Niewiara
Czasem niewiara daje odetchnąć
usprawiedliwić swój podły czyn
czasem tak lepiej siedząc po ciemku
zatopić się w smutku, zatopić się w nim
Czekanie na słońce dające nadzieję
tę, co przed laty uciekła z wiatrem
Ukradł nadzieję, a ciągle wieje
całe to życie jest wielkim żartem
Siedzę i myślę i zasnąć nie mogę
choć porzuciłam już rzeczywistość
Zamykam oczy, odrzucam trwogę
Gdzie jest duchowa, niewinna czystość
Obrazy na ścianach, tych całych białych
Co je brudziłam każdego wieczoru
Tych w postanowieniach swych zagorzałych
Nie mam na bycie nimi już wzoru
Zamykam oczy i szukam ucieczki
usprawiedliwiłam już przecież niewiarę
czemu w ciemności szukam wciąż świeczki
czemu powtarzam w milczeniu swe żale
No ale jestem cała, niecała
w środku niczego, tak trochę samotna
Ludzie mi mówią, że jestem markotna
Samotna, markotna, ot taka mała
Komentarze (7)
Chyba jeden z Twoich lepszych wierszy. Naprawdę bardzo dobry : )5
Dziękuję! :)
Chyba tylko w tym ostatnim wersie coś mi nie pasuje - czy to układ słów, sama właściwie nie wiem. Aczkolwiek cały wiersz bardzo mi do gustu przypadł - filozoficzno-refleksyjny, skłaniający do zastanowienia i bardzo ciekawie pomyślany. 5. :)
Dziękuję :D
Dzięki za anonimowe 5
Fajna dywagacja na temat istoty samej wiary w naszych czasach - rozdarcie, zagubienie, a mimo tego szukanie obiektu swojej wiary. Często jednak bywa tak, jak zaznaczyłaś w pierwszej strofie. Ludzie pewne narzucone reguły, których obowiązują się przestrzegać, układają pod siebie w taki sposób, by były jak najwygodniejsze i by postawiły ich w ładnym świetle, co nie do końca tak właśnie działa. Podoba mi się, zostawiam 5 :)
Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania