nietrwałość
w nocy rozdźwięku
w szeleście mroku
było;
wzwyż uniesienie
i bezmiar ciszy,
powietrza drganie
odnajdywanie siebie
na słonych ścieżkach
i wzajemność nienasycenia -
noc pulsowała krwi
naszej rytmem,
księżyc rozpływał się na powiekach
w głębię śnienia
opadliśmy bezwiednie,
jednością stając się nietrwałą
Komentarze (12)
Jakbyś zachował rytm i układ zgłosek/sylab z pierwszej strofy w drugiej, a końcówkę zostawił jak jest, tylko przefasonował na 5/6/9 (tyty tytyty/ tytyty tytyty/ tyryty tytyty tytyty)
To rytmicznie bym przyklaskał na stojąco i uronił łzy wzruszenia, serio mówię
Okó, wybacz mi, Bro - nie potrafię wyobrazić sobie Ciebie i łzy. Wzruszenie, owszem...
ówczesny właśnie mojej Rudzince mówiłem, że ówczesny spoko pisze, ale kurwa, niech rytm będzie z nim, bo ma talent (ale mnie wkurwia na głupich błędach) (bez urazy, man)
Okropny, zapamiętaj man, że do Ciebie - za słowa krytyki, urazy nie żywię.
ówczesny spoko, człowieku, yo
Będę wspierał krytyką najlepiej jak potrafię, man
Dzięx
Nie wiedziałem, że Okropny potrafi płakać. Zgaduję, że pewnie kwasem.
Gdy patrzę
i widzę
że gówno leży
za sraczem
to płaczę
że nie w sraczu
w Karpaczu
Ty kupo
wieczny tułaczu
Chciałam wejść, przeczytać, skomentować, napisac coś na temat, jak człowiek, i prawie się udało, ale! Ale zobaczyłam komentarz Nuncjo i mnie wybiło z wszystkiego XDDD Wybacz ówczesny :)
Ritha?
Nic ówczesny, rozproszyłam się, a chciałam napisać, że podoba mi się przekaz, jakiś taki subtelny, miły.
Ładnie wpisałeś w noc, taniec dwojga kochanków. Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania