Chłopak miał zęby i brodę w zakrzepłej krwi, a szyja Ukraińca była rozdarta z boku. Widziała nieruchomą już tętnicę
U Janka zobaczyła ranę w klatce piersiowej a z otworu wydobywała się różowa piana i bąbelki.
- Ołeno, zanieś mnie do naszych – wyszeptał.
- Naszych? A kto dla mnie są nasi? - histerycznie krzyknęła.
- No jak to kto? Tyś Polka przecie.
- A kim była moja matka? Pamiętasz? Pamiętasz jak umarła z waszych rąk?
Dziewczyna powoli wyjęła z martwej ręki mołojca bagnet i z całej siły wbiła Jankowi w serce. Przekręciła.
Wstała i poszła na ślepo w las.
Dwa dni później oddział „Pioruna” odnalazł wiszącą na drzewie Ołenę.
Ptaki już dobierały się do jej oczu.
Ludzie stali i patrzyli w milczeniu.
- A to swołocz. Pewnie ją u nas widzieli i powiesili. Dziecko prawie jeszcze... - powiedział ściszonym głosem „Jaskierka”.
- A może sama?
- Zwariowałeś? To taka fajna dziewczyna była i zawsze uśmiechnięta.
„Piorun” wyjął swojego visa i strzelił do wiszącej.
- Dowódco! - „Żbik” szarpnął się jak uwięziony koń. - Co wy?
„Piorun” schował pistolet.
- Niech ma podwójną partyzancką śmierć. Zasłużyła.
„Taka partyzancka dola
domem ziemia oraz bór
czasem kula ciebie woła
czasem woła wroga sznur”
Komentarze (107)
Cztery jedynki na dzień dobry bez przeczytania tekstu????️
Niestety, te jedynki "za twarz" to norma. Postanowiłeś że pokażesz że siedzisz okrakiem na prawdzie. Czy była taka? Zrównoważona okrucieństwem obu stron? Moja wiedza, myślę że bardzo dobrze udowodniona, jest inna. Myślę że jednak to opis jednostkowych przypadków. Dlatego 5
piliery
To po prostu zmyślona historia. Jako historyk znam proporcje ofiar i sposoby ich uśmiercania.
Niemniej o naszych też trzeba mówić.
Przeczytałem ostatnio książkę Mordechaja Canina "przez ruiny i zgliszcza".
Nijak się te historie mają do bohaterskiego narodu Polskiego, jak jeden mąż ratującego biednych Żydów.
puszczyk
Albo wydaje mi się, że te proporcje znam. To też możliwe.
puszczyk Żródło , (Canin) mocno niepewne, raczej "grossowotendencyjne".
piliery Nie zgadzam się z Tobą.
Poza tym tam nie ma tabel czy statystyk.
Tam przemawia klimat relacji i fakt, że gość podróżował pod płaszczykiem angielskiego gentelmena, więc ludzie się otwierali.
puszczyk Relacje, wspomnienia, pamiętniki, nie pisana na bieżąco, mają to do siebie, że mają mizerną wartość historyczną. Najczęściej służą manipulacjom.
piliery Jak przeczytasz, to mi powiesz, czy podtrzymujesz tę opinię.
puszczyk Przeczytałem wcześniej , podtrzymuję. To, niestety, publikacja której celem nie jest prawda.
piliery Prawda jest jak dupa. Każdy ma swoją.
Dla mnie to jest właśnie szalenie wiarygodne źródło postaw (a często i czynów) Polaków.
Wiesz, jestem z Kielc, więc raczej dobrze mi są takie postawy znane.
Antysemickie w szczególności.
Nikt się nie zastanawia skąd wypływało źródło ich bogactw i wpływów.
Norma.
Przerażające.
Życie w czasach zagłady, kigja.
Piszczyk!
:*
Chętnie poczytam coś więcej. Tylko co? Proszę coś polecić.
Historię.
Zacznij od tytułu, który wymieniłem w komencie u piliery.
Nie dotyczy wprawdzie czasu Rzezi Wołyńskiej, ale zobaczysz jak manipuluje się historią. Naszą też.
Stereotyp dobrego i dzielnego Polaka, który brzydzi się przemocą i mordem.
Ale ja pytam o teksty w ogóle. Które wcześniejsze teksty wywołały te jedynki? Tekst jest napisany tak, że żadne jedynki się nie należą. Chętnie poczytam więcej tekstów, tylko proszę napisać, które wzbudziły taką nienawiść obecną.
puszczyk to musisz jeszcze napisać o Rzezi Wołyńskiej, podać wszystkie czyli 283 sposobów tortur wymyślonych i stosowanych z powodzeniem przez sowietów, może też o Katyniu, bo z tej lektury dowiedziałam się jedynie, że partyzanci, to bandyci.
stefanklakson
To czasami zwyczajna zawiść grafomanów, albo moje bezkompromisowe oceny bez lukru.
Wiesz, jak ich miernota niedopieszczona nie lubi :)
A na tym bezhołowiu może sobie poużywać.
Jak to jeden z mądrych użytkowników tu napisał: Istnieje ogromny dysonans między moimi możliwościami, a moim charakterem.
betti
Partyzanci to najczęściej skrzyżowanie Janosika z bogoojczyźnianym rycerzem ratującym kobiety, starców i dzieci.
Betti, perwersja się w Tobie odezwała? :)
Odezwała się we mnie Polka i patriotka. Głupie, nie?
betti
To zależy jak się rozumie patriotyzm.
Bodajże Tatarkiewicz napisał, że patriotyzm, to umiejętność zmierzenia się z własną historią.
Też tak myślałam, ale nie sądziłam, że tego zmierzenia się z historią trzeba dokonywać z punktu widzenia... agresora.
betti
Ja tu nie wskazuję agresora.
Wiem, że prowodyrami byli Ukraińcy.
Ja wskazuję zezwierzęcenie.
Obydwu stron.
To nie jest opko historyczne, tylko obyczajowe.
Polacy nie musza się wstydzić swojej historii. Jako chyba jedyny kraj w tej części Europy. Zbrodnie wojenne, to śladowe ilości, incydenty, statystycznie nieznaczące przy bezmiarze zbrodni sowieckich, niemieckich, ukraińskich, czy żydowskich. Brak agresywnych politycznych ideologii, jak nazizm, banderyzm, czy bolszewizm. Wyciąga się jeden czy drugi przepadek, jakiegoś szmalcownika. To w ogóle nieporównywalne, wiec szukanie tu równowagi czy proporcji na sile nie ma sensu.
Skoro ''prowodyrami'' byli Ukraińcy, to dlaczego Polaków wymalowałeś jak bandytów? Czy obrona jest czymś skandalicznym? Czy jako katolicy powinniśmy dać się spokojnie zabić? Czy walczyć wrogiem ich metodami?
Bogumił Podobnie jak twoja wypowiedź.
Jak ktoś zna taką historię swojego narodu, to lepiej żeby się nie odzywał.
z wrogiem - korekta
puszczyk patriotyzm, to umiejętność zmierzenia się z własną historią. He, he, to to jakaś groteska.
Naród jest jak coś, co trzeba zbudować, co właściwie stale trzeba budować, uświadamiać tym wszystkim ludziom żyjącym w tym języku i kulturze, jakie mają wspólne interesy, do czego potrzebują państwa i polskości. W tej kwestii współczesny Polak jest równie niewyedukowany jak ci ciemni chłopi z Żeromskiego, co obdzierali powstańców.
Prawicowe elity nie potrafią wyjść w rozumieniu patriotyzmu, poza emocje, uczucia, a patriotyzm to także, może przede wszystkim, kwestia praktycyzmu. Potrzebujemy Polski, bo tylko ona jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo, dostatek i ugruntować podstawy wspólnoty. Liczyć, że da nam to ktoś obcy, to skrajna naiwność; oczywiście niektóre jednostki mogą się z pożytkiem dla siebie przeflancować do innej kultury, ale ogół Polaków - nie. Tymczasem współczesny Polak ze społecznych nizin albo nawet i z warstw wyższych, ale niepoddany tradycyjnemu, patriotycznemu wychowaniu, nie potrafi sobie wyjaśnić, dlaczego miałby być patriotą. Po co mu państwo, po co polskość - po to, żeby cierpieć za miliony, opłakiwać, stawiać krzyże i znosić represje? Nic dziwnego, że nie uznaje się tego za atrakcyjną ofertę.
betti
Oddziały AK robiły mniej więcej to samo, co UPA.
Różnica w skali wynika tylko z proporcji żywiołu polskiego do ukraińskiego na tamtych terenach.
A że Ukraińców się bardziej boję, niż Niemców to inna sprawa. Oni mają w sobie azjatycki rys okrucieństwa.
Niemniej to tylko opko, a Ty historię tu zaplatasz patriotyczną.
Gombrowicz by padł ze śmiechu.
Cytat Rafał Ziemkiewicz
Bogumił Ja wiem, że przeszkadzają Ci słowa autorytetów, bo nie jesteś w stanie ich pojąć.
I nie żeń mi tu gminnych przemyśleń. Stawiaj krzyże i hołub niepotrzebną często martyrologię.
Bogumił
Jak tobie się wydaje, że takie rzeczy powiedział Ziemkiewicz, to właśnie padlem ze śmiechu. :)))
Niech się śmieje Pan Gombrowicz... co mi tam. O ile znam historię, to oddziały AK powstały w wyniku agresji UPA, czy nie? To był zryw wobec bestialskich ataków, to był akt obrony, bohaterski akt biorąc pod uwagę realia. Ty dzisiaj nazywasz ich bandytami... równasz z oprawcami. Nie rozumiem tego.
puszczyk zwyczajnie głupi jest ten, kto sądzi, że do tego, by się zrealizować, wzbogacić i przekazać owoce sukcesu potomkom, nie potrzebuje państwa polskiego, że jego dom może być radosną wysepką na morzu chaosu i bandytyzmu, względnie, że niezbędną ochronę dla osobistego sukcesu może zapewnić państwo obce lub jakaś ponadnarodowa struktura. Ziemkiewicy.
betti
Odziały były i powstały nowe.
I rzeczywiście działały w ramach retorsji, ale robiły to tak samo, jak UPA.
A czy akcja Wisła odbyła się w białych rękawiczkach, bez gwałtów i mordów?
Betti, Litwini przypisują sobie zwycięstwo pod Grunwaldem, bo był tam Witold.
Ruscy też, bo walczyły dwa pułki smoleńskie.
I Czesi, o ich chorągwie też tam były.
Jaką historię mamy napisać do podręczników polskich? Polski punkt widzenia.
I quwa, powiedz mi, dlaczego nikt się nie zajmuje biedną Ołeną, jej uwikłaniem w historię i rozdarciem, tylko gromowładną historią z górnej półki
Bogumił Jestem głupi i mam swoją wizję Państwa i dochodzenia do niego.
Na pewno nie jest to Twoja droga, więc prosiłem już abyś m tu nie żenił przemyśleń z krypty i kruchty.
Bogumił, a taki argument, ze jesli patriotyzm tak czesto sluzy do wyklocania sie o to, co zrobili jacys ludzie mnostwo lat temu, tylko dlatego, ze czesc z nich byla naszymi przodkami..? Tzn. mam na mysli, ze jesli Twoj sąsiad bylby wporzo, to przykladowo nagle odzegnanie sie od niego tylko dlatego, ze jego przodek, ktorego on nawet nie znal, zrobil byc moze to i tamto Twojemu, ktorego Tys tez nie znal..
Mirek, ale Olena to dziecko i świadectwo tych właśnie bestialskich czasów, tej ery mordu zapoczątkowanej przez Ukrainę. Jako pół - polka powinna wg relacji zginąć od razu, tak się to przecież robiło. Dla Ukraińców była polskim śmieciem, dla polaków - ukraińskim. Czy ktoś ją zapytał, czy ktoś zadał sobie trud poznania historii tej dziewczyny? Wątpię, że to by coś dało, ale... Zanim doszło do wojny, te rodziny Polsko - ukraińskie żyły w zgodzie, żenili się między sobą. Dopiero później okazało się, gdzie Ukraińcy mieli Polaków. Wystarczył akt Ribbentrop - Mołotów...
betti Stawianie znaku równości miedzy polską rozpaczliwą samoobroną wobec agresji ukraińskiej dziczy to naplucie polskim ofiarom w twarz. Zbrodnia ukraińska była zaplanowana ideologicznie na długo przed samym mordem, popierała te rzezie cerkiew, rząd polski do ostatniej chwili prosił Ukraińców o pokój, jak się to skończyło wiemy, polskiego poetę Zygmunta Rumla. Tu nie ma znaku równości.
Takie same okrutne pacyfikacje polskich wsi były wcześniej na Litwie. Major Łupaszko w odwecie spacyfikował w sposób okrutny wieś litewską zabijając tez kobiety i dzieci, i po tym mordy na Polakach ustały. Bez tej pacyfikacji w ramach samoobrony zginęłoby jeszcze wiele tysięcy Polaków. To nie była zbrodnia wojenna. To był jedyny sposób żeby się obronić przed litewskimi, czy ukraińskimi bandytami.
betti
Bć może wystarczyło też nie kreować w międzywojni polityki dwóch wrogów?
Betti, to tylko opko. Mówiące o zezwierzęceniu obydwu stron w strasznych czasach, a ie dywagacje kto winien i dlaczego.
Bogumił Idź już bo z Tobą skończyłem.
Nic nie zrozumiałeś z tego opka i jego pacyfistycznego przesłania.
Załóż se taki wątek i tam się produkuj, a tu nie śmieć.
puszczyk Całością dowodził król Polski, wojsk polskich było najwięcej, wygrali Polacy z koalicjantami. A ty się historyku za dychę zastanawiasz jeszcze po 600 latach kto wygrał. Litwini tu tez maja racje.
Bogumił Jezu... Ty czytasz ze zrozumieniem?
Idź synuś i nie wracaj.
Za tą historią Oleny idzie historia Polski, to nierozerwalne.
Zbierałam kiedyś info o cerkwiach na terenie Lubelszczyzny. Niektóre stoją do dziś, inne ''rozebrane'' od razu po wojnie. Dlaczego rozebrane? Otóż, tyle było bólu w Polakach, że nie mogli dać sobie z tym rady. Ludzie, którzy na co dzień żyli obok siebie, przyjaźnili, kochali, w latach 39 - 45 stali się śmiertelnymi wrogami. Doszło do tego za sprawą tzw. list śmierci. Ukraińcy współpracowali z Niemcami, liczyli, że zginą wszyscy Polacy i przykładali do tego rękę.
Czy wiesz, że dopiero AK powstrzymała tę listę śmierci? Wystarczyło, że zginęło kilku Ukraińców.
Nie twierdzę, że zabijanie jest okey, absolutnie, ale gdyby ktoś chciał zamordować moją rodzinę, moich bliskich, to bym ich broniła.
puszczyk zwierzeciem jest dla ciebie ofiara i napastnik, świetne.
puszczyk Jak Ty Bogusiu o bardzo małym rozumku nie zrozumiałeś, że dałem przykład jak narody piszą własną historię tego samego wydarzenia, to spłyń i nie obniżaj poziomu.
Bogumił Ofiara, to Ty faktycznie jesteś.
Czy do Ciebie dotrze o czym jest to opko?
betti
Betti, ze spalonych ukraińskich wsi, zapewne nikt nie chciał zabijać rodzin tych akurat żołnierzy. To zwyczajna eskalacja zbrodni i znieczulicy.
Opko nie ma za zadanie wyjaśniać przyczyn, choć powinno dać do myślenia, dlaczego Ukraińcy tak nienawidzą pokój miłujących i łagodnych Polaków.
puszczyk chciałabym, żebyś tylko pamiętał, że to nie Polacy rozpoczęli rzeż, przypieczętowali los takich Olen... tylko tyle.
wyszło ze relatywizujesz zbrodnie. Bo tak z tego opka wynika
Bogumił Napisz swoje w temacie i odpieprz się wreszcie.
puszczyk Tobie nic nie może wynikać, bo w tym celu potrzebne są dwie synapsy.
zrobiłeś świństwo
Bogumił Skończyłem z tobą, bo to cię karmi.
betti A Ty pomyśl, gdzie leży źródło ich nienawiści.
puszczyk
No ipodziękować wszystkim na portalu literackim za literacką ocenę opka :)))
Wiem, gdzie leżą ofiary tej nienawiści... wiem, w jaki sposób były mordowane. Stawiać teraz pomniki oprawcom, to dla mnie nieludzkie. Ale przecież we mnie tak mało człowieka... więc nie zawracaj sobie głowy.
Pozdrawiam.
betti Abyś sobie wyrobiła obiektywne zdanie, musiałabyś popytać Ukraińców.
Jak oni to widzą.
I obejrzeć fundamenty chałup ukraińskich w Bieszczadach.
puszczyk nie trzeba jechać na Ukrainę, żeby znaleźć odp.W Polsce żyją jeszcze ofiary tamtych wydarzeń, takie Oleny, którym jakimś cudem udało się przeżyć, też warto z nimi rozmawiać - ja rozmawiałam.
Raz jeszcze pozdrawiam.
puszczyk tzw. Akcja Wisła była dziełem komunistycznego rządu i nie była w 1/100 tak brutalna jak rzeź wołyńska. Ci ludzie mieszkają do dziś w Koszalibie, Wrocławiu itp. Nikt ich nie wyrzynał. To było przymusowe przesiedlenie. Historyk za dychę. Fundamenty chałup. Nie rób Betti wody z mózgu.
Dałam 5, piszczysiu :)
Dzięki.
świetne. dyskusja pod tekstem zupełnie nie na temat.
To nie dyskusja, to zamach stanu, od dzisiaj rządzą.
Dokładnie. Jakbym napisał, że to byli Chińczycy, to byłoby cacy.
Niemniej może bym Chińczyków skrzywdził, ale kogo oni tu obchodzą
Im bliżej rocznicy ludobójstwa na Wołyniu, tym częściej zwolennicy relatywizowania historii starają się usprawiedliwiać oprawców spod znaku tryzuba.
Czemuś tek się przyczepił tutaj rycerzu spod znaku orła?
Napisz taki tekst, tylko odwrotnie i będzie git.
Przy okazji oplułeś polskie ofiary Wołynia.
Bogumił, nie czytałam wszystkich komentów, ale za to tekst tak. Wytłumacz proszę (to nie zaczepka, a autentyczna prośba) - gdzie to oplucie ofiar Wołynia?
Tjeri relatywizacja ukraińskiej zbrodni pokazując że Polacy byli tacy sami.
Bogumił, ja tu relatywizacji nie widzę. Ale dzięki za odpowiedź.
Ciebie chętnie.
A głupiś jak but.
Możesz w końcu sobie pójść? Plizzz...
Trzeba było myśleć wcześniej.
No jak tu nie urządzać rzezi, kiedy baran się przyczepił?
Miałam cicho siedzieć, ale tym tekstem i udziałem w dyskusji pod nim zyskałeś Waść trochę szacunku z mojej strony ( przynajmniej
do czasu, aż gdzie indziej mi ciśnienia nie podniesiesz). Cieszy mnie, że żadnej ze stron nie starałeś się na siłę wybielić.
Co do samej fikcyjnej Oleny, aż strach pomyśleć, że takie dzieci istniały naprawdę.
Tak, tekst dobry, poza tym to temat, który mi od jakiegoś czasu siedzi w głowie. Krótkie zdania w stylu najlepszych dzieł refluksji, więc + kilka % trzeba oddać.
Ps. Bogumił: Ty faktycznie jesteś uber-tłumok.
Przecież nie mam już siły powtarzać, że to opko nie szuka przyczyn, kto zaczął i dlaczego.
Jest wyrywkowym i wymyślonym fragmentem opisu stanu.
I ma krzyczeć - nigdy więcej, choć sytuacja powtórzyła się na Bałkanach.
O nowa Jane Fonda
Powtórzę, co o tekście myślę - dobry, bardzo wciągający, straszny... Tylko za szybki. Makabry wpadają na siebie - na szczęście do granicy z groteską jeszcze kawałek.
Ale tekst działa i to mocno. To chyba najważniejsza informacja zwrotna.
Owszem Sowo, to jest merytoryczny koment, a nie historyczno - histeryczne bicie piany.
Wiesz, dlaczego tak jest.
Can, mam zarzuty nadmiernej skrótowości, ale tak ostatnio piszę.
Polecam cudowną: Pieśń na podolu płacze kamień.
Każda nacja jest spierdolona na swój sposób, ale normalne, że się pisze pod swoim kątem. Bogusław - ogarnij Ty się w końcu, bo coraz wiekszy wstyd.
Canulas ale trzeba przyznać, że Bogusław daje przypał. ja już troszkę przywykłem. inni chyba też. ale jak ktoś długo nie był i nie widział na własne oczy, to mu może kopara deczko opaść
sensol Nieco.
Rok mnie nie było.
sensol, a ja przekornie mam do niego już coraz mniej cierpliwości. Już ciemnotę wybaczam, ale miejmy jaja pisać ze swoich kont. Na lanie po mordzie też by brata we własne palto ubrał? Ja jeśli coś mówię, to mówię, choć często się tym narażam. Mierzi mnie brak cywilnej odwagi i napierdzielanie na trzy konta. To uber-parówowate.
A podobno był świetnym golfistą...
Canulas Chyba jako dołek :)
Canulas no widzisz. to jesteśmy w przeciw fazie. mnie już wkurw minął. ale koleś jest niezły, bo z tych kont nie tylko jedynkuje innych ale również chwali swoje teksty.
Proszę Ciebie, Can i Tjeri - nie wywołujcie już do tablicy ogarniętego inaczej.
Kiedy Ty lubisz... :D
Sowa...
Gili gili
Chyba pod nosem.
Ale Jasiowi dokopałeś dając jego imię jednemu z bohaterów. I za to masz u mnie plusa.
Zaproś go na randkę Bogusiu.
Puszczyk poruszyłeś smutny i bardzo trudny temat naszych kresów. To bardzo skomplikowana sprawa, ale to, co tu pokazałeś bywało bardzo często. A piorun to jedna z legend tamtych czasów. Czy pozytywna? Nie wiem zależy jak na to patrzeć i jak oceniać. 5 za sam pomysł i pokazanie w kropelce jak tam sie wtedy żyło.
No Ameryki nie odkrył, scenkę y Wołynia Smarzowskiego wziął.
Kastor
Nie oglądałem, ale to tylko ty potrafisz plagiaty wstawiać spod innego nicku.
To dobrze, że skłania do refleksji, a nie do zacietrzewienia i naszej, jedynie słusznej, prawdy.
Kto wywołał rzeź, to ja wiem.
Ale wiem też, że setki lat pracowaliśmy na jej wybuch.
A tu konkretnie interesował mnie jej wymiar jednostkowy, a nie historyczny.
Sowy odzysakły status, ja rozszeżyłem pojęcie żałosności.
Jeśli przez samo "ż", to nie ma się czego obawiać.
A cóż to takiego samo ż? :)
RozszeŻyłem.
Oczy mi się rozszerzyły :)
puszczyk, Sowy wróciły do łask, a ja rozszerzałem przez różne takie, żałosność sytuacji. Raz podpadasz, odpadasz - niektóry zasługuje na szansę, ale nie za wielu.
Ciekawe jak się taki czuje - wrednie, ale to lubi, bo tym się karmi.
"Oczy mi się rozszerzyły" - tak miało zadziałać - to lęki. Ale napisałem z twej przyczyny parę mądrych zdań - nie bój nie przeczytasz, więc zahuczysz, że głupie. Daleki jestem od szukania poklasku u takiej mendy. Najpierw pokazałeś kim jesteś, więc nie ważne czym błyszczysz.
Ale przynajmniej trochę ortografii przyswoiłeś :)))
Zresztą menda też stworzenie boże
nawet głupka uciąć może :)))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania